Fot. Czytelnicy portalu hej.mielec.pl
[FOTORELACJANOWA]13850[/FOTORELACJANOWA]
Choć zazwyczaj zorze polarne kojarzymy z wycieczkami na Islandię czy do Norwegii, dzisiejszej nocy natura sprawiła nam wyjątkową niespodziankę. Wszystko za sprawą potężnej burzy geomagnetycznej, która właśnie uderzyła w Ziemię.
Jak informują eksperci od „pogody kosmicznej”, zjawisko jest efektem silnego rozbłysku słonecznego klasy X1.9, do którego doszło wczoraj (18 stycznia). Towarzyszył mu tzw. koronalny wyrzut masy (CME) typu "full-halo", skierowany bezpośrednio w stronę Ziemi.
Naładowane cząsteczki dotarły do naszej planety wieczorem, wywołując burzę geomagnetyczną kategorii G4 (w pięciostopniowej skali). To jedna z najsilniejszych burz w obecnym 25. cyklu słonecznym. Dzięki tak dużej mocy, owal zorzowy rozszerzył się znacznie bardziej na południe, obejmując całą Polskę, w tym Mielec i okolice.
Pierwsze raporty o widoczności zorzy zaczęły spływać już po godzinie 20:30. Obserwatorzy z Mielca, którzy udali się w ciemniejsze rejony miasta (z dala od latarń ulicznych i świateł Strefy Ekonomicznej), mogli dostrzec nie tylko charakterystyczną zieloną poświatę nisko nad północnym horyzontem, ale również wysokie filary w kolorach czerwieni i fioletu, tańczące wysoko na niebie.
Zjawisko jest na tyle intensywne, że w momentach szczytowej aktywności można je dostrzec gołym okiem, choć – jak zawsze w przypadku zorzy w Polsce – aparat fotograficzny lub nawet nowoczesny smartfon potrafią „wyciągnąć” znacznie więcej barw i detali niż ludzkie oko.
Jeśli jeszcze nie spojrzeliście w górę, warto to zrobić teraz. Najlepsze warunki panują poza centrum miasta. Polecamy udać się w miejsca z odsłoniętym horyzontem północnym:
● Okolice Górki Cyranowskiej (szczyt),
● Wylotówki w stronę Tarnobrzega,
● Pola w gminie Mielec (np. Wola Mielecka, Chorzelów), gdzie łuna miasta nie przeszkadza w obserwacjach.
Warto pamiętać o ciepłym ubraniu – dzisiejsza noc jest mroźna, ale widoki zdecydowanie wynagradzają niską temperaturę.
Przemysław Cynkier [email protected]