archiwum
Zdaniem radnego podstawą działań referendalnych jest przekonanie, że samorząd podjął decyzję o przekazaniu szpitala do Rzeszowa, jego prywatyzacji lub likwidacji.
– Organizatorzy uznali niesłusznie, że jako Rada Powiatu podjęliśmy decyzję o tym, żeby oddać nasz szpital specjalistyczny do Rzeszowa, sprywatyzować go czy zlikwidować – powiedział Skrzypiec.
Jak podkreśla, uchwała przyjęta przez Radę Powiatu nie przesądza o przyszłości placówki. Dotyczy ona jedynie zgody na rozpoczęcie rozmów z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Rzeszowie.
– Jako Rada Powiatu podjęliśmy jedynie decyzję o tym, żeby upoważnić Zarząd Powiatu do podjęcia rozmów z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w celu ewentualnej, potencjalnej, możliwej i wcale nieprzesądzonej konsolidacji – wyjaśnił radny.
Skrzypiec zwrócił uwagę, że niezależnie od rozmów dotyczących możliwej współpracy z USK, prowadzone są działania mające poprawić sytuację finansową mieleckiego szpitala. Chodzi o tzw. konsolidację wewnętrzną, czyli plan naprawczy obejmujący reorganizację funkcjonowania placówki.
– Plan naprawczy ma doprowadzić do wprowadzenia pewnych zmian, reorganizacji i oszczędności w taki sposób, żeby ratować niełatwą sytuację finansową naszego szpitala – zaznaczył.
W swojej wypowiedzi radny odniósł się także do samej idei referendum. Podkreślił, że jest ono jednym z narzędzi demokracji, jednak jego przeprowadzenie nie wpłynie bezpośrednio na sytuację ekonomiczną szpitala.
– Referendum, choć jest świętym prawem demokracji, samo w sobie nie spowoduje, że sytuacja szpitala się poprawi. Nie sprawi, że NFZ zacznie płacić więcej za świadczenia ani że pojawią się oszczędności w kosztach pracy czy wynagrodzeń – ocenił.
Według Skrzypca inicjatywa referendalna może być również interpretowana w kategoriach politycznych.
– Można postrzegać całe referendum jako akcję polityczną, swoiste przedłużenie wyborów samorządowych z 2024 roku bądź próbę doprowadzenia do przedterminowych wyborów samorządowych – powiedział.
Radny stwierdził także, że część osób zaangażowanych w organizację referendum może kierować się przede wszystkim celami politycznymi.
– Można też powiedzieć, że wielu osobom, które to referendum organizują, wcale nie zależy na dobru szpitala, ale na doraźnych zyskach politycznych – dodał.
Na zakończenie Mikołaj Skrzypiec zaznaczył, że nie zachęca ani nie zniechęca mieszkańców do udziału w akcji referendalnej. Jak podkreślił, zależy mu przede wszystkim na tym, aby mieszkańcy podejmowali decyzje w oparciu o pełną wiedzę na temat sytuacji.
– Nie zniechęcam do podpisywania i nie zniechęcam do wzięcia udziału w ewentualnym referendum. Chciałbym po prostu, żeby mieszkańcy mieli świadomość, z czym obecnie mamy do czynienia – podsumował.
Marietta Mateja-Nowak [email protected]