Zdjęcie ilustracyjne (AI).
::news{"type":"see-also","item":"105026"}
Problem hałasu w Chorzelowie powraca jak bumerang, jednak kolejny list mieszkańca rzuca na sprawę zupełnie nowe światło. Zdaniem pana Andrzeja, ogólna dyskusja o samym lotnisku rozmywa istotę problemu.
Według relacji mieszkańca, standardowy ruch lotniczy – starty, lądowania czy przeloty szkoleniowe – jest do zaakceptowania. Prawdziwym problemem ma być rzekomo jeden pilot, który szczególnie w okresie letnim upodobał sobie niebo nad Chorzelowem i Maliniem.
– Uciążliwy jest jeden pilot, który zwłaszcza latem ćwiczy akrobacje na samolocie akrobacyjnym i swoim wyciem silnika doprowadza do szału większość mieszkańców Chorzelowa. Niestety ten pilot ćwiczy w rejonie Chorzelów-Malinie, nie lata w inne rejony, np. nad Mielec, bo by sobie w Mielcu pewnie na to nie pozwolono – pisze w liście do redakcji pan Andrzej.
Mieszkańcy podkreślają, że obecnie trwa „okres wytchnienia”, ponieważ zimą loty akrobacyjne ustają, jednak z lękiem czekają na powrót cieplejszych miesięcy i weekendów, które zamiast wypoczynku, przynoszą rzekomo hałas nie do zniesienia.
Samolot akrobacyjny to jednak tylko część problemu. Chorzelów, niegdyś spokojna miejscowość, stał się według relacji czytelnika Andrzeja swoistym „zagłębiem hałasu”.
Wymienia on listę uciążliwości, które nakładają się na siebie, nie dając chwili wytchnienia:
Najbardziej gorzkim elementem listu mieszkańca jest porównanie ochrony ludzi do ochrony przyrody. Pan Andrzej wskazuje na rażącą niekonsekwencję w działaniach władz i projektantów infrastruktury.
– Przy obwodnicy postawiono ekrany akustyczne, żeby chronić zwierzęta. W Chorzelowie rozpoczęła działalność firma bardzo blisko zabudowań, nie ma żadnych ekranów poza kawałkiem muru betonowego. Potraktowano nas gorzej niż zwierzęta, bo zwierzęta przy obwodnicy są przynajmniej chronione, a o nas nikt nie pomyślał – czytamy w liście.
Mieszkaniec podnosi kluczową kwestię: zdrowie. Hałas to nie tylko dyskomfort, to realny czynnik chorobotwórczy, na który wiele osób reaguje bardzo źle.
Pytania, które stawia czytelnik, są skierowane bezpośrednio do instytucji wydających zezwolenia na działalność przemysłową i lotniczą w tym rejonie:
Dzisiaj (poniedziałek 16 lutego) tematem protestu mieszkańców Chorzelowa zajęło się Polskie Radio Rzeszów. Sołtys wsi Krzysztof Jachyra wskazał, że kłopotem są loty szkoleniowe, wykonywane w weekendy i święta, także loty akrobacyjne.
W tym roku ma dojść do oficjalnych pomiarów hałasu wokół Lotniska Mielec.
- Nie badajcie nam tego hałasu, a zlikwidujcie go – mówił na radiowej antenie Jachyra. Proponował też spotkanie mieszkańców, samorządowców z gminy wiejskiej Mielec, Starostwa Powiatowego oraz zarządu spółki Lotnisko Mielec.
- Nie jest możliwe by pozbyć się lotniska, lotnictwa, hałasu. Trzeba rozmawiać o tym co jest nadmierne, co się w ostatnim czasie pojawiło – wskazywał sołtys Jachyra w Radiu Rzeszów.
Według protestujących mieszkańców Chorzelowa problem z hałasem pojawił się w ciągu maksymalnie dwóch-trzech ostatnich lat.
- Niech te loty przemieszczą się na inne tereny – sugerował sołtys z Chorzelowa. Wskazał, by te loty odbywały się nad miastem Mielec lub innymi miejscowościami regionu. – Zobaczymy jak długo mieszkańcy tam wytrzymają – komentował.
Wieś Chorzelów liczy sobie około 2700 mieszkańców. Dziennikarka Polskiego Radia Rzeszów Weronika Wilczyńska-Ortyl zapytała sołtysa Chorzelowa o ilość osób, które swoimi podpisami wsparły protest w sprawie hałasu na lotnisku.
- Wszystkich osób, które mogłyby się poskarżyć jest około 200. Różnie można liczyć to. Było powyżej setki podpisów, dokładnie nie pamiętam, bo przekazałem te dokumenty do wójta gminy – wskazał sołtys Jachyra.
- Nie da się zilustrować tego, jak natłok samolotów nad Chorzelowem. To nie jest normalne życie – komentował Jachyra. Mówił też o huku związanym z samolotami odrzutowymi.
Krzysztof Jachyra podkreślił, że amatorsko badał poziom hałasu i te pomiary wykazywały kilkadziesiąt decybeli.
Radio Rzeszów wyemitowało też nagrania mieszkańców Chorzelowa, głównie starszych. Skarżyli się również na nocne loty, który mają być rzekomo wykonywane z Mielca o godzinach 3-5 w nocy. Podnosili, że Chorzelów „nic z tego nie ma”, czyli nie korzysta na funkcjonowaniu lotniska.
- Zaintrygowały mnie loty nocne. Lotnisko Mielec jest lotniskiem certyfikowanym, publicznym i ma określone godziny pracy. W okresie zimowym jest czynne od 7:00 do 18:00, w czasie letnim nawet do 22:00. Nie ma lotów nocnych, a jeśli są w programie szkolenia pilotów, to raczej wykonuje się w okresie zimowym, gdy zmierzch zapada wcześniej – wskazał kolejny rozmówca Radia Rzeszów, prezes spółki Lotniska Mielec Jakub Cena.
Sugerował, że nocne loty mogą być związane z funkcjonowaniem sił zbrojnych, operacji lotnictwa NATO, które są słyszalne, ale nie są związane z Lotniskiem Mielec.
- Również korytarz podejście do lotniska Jasionka znajduje się bezpośrednio nad naszym miastem i Chorzelowem. Z tym ruchem lotniczym niewiele mamy wspólnego – zapewniał.
- Nie mieliśmy od blisko dwóch lat nocnego lotu samolotu odrzutowego zgłoszonego na naszym lotnisku – zakomunikował.
- Jesteśmy lotniskiem publicznym, otwartym dla całego ruchu lotniczego i nie możemy wybiórczo decydować o tym, kto może tu startować czy lądować. Innym wątkiem jest rozmowa z użytkownikami, by nie dochodziło do takiego lotniczego chuligaństwa, wykonywanych zbyt nisko – ocenił Jakub Cena.
– Takie incydenty należy zgłaszać do Urzędu Lotnictwa Cywilnego – podkreślił prezes mieleckiego lotniska, które samo nie posiada żadnego samolotu na własność i samodzielnie nie prowadzi operacji lotniczych.
Do tematu będziemy wracać.
::addons{"type":"we-were-first"}
Przemysław Cynkier [email protected]