Felietony

Zamknij

Każdy hejter myśli, że jest krytykiem [FELIETON]

. 07:50, 09.05.2026 Aktualizacja: 11:49, 08.05.2026
Każdy hejter myśli, że jest krytykiem [FELIETON]

W języku polskim nie mamy nawet swojego słowa na to zjawisko – zapożyczyliśmy angielskie „hate”, spolszczyliśmy je do „hejtu” i czasami wydaje mi się, że ten brak polskiego słowa trochę nas od tego odsuwa. Bo to nie jest „nasze”, ergo – nas nie dotyczy.

Hejt to z definicji wyjątkowo agresywny i nieprzyjemny komentarz umieszczony w internecie lub szerzej: długofalowe działanie przejawiające złość i nienawiść. Synonimy do słowa „hejt" to nienawiść, wylewanie pomyj, atak, pomówienie, zniesławienie, znieważenie, zniewaga, obrażanie, krytyka.

Czytając definicję i te synonimy, czuje się więcej niż przy samym słowie „hejt”, prawda?

 

Hejt dotyczy nas wszystkich, bo jest powszechny i wszyscy się z nim spotykamy – nawet, jeśli nie dotyka nas bezpośrednio. Jednak większość z nas nie potrafi (albo nie chce) odróżnić hejtu od opinii i na dokładkę stosuje pasywną agresję, jakby ta była właściwym sposobem, na komentowanie innych osób.

 

Krótka lekcja:

Opinia brzmi tak: „Ten film był źle zmontowany, tempo w drugiej połowie całkowicie się sypie."

Hejt brzmi tak: „Reżyser to niekompetentny kretyn, który nie powinien zbliżać się do kamery."

Pasywna agresja brzmi tak: „No cóż, każdy ma prawo próbować. Szkoda tylko czasu widza."

Hejterzy, niezależnie od tego czy ich komentarze będą podszyte pasywną agresją czy będą po prostu jawnie agresywne, zawsze powiedzą „Przecież nic złego nie powiedziałem. To tylko moja obserwacja."

Różnica pomiędzy tymi trzema leży wyłącznie w intencji, bo zawsze i wszystko można przekazać na co najmniej dwa różne sposoby, z czego jeden będzie raniący, a drugi nie.

Opinia ocenia działanie, nie uderza w człowieka. Hejt i pasywna agresja skupiają się na człowieku i robią to celowo.

 

Badacze z Uniwersytetu SWPS zapytali polskich internautów o ich własne motywacje w odniesieniu do komentowania w internecie i usłyszeli: „chcę wyrazić opinię”, „jestem oburzony”, „chcę żeby coś się zmieniło”. To przecież brzmi rozsądnie, prawie szlachetnie, ALE kiedy ci sami ludzie zostali zapytani o motywacje innych, to okazało się, że tamci „wyżywają się na innych”, „sprawiają komuś przykrość”, „szukają rozrywki”.

Naukowcy podsumowali to jednym zdaniem: „Piekło to inni – oni hejtują, ja wyrażam poglądy."

Każdy hejter myśli, że jest krytykiem, a ci, którzy niszczą innych, są przekonani, że coś lub kogoś naprawiają. I to nie jest pomyłka ani nieświadomość, a bardzo wygodne kłamstwo, które pozwala spać spokojnie po tym, co zostało napisane (często) anonimowo, czując się bezkarnie.

 

Doświadczyłam hejtu na własnej skórze i za każdym razem, kiedy widzę powiadomienie o nowym komentarzu dostaję lekkiego ukłucia i przyspieszenia tętna – bo to może znowu być jakiś trudny komentarz, który uderza we mnie, moje kompetencje lub moją rodzinę, napisany przez osobę, która jest przekonana o swojej racji i uważa, że ta racja daje jej prawo do obrażania mnie. Nawet pisząc ten felieton zastanawiam się, czy on kogoś nie wzburzy i nie sprowokuje do wylewania pomyj – bo wiele osób czuje, że internet daje im do tego prawo. Tylko ja, pomimo tego, że przyznaję, że hejt mnie boli, to wiem, że nie jest moją winą, potrafię sobie z nim poradzić i nie dopuścić do tego, żeby na mnie wpływał. To jednak nie dotyczy każdego, bo hejt jest tak szkodliwy, że niszczy życia.

 

Wyobraźcie sobie, że macie czternaście lat i nie wiecie jeszcze, że to nie wasza wina, że hejt nie jest tak naprawdę o was. Prawie połowa polskich internautów zetknęła się z hejtem bezpośrednio, wśród nastolatków ta skala jest jeszcze wyższa, a trzy czwarte rodziców jest przekonanych, że ich dzieci to nie dotyczy. Czyli dzieci wracają do domu z czymś, co je boli i wyniszcza, a są z tym same – większość nie mówi o tym, dźwigają to sami (to jest temat na osobny felieton). Być może dzieje się tak dlatego, że bardzo często w przestrzeni publicznej, ale też przy rodzinnych spotkaniach padają takie zdania: „Z tym młodym pokoleniem jest coś nie tak”, „Młodzi są zbyt delikatni”, „pokolenie płatków śniegu" – jakby problem leżał we wrażliwości ofiary, a nie w tym, co się jej robi, a rozwiązaniem było „stwardnieć”, a nie przestać bić słowem. Tymczasem psychologia jest w tej kwestii bezlitośnie precyzyjna: negatywne doświadczenia przeżywamy pięciokrotnie silniej niż pozytywne. Jeden „zły” komentarz waży tyle co pięć dobrych. Kiedy tych komentarzy są dziesiątki – żadne „po prostu to zignoruj" nie działa, bo to nie jest kwestia delikatności. To jest normalna ludzka reakcja na ból.

 

Hejt nie szuka równych sobie. Szuka słabszych i zawsze ich znajdzie. Najczęściej atakowane są mniejszości seksualne, osoby z nadwagą, niepełnosprawni, kobiety. Konsekwencje są bardzo konkretne: depresja, izolacja, stany lękowe, myśli samobójcze. Dane policyjne za 2024 rok mówią o ponad dwóch tysiącach prób samobójczych wśród osób poniżej dziewiętnastego roku życia. Wśród przyczyn wymienia się cyberprzemoc. Nie mówimy tutaj o pustych liczbach, tylko o dzieciach, które ktoś zabił słowem, ale przecież to była „tylko opinia”.

 

I co z tym robimy? Platforma usunie komentarz, jeśli go zgłosisz, ale dopiero po analizie, czy ten komentarz był wbrew pewnym określonym zasadom i politykom. Można blokować ludzi i komentowanie ogólnie, można się odciąć od niektórych osób albo najlepiej całkiem od internetu, bo sprawca założy nowe konto i zacznie od nowa.

W Polsce nie ma przepisu, który wprost zakazuje hejtu. Jest zniesławienie, zniewaga, nawoływanie do nienawiści, ale mechanizm jest skrojony tak, że to ofiara musi udowodnić, złożyć zawiadomienie, przejść przez długą i wyczerpującą procedurę, która często kończy się niczym.

 

Hejter to ktoś, kto w ataku na innych szuka potwierdzenia własnej wartości i komu cudzy sukces, odwaga, widoczność albo po prostu inność przypomina o tym, czego sam nie ma i czego się boi. Hejter nie jest odważny, a hejt zawsze mówi więcej o nadawcy niż o adresacie. To nie jest osoba, która sama dobrze zniesie jakąkolwiek krytykę. Dlatego rozmawiajmy o tym i uczmy młodych, nie dawajmy hejterom poklasku, obnażajmy ich słabości, nazywajmy hejt wprost.

Lidia Lejko - zajmuje się komunikacją i tym, co się dzieje dookoła niej. Pisze o ludziach, relacjach, słowach i o tym, co kryje się za tym, co mówimy.

::news{"type":"see-also","item":"108758"}

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%