Fot. Kamila Bik
Zespół trenera Ireneusza Mamrota w ostatnich tygodniach prezentuje się solidnie, choć poprzedni mecz pozostawił pewien niedosyt. Szkoleniowiec zwracał uwagę przede wszystkim na słabszą pierwszą połowę i konieczność lepszego reagowania w trudnych momentach.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=enEqMzs2iRM"}
– Musimy być sprytniejsi i czasami upraszczać grę. Ważne jest, żeby przetrwać trudniejsze fragmenty spotkania – podkreślał trener Stali.
Mielczanie zdają sobie sprawę z klasy rywala, ale nie zamierzają oddawać punktów. Cel jest jasny – zwycięstwo przed własną publicznością i kolejne punkty w walce o spokojne utrzymanie.
Drużyna prowadzona przez Ante Šimundža przyjeżdża do Mielca po remisie 2:2 ze Zniczem. Wrocławianie czują niedosyt, jednak podkreślają, że ich forma pozostaje dobra.
– Sportowa presja to przywilej. Myślimy tylko o najbliższym meczu – zaznaczył szkoleniowiec Śląska.
Warto dodać, że w kadrze gości zabraknie Marca Llinaresa, który zmaga się z urazem mięśniowym. Reszta zespołu jest gotowa do gry.
Sobotnie spotkanie może mieć także podtekst dyscyplinarny. W obu zespołach jest wielu zawodników zagrożonych zawieszeniem.
W Stali szczególnie uważać musi Piotr Wlazło (7 żółtych kartek), a także m.in. Paweł Kruszelnicki i Israel Puerto. Z kolei w Śląsku najbliżej pauzy są Marc Llinares, Jorge Yriarte czy Michał Szromnik.
Arbitrem głównym spotkania będzie Mateusz Jenda z Warszawy. Na liniach pomagać mu będą Filip Sierant i Patryk Zielant, a za system VAR odpowiadać będą Mateusz Złotnicki i Karol Iwanowicz.
Sytuacja w tabeli sprawia, że oba zespoły mają o co grać. Stal walczy o bezpieczną pozycję, natomiast Śląsk celuje w czołówkę i nie może sobie pozwolić na stratę punktów.
Zapowiada się intensywne i wyrównane spotkanie, w którym kluczowe mogą okazać się detale – skuteczność, koncentracja i… chłodna głowa, zwłaszcza w kontekście licznych zagrożeń kartkowych.
Kibice w Mielcu mogą szykować się na emocjonujący wieczór.
Kamila Bik [email protected]