Polecamy

Zamknij

Pościg za UFO nad Mielcem. Historia pilota, który próbował dogonić niemożliwe

Redakcja hej.mielec.pl Redakcja hej.mielec.pl 11:30, 04.06.2026 Aktualizacja: 09:22, 04.06.2026
Pościg za UFO nad Mielcem. Historia pilota, który próbował dogonić niemożliwe Fot. Archiwum Henryka Bronowickiego / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Był piątek, 13 lipca 1984 roku. Nad Mielcem zawisła srebrzysta kula. Kilka godzin później doświadczony pilot doświadczalny wsiadł do odrzutowej Iskry i ruszył w pościg za obiektem, którego do dziś nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić ani lotnictwo, ani nauka. To jedna z najbardziej zagadkowych historii UFO w Polsce.

W historii polskiego lotnictwa niewiele jest relacji, które budzą równie duże emocje jak opowieść Henryka Bronowickiego. Nie dlatego, że dotyczy UFO. Powód jest znacznie prostszy – opowiada ją człowiek, którego trudno posądzić o fantazjowanie.

Henryk Bronowicki był pilotem doświadczalnym PZL Mielec. W swojej karierze oblatał setki samolotów, wykonał tysiące godzin lotów i należał do elity polskich lotników. To człowiek, który zawodowo oceniał zachowanie maszyn w najbardziej wymagających warunkach.

Dlatego gdy właśnie on opowiedział o niezwykłym zdarzeniu z lipca 1984 roku, historia szybko zaczęła żyć własnym życiem.

Srebrna kula nad Mielcem

Tego dnia pracownicy mieleckiego lotniska od rana spoglądali w niebo. Nad okolicą widoczny był dziwny obiekt przypominający srebrzystą kulę. Według relacji świadków pozostawał niemal nieruchomy mimo silnego wiatru. Wcześniej obiekt mieli obserwować również mieszkańcy Rzeszowa i innych miejscowości regionu.

Bronowicki początkowo podszedł do sprawy jak profesjonalista.

Pilot nie mówił o kosmitach. Nie twierdził, że widział statek obcej cywilizacji. Widział natomiast coś, czego nie potrafił zidentyfikować.

Z czasem podjęto decyzję o wysłaniu samolotu w kierunku tajemniczego obiektu. Za sterami znalazł się właśnie Henryk Bronowicki.

Start do pościgu

Doświadczony pilot wystartował odrzutowym TS-11 Iskra – jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich samolotów szkolno-treningowych.

To nie był lot wykonany przez przypadkowego obserwatora. Za sterami siedział człowiek, który całe życie zawodowe poświęcił analizie zachowania statków powietrznych.

Po starcie skierował się w stronę obiektu.

Jak później relacjonował, kula wydawała się utrzymywać stałą odległość od samolotu. Niezależnie od wykonywanych manewrów i prób zbliżenia, obiekt pozostawał poza zasięgiem. Według jego opisu miał metaliczny, srebrzysty wygląd i poruszał się w sposób trudny do wyjaśnienia klasycznymi zasadami aerodynamiki.

Najbardziej zastanawiające było jednak coś innego.

Bronowicki twierdził, że miał wrażenie, iż obiekt reaguje na jego działania.

Obiekt, którego nie dało się dogonić

W kolejnych latach pilot wielokrotnie wracał do tego wydarzenia. Opisywał kulę jako obiekt o znacznych rozmiarach, błyszczącej powierzchni i zdolności wykonywania manewrów, które wydawały się wykraczać poza możliwości znanych konstrukcji lotniczych tamtych czasów.

Relacja jest tym bardziej interesująca, że nie pochodzi od osoby zafascynowanej zjawiskami paranormalnymi.

Bronowicki był inżynierem i pilotem testowym. Przez lata oceniał osiągi samolotów, identyfikował awarie, analizował nietypowe zachowania maszyn. Jego zawodowe doświadczenie sprawia, że wielu badaczy traktuje jego zeznania jako jedną z najciekawszych relacji lotniczych dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających w Polsce.

UFO nad Podkarpaciem

Historia nie kończy się na samym pościgu.

Badacze zjawisk niewyjaśnionych zwracają uwagę, że lato 1984 roku było wyjątkowo bogate w doniesienia o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów na Podkarpaciu. Relacje napływały z różnych miejsc regionu, a część świadków opisywała podobne srebrzyste obiekty widoczne wysoko nad ziemią.

Nigdy jednak nie udało się zdobyć dowodów pozwalających jednoznacznie określić naturę zjawiska.

Nie znaleziono wraku.

Nie odnaleziono urządzenia.

Nie przedstawiono dokumentu, który definitywnie zamknąłby sprawę.

Pozostała jedynie relacja pilota i świadków.

Kosmici, eksperyment wojskowy czy zjawisko atmosferyczne?

Przez lata pojawiały się różne hipotezy.

Jedni sugerowali eksperymentalny obiekt wojskowy. Inni wskazywali na nietypowe zjawiska atmosferyczne. Zwolennicy teorii pozaziemskiej twierdzą natomiast, że właśnie takie przypadki mogą stanowić jedne z najmocniejszych argumentów za obecnością niezidentyfikowanych technologii w ziemskiej przestrzeni powietrznej.

Problem polega na tym, że żadna z teorii nie wyjaśnia wszystkich elementów relacji.

To właśnie dlatego historia przetrwała ponad cztery dekady.

Tajemnica, która wciąż żyje

W ostatnich latach opowieść Henryka Bronowickiego przeżywa drugą młodość. Nagrania z jego relacją zdobywają setki tysięcy wyświetleń, a historia pościgu nad Mielcem wraca w publikacjach poświęconych niewyjaśnionym zjawiskom lotniczym.

Sam Bronowicki konsekwentnie podkreśla, że opisuje wyłącznie to, co widział.

Nie próbuje udowadniać istnienia kosmitów.

Nie przedstawia sensacyjnych teorii.

Opowiada o zdarzeniu, które przeżył jako pilot.

I być może właśnie dlatego jego historia jest tak fascynująca.

Bo nawet dziś, ponad 40 lat później, na jedno pytanie nadal nie ma odpowiedzi:

Co naprawdę ścigał nad Mielcem Henryk Bronowicki?

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%