materiały partnera
W świecie biznesu mówi się, że "jak Cię widzą, tak Cię piszą". Choć kompetencje twarde są fundamentem kariery, to wizerunek często decyduje o pierwszym wrażeniu, awansie czy wygraniu negocjacji. Po latach pandemii i ery "home office", wracamy do biur, a wraz z nami wracają dylematy stylizacyjne. Gdzie leży granica między wyrażaniem siebie a profesjonalizmem? Czy biżuteria w korporacji to wciąż temat tabu, czy może potężne narzędzie budowania autorytetu? Eksperci od wizerunku są zgodni: srebro to nowa czerń biznesu.
Spis treści:
Wybór kruszcu, który nosimy do pracy, nie powinien być przypadkowy. Psychologia koloru w biznesie jest bezlitosna. Złoto, choć piękne i szlachetne, w nadmiarze bywa kojarzone z przepychem, bogactwem, a w skrajnych przypadkach – z brakiem skromności czy ostentacją. W konserwatywnych branżach (prawo, bankowość, finanse) może to być odebrane jako sygnał dystansujący rozmówcę.
Srebro – zwłaszcza to wysokiej próby 925, poddane procesowi rodowania – odbierane jest zupełnie inaczej. Jego chłodna, stalowa barwa kojarzy się z nowoczesnością, technologią, precyzją i profesjonalizmem. Srebro jest dyskretne. Mówi: "dbam o detale", a nie "patrzcie, ile zarabiam". Dlatego w stylizacjach typu "Business Smart" czy "Business Casual", to właśnie srebrne dodatki są najbezpieczniejszym wyborem. Dodatkowo, srebro świetnie komponuje się z biurową paletą barw: granatem, bielą, szarością i czernią, tworząc spójny, chłodny i profesjonalny look.

Podczas spotkania biznesowego czy rozmowy kwalifikacyjnej, uwaga rozmówcy skupia się na Twojej twarzy. Kolczyki są więc elementem, który znajduje się w bezpośrednim polu widzenia. Zbyt duże, dyndające koła czy kolorowe chwosty w stylu boho będą odwracać uwagę od tego, co masz do powiedzenia. Mogą być wręcz hipnotyzujące w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Zasada jest prosta: w biurze kolczyk powinien być tłem dla twarzy, a nie jej dominantą. Najlepszym rozwiązaniem są klasyczne srebrne wkrętki. Są one eleganckie, ale nieinwazyjne. Mogą to być proste kulki, geometryczne formy lub delikatne cyrkonie, które dodają blasku spojrzeniu, ale nie krzyczą. Jest też aspekt praktyczny, o którym często zapominamy: w pracy biurowej często korzystamy z telefonu lub słuchawek nagłownych. Długie kolczyki haczą o kable, stukają o słuchawkę i mogą powodować dyskomfort, a nawet ból po kilku godzinach pracy. Sztyfty eliminują ten problem całkowicie, pozwalając Ci skupić się na zadaniach.
Biała lub błękitna koszula to fundament damskiej garderoby biurowej. Rozpięty górny guzik tworzy linię dekoltu w kształcie litery V, która aż prosi się o wypełnienie. Pusta przestrzeń może wydawać się zbyt surowa, dlatego warto postawić na biżuterię. Jednak i tu czyhają pułapki. Zbyt gruby łańcuch będzie wyglądał topornie, a zbyt krótki (typu choker) może zostać uznany za zbyt "wieczorowy" lub wręcz wyzywający.
Złotym środkiem jest minimalistyczny naszyjnik o długości około 40-45 cm. Taka długość sprawia, że zawieszka układa się idealnie w zagłębieniu szyi, tuż nad linią obojczyków, i jest widoczna, ale nie wpada głęboko pod koszulę. Warto wybierać łańcuszki o gęstych, lśniących splotach (np. kostka, żmijka), które pięknie odbijają światło biurowych jarzeniówek. Jeśli decydujemy się na zawieszkę, niech będzie ona symboliczna i geometryczna. Serduszka czy motylki zostawmy na weekend – w pracy lepiej sprawdzą się koła, kwadraty, beleczki czy proste perły.
Praca biurowa to w 90% praca przy komputerze. Wybierając ozdoby na nadgarstek, musimy wziąć pod uwagę nie tylko estetykę, ale i ergonomię oraz... akustykę. Nie ma nic bardziej irytującego dla współpracowników w biurze typu open space, niż koleżanka, której bransoletki dzwonią o blat biurka przy każdym uderzeniu w klawiaturę. To tzw. "test klawiatury", który oblewa większość ciężkich, charmsowych bransoletek.
Czy to oznacza rezygnację z ozdób rąk? Absolutnie nie. Zadbane dłonie i nadgarstki to wizytówka kobiety, zwłaszcza gdy podczas prezentacji wskazujemy coś na ekranie lub gestykulujemy. Rozwiązaniem są subtelne bransoletki łańcuszkowe, które są miękkie i płasko przylegają do skóry. Nie stukają o biurko, nie gniotą nadgarstka przy oparciu o laptopa i nie haczą o mankiety marynarki. Srebrna bransoletka o splocie linki czy pancerki dodaje elegancji, a jednocześnie jest "cichym bohaterem" stylizacji – dosłownie i w przenośni.
Współczesny dress code musi uwzględniać nową rzeczywistość: spotkania online. Kamery w laptopach często spłaszczają obraz i "zjadają" kolory. To, co na żywo wygląda na delikatne, w kamerze może zniknąć całkowicie, a to, co wydaje się normalne, w kadrze może przytłaczać.
W wideokonferencjach widoczni jesteśmy zazwyczaj tylko od ramion w górę (tzw. "gadające głowy"). Dlatego biżuteria nabiera tu strategicznego znaczenia. To ona "ubiera" nas w kadrze, nawet jeśli na dole mamy spodnie dresowe. Eksperci sugerują, aby na ważne calle wybierać biżuterię nieco bardziej wyrazistą niż na co dzień – srebro rodowane świetnie odbija światło ekranu, rozświetlając twarz i niwelując cienie pod oczami. To prosty trik wizerunkowy, który dodaje energii i sprawia, że wyglądamy na bardziej wypoczęte i przygotowane.
Nawet najpiękniejsza biżuteria może stać się powodem wizerunkowej wpadki, jeśli nie przestrzegamy zasad savoir-vivre'u. Oto "czarna lista" biurowa:
Budowanie wizerunku profesjonalistki to proces, w którym detale odgrywają główną rolę. Inwestycja w wysokiej jakości zestaw srebrnej biżuterii to inwestycja w siebie. Dobrze dobrane kolczyki, naszyjnik czy bransoletka dodają pewności siebie, która jest niezbędna podczas trudnych rozmów czy publicznych wystąpień. Pamiętaj, że w biurze obowiązuje zasada Coco Chanel: "Przed wyjściem z domu spójrz w lustro i zdejmij jedną rzecz". W biznesie lepiej być "niedostylizowaną" niż "przebraną". Srebro, ze swoją klasą i dyskrecją, jest w tej grze Twoim najlepszym sojusznikiem.