Najnowsza książka Wojciecha Tochmana jest reportażem, który wymyka się prostym klasyfikacjom.
Najnowsza książka Wojciecha Tochmana jest reportażem, który wymyka się prostym klasyfikacjom. Choć osadzona została w realiach wojny w Ukrainie, nie jest wyłącznie zapisem działań wojennych ani kroniką kolejnych zniszczeń. To przede wszystkim opowieść o życiu wymagającym nieustannej ochrony. Życiu ludzi i zwierząt, których losy splatają się w przestrzeni naznaczonej przemocą.
Tochman od lat należy do grona najważniejszych polskich reporterów, a jego najnowsza książka potwierdza mistrzostwo w budowaniu narracji opartej na uważności i literackiej oszczędności. Autor regularnie podróżuje do Ukrainy i uczestniczy w ewakuacjach zwierząt z terenów objętych walkami, jednak własną obecność konsekwentnie usuwa w cień. Dzięki temu na pierwszy plan wysuwają się bohaterowie reportażu oraz ich historie. To charakterystyczna dla Tochmana strategia narracyjna reporter nie dominuje opowieści, lecz tworzy przestrzeń dla głosów innych. Siłą tej książki jest język. Oszczędny, precyzyjny, pozbawiony zbędnych ozdobników, a jednocześnie niezwykle sugestywny. Tochman nie potrzebuje rozbudowanych opisów, by oddać grozę wojny. Wystarczą pojedyncze obrazy, krótkie dialogi, urwane wspomnienia. Z tych fragmentów powstaje przejmująca mozaika doświadczeń. Autor unika patosu i publicystycznej dosłowności. Nie moralizuje, nie szuka łatwych wzruszeń, nie próbuje narzucać czytelnikowi gotowych ocen. Zamiast tego stawia pytania i pozostawia miejsce na własną refleksję. Szczególnie poruszający jest sposób, w jaki reportaż ukazuje relację człowieka i zwierzęcia. Zwierzęta nie są tutaj jedynie tłem ludzkich dramatów ani symbolicznym dodatkiem do wojennej narracji. Stają się pełnoprawnymi uczestnikami opowieści, a ich los pozwala spojrzeć na wojnę z innej perspektywy, jako na katastrofę dotykającą wszystkich istot żywych. W tym sensie książka staje się również zapisem ekobójstwa, dokumentem zniszczenia świata natury i codzienności, która jeszcze niedawno wydawała się trwała. Tochman buduje reportaż z pojedynczych historii, które układają się w uniwersalną opowieść o próbach ocalenia życia w świecie podporządkowanym śmierci. Szczególnie mocno wybrzmiewają słowa jednej z bohaterek: - Nie mogłam ocalić męża, mogłam ocalić życie stamtąd, gdzie zginął.
Zdanie to staje się jednym z najważniejszych motywów książki nie jako deklaracja, lecz jako literacki punkt skupiający sens całej narracji.
Najnowszy reportaż Wojciecha Tochmana to literatura faktu najwyższej próby. Autor po raz kolejny udowadnia, że reportaż może być jednocześnie dokumentem i dziełem literackim. Powstaje książka bolesna, momentami miażdżąca w swojej wymowie, ale zarazem pełna życia. To opowieść o wojnie widzianej z bliska, bez uproszczeń i efektownych gestów. Opowieść, która pozostaje z czytelnikiem. Serdecznie polecam!