Fot. Gwardia Opole
Przebieg meczu:
5 min - 5:1, 9 min - 6:1, 10 min - 7:1, 15 min 8:3, 20 min 9:6, 22 min 9:7, 24 min 9:8, 26 min 11:8, 28 min 12:8, 30 min 12:10.
31 min - 12:11, 32 min - 12:12, 37 min - 16:14, 38 min - 17:14, 45 min - 18:14, 48 min - 20:15, 48 min 21:16, 52 min - 22:17, 60 min - 25:20.
Przed tym meczem sporo działo się wokół mieleckiego klubu. W plebiscycie Sportowiec Roku Podkarpacia organizowanych od kilkudziesięciu lat przez Gazetę Codzienną Nowiny trenerem Roku wybrany został szkoleniowiec Handball Stali Robert Lis, a na ósmym miejscu w gronie najlepszych sportowców na Podkarpaciu sklasyfikowany został Filip Stefanii.
W piątek nagrody w imieniu Stalowców odbierał prezes klubu Roman Kowalik, który trzy dni wcześniej zjawił się na sesji Rady Miejskiej w Mielcu. W swoim wystąpieniu sugerował, że jego klub powinien z miejskiej kasy dostać większe pieniądze, niż dotychczas. Wspierał go radny Bogdan Bieniek. Wcześniej zresztą sam prezes, radny Bieniek, ale też i inni posłańcy w tej sprawie odwiedzali mielecki magistrat.
Przed wyjazdem do Opola mielecki klub ogłosił też podpisanie nowego kontraktu z rozgrywającym z Izraela Rotemem Segalem – zostaje on w Stali na kolejny sezon.
W sobotnie popołudnie w Opolu Stal miała umocnić się w strefie play-off Superligi, bo była faworytem tego spotkania. Gwardia zdobyła dotychczas aż 10 punktów mniej od Mielczan i traciła nadzieje na czołową ósemkę.
Gwardia jednak dwukrotnie w tym sezonie Stal ograła: jesienią w meczu ligowym i niedawno w meczu Pucharu Polski. Oba te spotkania odbyły się w Mielcu.
I Opolanie mają hat-tricka w starciu z Mielcem. Tyle, że tym razem to zasługa samej Stali, która długimi momentami grała koszmarnie. Niemoc zupełna dopadła chociażby Segala, który wyglądał na rozkojarzonego, pogubionego.
Mecz rozpoczął się od prowadzenia gospodarzy 7:1! Stalowcy prezentowali się jakby grali sparing. I to im wytykał podczas przerwy na żądanie trener Robert Lis.
Po kwadransie gry było 8:3, dopiero w 20 minucie – gdy karnego wykorzystał Valyntsau – Stalowcy wrócili do gry, bo zmniejszyli straty do dwóch oczek – 9:7 dla miejscowych.
Tyle, że później błysnął podstawowy rozgrywający Opola Kowalczyk i na chwilę przywrócił Gwardii przewagę czterech trafień.
Tuż po zmianie stron, w 32 minucie, jednak na chwilę wszystko się zresetowało. Kotliński trafił na 12:12. Ale zespół z Mielca nie potrafił pójść za ciosem.
Dwie kary Wąsowskiego i seria rzutów karnych zapewniły Gwardii prowadzenie 18:14 w 45 minucie. Nie pomogła tu nawet przyzwoita dyspozycja golkipera z Mielca Witkowskiego. Jego koledzy – szczególnie w ofensywie – „popisywali” się prostymi błędami i złymi wyborami. Nie potrafili przebić się do pierwszej linii, zagrożenia rzutami z dystansu praktycznie nie było.
A gdy Mielczanie zaczęli gubić się nawet w kontrach, mecz się rozstrzygnął na korzyść Opola. To są bardzo złe wieści dla Stali.
Obecnie zespół z Mielca zajmuje ósme miejsce, ostatnie dające grę w play-offach. Biało-Niebiescy nie zsuną się w ten weekend na miejsce oznaczające po rundzie zasadniczej grę o utrzymanie, bo lokujące się za ich plecami KPR Legionowo pauzuje.
Ale za tydzień to Stal będzie miała przerwę, a Legionowo zmierzy się z nisko notowanym Piotrkowianinem. Przewaga Mielczan nad miejscem oznaczającym baraż o utrzymanie też zaczyna topnieć. Trzeba też pamiętać, że drużyna prezesa Romana Kowalika ma trudny terminarz. Mecze z zespołami z dołu tabeli zagra na wyjeździe, a jesienią u siebie pogubiła w takich spotkaniach punkty.
Ostatnie trzy kolejki, z sześciu jakie jeszcze rozegra Mielec, to natomiast mecze z medalistami z ubiegłego sezonu, gdzie o punkty będzie koszmarnie ciężko.
Terminy pozostałych meczów Handball Stal Mielec w rundzie zasadniczej:
Po zakończeniu rundy zasadniczej:
Na koniec sezonu:
WIĘCEJ INFORMACJI WKRÓTCE
Przemysław Cynkier [email protected]