Fot. Marta Badowska
Dla zespołu z Mielca to okazja do powrotu na zwycięską ścieżkę po ostatniej porażce z Energa MMTS-em Kwidzyn, która znacząco skomplikowała sytuację drużyny w walce o miejsce w czołowej ósemce.
Ostatnie spotkanie w Mielcu rozpoczęło się od niespodzianki jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. W hali oraz na koszulkach sztabu szkoleniowego pojawił się logotyp marki LOTTO, która rozpoczęła sponsoring mieleckiej Stali.
Na parkiecie jednak powodów do radości było znacznie mniej. Początek meczu z MMTS-em Kwidzyn był w wykonaniu gospodarzy bardzo nerwowy. Stal długo nie potrafiła znaleźć rytmu w ataku, a po kwadransie gry przegrywała 3:6. Goście stopniowo powiększali przewagę i w 22. minucie prowadzili już 10:5.
Mielczanie próbowali odrabiać straty, głównie dzięki indywidualnym akcjom Rotema Segala, który wywalczył kilka rzutów karnych. Do przerwy jednak goście utrzymali czterobramkową przewagę i schodzili do szatni prowadząc 14:10.
Druga połowa rozpoczęła się znacznie lepiej dla Stali. Seria trzech bramek pozwoliła szybko zmniejszyć straty, a w 36. minucie po kontrze wykończonej przez Stefaniego na tablicy wyników pojawił się remis 15:15. Radość kibiców nie trwała jednak długo – MMTS ponownie odskoczył, wykorzystując błędy gospodarzy i szybkie wznowienia gry.
Ostatecznie mielczanie przegrali spotkanie, które – jak podkreślali po meczu – było jednym z kluczowych w kontekście walki o play-off.
– To jest niedopuszczalne, żeby na tym poziomie zagrać tak jak zagraliśmy. Gramy mecz u siebie i rzucamy cztery bramki przez dwadzieścia minut. Nie ma szans, żeby walczyć o ósemkę zaczynając tak ważne spotkanie w taki sposób – mówił po meczu trener Stali Robert Lis.
Szkoleniowiec przyznał, że zespół chciał przede wszystkim zdobyć punkty, nawet jeśli gra nie byłaby widowiskowa.
– Graliśmy, żeby wygrać. Nie chodziło o to, żeby było pięknie, tylko żeby były punkty, a tego się nie udało zrobić. Drugą połowę zagraliśmy fajnie, ale co z tego. Żeby grać w ósemce w Superlidze trzeba u siebie grać zdecydowanie lepiej. Dzisiaj to nas przerosło – dodał trener.
Spotkanie z Kwidzynem było jednocześnie początkiem współpracy klubu z Totalizatorem Sportowym, właścicielem marki LOTTO. Na mocy podpisanej umowy partnerskiej logotyp LOTTO pojawi się m.in. na koszulkach sztabu szkoleniowego, materiałach promocyjnych, w mediach społecznościowych klubu oraz w przestrzeni reklamowej podczas meczów domowych w Hali MOSiR w Mielcu.
Współpraca obejmuje rozgrywki ORLEN Superligi oraz Pucharu Polski.
Po rozegranych spotkaniach Stal Mielec zajmuje 9. miejsce w tabeli ORLEN Superligi z dorobkiem 25 punktów. Do miejsca gwarantującego udział w fazie play-off mielczanie tracą obecnie dwa punkty.
Najbliższy rywal – Zagłębie Lubin – zamyka tabelę z dorobkiem 8 punktów. Teoretycznie to więc spotkanie, w którym drużyna z Mielca powinna powalczyć o komplet punktów. Zadanie nie będzie jednak łatwe, zwłaszcza w kontekście końcówki rundy zasadniczej.
Do zakończenia rundy zasadniczej Stali pozostały cztery spotkania. Po meczu z Zagłębiem Lubin mielczanie zmierzą się jeszcze z trzema bardzo wymagającymi rywalami: Orlen Wisłą Płock, Rebud KPR Ostrovią Ostrów Wielkopolski oraz Industrią Kielce.
To oznacza, że najbliższe starcie w Lubinie może mieć kluczowe znaczenie dla dorobku punktowego zespołu.
Kamila Bik [email protected]