Felietony

Zamknij

Skoro wszyscy dookoła są idiotami, to co to mówi o tobie?

Lidia Lejko Lidia Lejko 07:04, 30.05.2026
Skoro wszyscy dookoła są idiotami, to co to mówi o tobie?

Skoro wszyscy dookoła są idiotami, to co to mówi o tobie?

Wszyscy dookoła są idiotami - przynajmniej tak to wygląda, kiedy scrollujesz komentarze, siedzisz na zebraniu albo próbujesz wytłumaczyć coś komuś bliskiemu po raz dziesiąty. Idioci w pracy, idioci w internecie, idioci na drodze, idioci przy świątecznym stole. I wiesz co jest w tym najzabawniejsze? Każdy z tych idiotów myśli dokładnie to samo o tobie.

Gdzieś tu jest błąd w rozumowaniu. I niekoniecznie jest po ich stronie.

Thomas Erik Erikson napisał książkę o typach ludzi, która sprzedała się w milionach egzemplarzy. Ludzie kupowali ją, żeby lepiej rozumieć innych i wychodzili z niej z gotową listą, dlaczego tamci są trudni. Bestseller o komunikacji stał się podręcznikiem do katalogowania cudzych wad, co samo w sobie mówi nam więcej o nas niż o książce.

Mamy teraz dostęp do wszystkiego - do każdej książki, każdego badania, każdej perspektywy i to wszystko na wyciągnięcie ręki, w kieszeni, za darmo, natychmiast. I zamiast używać tego, żeby rozumieć innych lepiej, używamy tego żeby skuteczniej udowadniać, że mamy rację. Nigdy nie było nam tak łatwo się dogadać, a jakoś poprawy we wzajemnych relacjach i komunikacji nie widać.

Algorytmy wiedzą o tym doskonale, bo każde twoje kliknięcie reakcja czy post przy którym zatrzymałeś się dłużej, budują ci świat skrojony dokładnie pod twoje przekonania. Dostajesz więcej tego, z czym się zgadzasz, a mniej tego, co mogłoby ci przeszkadzać. Po jakimś czasie zaczyna się wydawać, że wszyscy myślą tak jak ty i w twojej wersji internetu tak właśnie jest. To się nazywa bańka informacyjna i brzmi jak problem technologiczny, ale nim nie jest. To jest problem wygody. Obserwujemy swoich, blokujemy obcych, czytamy to, co potwierdza nasze przekonania i przewijamy to, co każe nam się zatrzymać i pomyśleć. Bańka nie powstaje wbrew nam, a za naszą zgodą, z naszą pełną, codzienną, w dużej mierze nieświadomą pomocą.

W latach sześćdziesiątych psycholog Peter Wason pokazał, że kiedy szukamy odpowiedzi, szukamy głównie tych, które potwierdzają nasze wcześniejsze założenia. Dekady później naukowcy ze Stanforda wzięli dwie grupy ludzi o diametralnie różnych poglądach i dali im do przeczytania te same dwa badania naukowe na ten sam temat. Obie grupy po lekturze były jeszcze bardziej przekonane do swoich pierwotnych stanowisk niż przed. Te same fakty, te same dane, a każdy widział w nich potwierdzenie tego, co już wiedział.

To się nazywa efekt potwierdzenia i nie jest wadą kilku trudnych ludzi przy rodzinnym stole, tylko automatycznym procesem zachodzącym w każdym z nas, niezależnie od wykształcenia, inteligencji i liczby przeczytanych książek o komunikacji.

Wiemy o nim od dziesięcioleci i w zdecydowanej większości używamy tej wiedzy wyłącznie do opisywania innych - on jest w bańce; ona nie przyjmuje argumentów; z tym nie da się rozmawiać. My jesteśmy świadomi, to tamci mają problem.

Polska jest najbardziej politycznie spolaryzowanym krajem w całej Unii Europejskiej – tak wynika z analiz, które monitorują kondycję demokracji na całym świecie. Pod koniec 2024 roku nasz wynik był wyższy niż Słowacji, gdzie rok wcześniej doszło do zamachu na premiera. Według badania CBOS z 2024 roku, Polacy w stosunkach międzyludzkich pozostają raczej nieufni i taki stan utrzymuje się niezmiennie od osiemnastu lat. To jest osiemnaście lat coraz lepszego dostępu do informacji i możliwości korzystania z kolejnych narzędzi do komunikacji, a nieufność wciąż dominuje.

Jest jeszcze jeden wynik, który zatrzymuje mocniej niż wszystkie pozostałe. Badacze z Uniwersytetu SWPS sprawdzili skąd ta polaryzacja naprawdę się bierze i okazało się, że nie z różnicy poglądów, a z poczucia wykluczenia, braku przynależności, niższej empatii. Nie kłócimy się dlatego, że mamy inne zdania (nie tak naprawdę), tylko kłócimy się, bo czujemy się niezrozumiani, niewidziani, sami i zamiast to powiedzieć wprost, to tupiemy nogą, szukamy winnych i zaczepki.

„Z takimi ludźmi nie da się rozmawiać." to zdanie, które ja w swojej codziennej pracy z ludźmi słyszę najczęściej i mówią to osoby ze wszystkich stron każdego możliwego sporu. Każda z nich ma na myśli kogoś innego i każda jest absolutnie przekonana, że problem leży po drugiej stronie.

Tymczasem umiejętność zmiany zdania pod wpływem argumentów nie jest oznaką słabości. To tak naprawdę jedyna rzecz, która odróżnia rozmowę od równoległych monologów i to jest dokładnie ta umiejętność, którą ćwiczymy najmniej, bo zmiana boli i wymaga przyznania, że byliśmy w błędzie. Trzeba wpuścić kogoś innego do własnej głowy i pozwolić mu, żeby coś tam przestawił. W kulturze, w której racja jest walutą, to jest po prostu za drogie, więc tego nie robimy. Szukamy kolejnych potwierdzeń i kolejnych powodów, żeby tamci byli idiotami. Internet nam to chętnie dostarcza.

To prosta prawda, która dotyczy każdego z nas. Ja też mam swoje bańki i swoje odruchy, żeby przewinąć to co mnie irytuje zamiast zatrzymać się i zapytać dlaczego. I ja też znam uczucie, kiedy ktoś ma inny argument i zamiast go rozważyć, szukam w nim dziury. To jest ludzkie, ale ludzkie nie oznacza, że nie możemy tego zmieniać.

Wszyscy dookoła są idiotami - to zdanie jest wygodne, bo zdejmuje z nas odpowiedzialność za jakość naszych relacji i rozmów. Tyle że odpowiedź na pytanie z tytułu jest prostsza niż myślimy. Jeśli wszyscy dookoła są idiotami, to znaczy jedno z dwóch: albo mamy wyjątkowego pecha albo od dawna patrzymy w złą stronę.

Mamy w kieszeni całą wiedzę ludzkości. Pytanie nie brzmi czy mamy do niej dostęp, tylko czy mamy odwagę używać jej przeciwko własnym przekonaniom - nie tylko przeciwko cudzym.

Na razie odpowiedź jest dość oczywista i nie jest powodem do dumy.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%