Autorka stworzyła niezwykle gęsty, niepokojący klimat, od którego trudno się oderwać. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że Wałbrzych staje się żywym bohaterem, który coraz mocniej przypomina moją rzeczywistość… Najbardziej poruszyło mnie jednak to, jak Joanna Bator pokazuje emocje swoich bohaterów ich samotność, zagubienie i próbę zmierzenia się z przeszłością. Nic dziwnego, że właśnie za tę powieść autorka otrzymała najważniejsze polskie wyróżnienie literackie - Literacką Nagrodę Nike 2013.
Akcja rozgrywa się w Wałbrzychu mieście zimnym, mglistym i pełnym tajemnic. Giną dzieci: Andżelika, Patryk i Kalinka. Mieszkańcy pogrążają się w strachu, rodzą się plotki, oskarżenia i zbiorowa histeria. Nad wszystkim unosi się atmosfera niepokoju, którą autorka buduje z mistrzowską precyzją. Do miasta wraca reporterka Alicja Tabor, która ma napisać reportaż o zaginionych dzieciach. Jednak bardzo szybko okazuje się, że śledztwo prowadzi ją nie tylko do odpowiedzi dotyczących teraźniejszości, ale także do własnej przeszłości. Dom rodzinny, bolesne wspomnienia, niewypowiedziane traumy wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Bator pokazuje, że największe demony często nosimy w sobie, a prawdziwa ciemność kryje się nie w opuszczonych zaułkach miasta, lecz w ludzkiej pamięci.
To, co czyni tę książkę wyjątkową, to niezwykłe połączenie gatunków. „Ciemno, prawie noc” jest jednocześnie thrillerem, powieścią psychologiczną, społecznym reportażem i współczesną baśnią grozy. Krytycy wielokrotnie podkreślali, że Joanna Bator stworzyła dzieło porównywane klimatem do prozy Stephena Kinga, Olgi Tokarczuk czy nawet gotyckich powieści Daphne du Maurier. Sama autorka jednak pozostaje całkowicie oryginalna jej język jest hipnotyzujący, pełen obrazów, metafor i emocjonalnej intensywności. Wielu czytelników zwraca uwagę, że jest to jedna z tych książek, które przenikają pod skórę. Nie daje łatwych odpowiedzi i nie pozwala zachować bezpiecznego dystansu. Joanna Bator odważnie mówi o przemocy, wykluczeniu, rodzinnych traumach, religijnym fanatyzmie i społecznych mechanizmach lęku. A jednocześnie robi to z ogromną literacką wrażliwością.
Moim zdaniem „Ciemno, prawie noc” to literatura najwyższej próby inteligentna, emocjonalna i niezwykle intensywna. To książka dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż zwykłej fabuły - opowieści, która zostawia ślad i na długo nie pozwala o sobie zapomnieć. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście warto zanurzyć się w ten mroczny, fascynujący świat. Tylko uprzedzam: po tej lekturze Wałbrzych i listopadowy zmierzch już nigdy nie będą wyglądały tak samo.