Psycholog Ewa Ingram
Dzieci też nie mają łatwo. Przez dziesięć miesięcy żyją w przewidywalnym rytmie. Pobudka, lekcje, przerwy, zajęcia dodatkowe, obiad, trening, sen. Nawet jeśli czasem narzekają, ten rytm daje im coś bardzo ważnego - poczucie bezpieczeństwa.
Nagle wszystko znika. Jest dużo czasu, mało struktury i pytanie, którego wielu młodych ludzi zwyczajnie nie potrafi dziś unieść: „Co chcesz robić?” Coraz częściej odpowiedź brzmi: „Nie wiem”. I trudno się dziwić. Przez lata uczyliśmy dzieci, że na każdą nudę istnieje szybkie rozwiązanie. W restauracji telefon. W kolejce telefon. W samochodzie tablet. Chwila dyskomfortu? Bajka. Pięć minut ciszy? Rolki. Nuda stała się czymś, co trzeba natychmiast usunąć.
Problem w tym, że nuda nie jest awarią systemu. To właśnie z niej rodzą się pomysły, kreatywność, samodzielność i zdolność do bycia ze sobą. Dziecko, które nigdy się nie nudziło, nie wie, co zrobić z wolnym czasem. A gdy dołożymy do tego samotność, brak uważności dorosłych i potrzebę silnych bodźców, zaczynają się wakacyjne eksperymenty, które kończą się telefonem ze szpitala, komisariatu albo sąsiedzkiej grupy na Facebooku. Nie dlatego, że dzieci są gorsze niż kiedyś. Po prostu nie nauczyły się być same ze sobą. I nie jest to ich wina. To my, dorośli, oddaliśmy im do rąk szybkie rozwiązania, a potem zdziwiliśmy się, że nie potrafią odnaleźć się w świecie bez powiadomień. Jednocześnie sami jesteśmy dokładnie w tym samym miejscu.
My również nie umiemy odpoczywać. Nadal jesteśmy w trybie zadaniowym. Organizujemy, pakujemy, rezerwujemy, porównujemy. Szukamy najlepszych atrakcji, najtańszych noclegów i idealnych zdjęć. Przeglądamy wakacje innych ludzi w mediach społecznościowych i zastanawiamy się, czy nasze są wystarczająco dobre.
Porównujemy ciała do tych z Instagrama. Zamawiamy modelujący strój kąpielowy i samoopalacz, żeby nasza skóra nie przypominała kurczaka wyjętego z zamrażarki.
A gdzie w tym wszystkim jesteśmy my?Gdzie jest radość? Lekkość? Zwykła przyjemność z jedzenia lodów na ławce, bez robienia zdjęcia? Nie pomaga też fakt, że jako rodzice zostajemy z tym wszystkim sami. Dzieci mają dwa miesiące wakacji. Dorośli, zwykle kilkanaście dni urlopu. Nie mamy dodatkowego czasu wolnego, systemowych rozwiązań ani instrukcji obsługi lata. Musimy kombinować. I robimy to najlepiej, jak potrafimy.
Może właśnie dlatego tak bardzo tęsknimy za odpoczynkiem. Tylko że często traktujemy go jak nagrodę. Coś, na co trzeba zasłużyć. Najpierw obowiązki. Potem oddech. Najpierw lista zadań. Potem relaks. Odpoczynek staje się zastrzykiem dopaminy. Jak chłodne piwo w upalny dzień. Jak trening po ciężkim tygodniu. Krótką ulgą po długim wysiłku. A przecież nie po to jest. Odpoczynek nie powinien być nagrodą za zmęczenie. Powinien być czymś tak naturalnym jak sen, jedzenie czy chwila ciszy. Może więc tego lata warto przestać pytać: „Jak przeżyć wakacje?”. I zacząć pytać: „Jak nie zgubić w nich siebie?”.
Bo dzieci potrzebują nie tylko atrakcji i zajęć. Potrzebują dorosłych, którzy potrafią się zatrzymać. Którzy nie uciekają od nudy. Którzy umieją odpoczywać. Bo trudno prowadzić dzieci tam, gdzie samemu nigdy się nie było.
Jeśli ten temat jest Ci bliski, pod koniec czerwca zapraszamy na kolejne spotkanie dla kobiet w Pracowni Psychologicznej Relacja, 27.06.2026, sobota, godz. 10.00.
Porozmawiamy o radości, zmęczeniu i odpoczynku, na który nie trzeba zasłużyć.