Na zdjęciu: Weronika Wilczyńska-Ortyl i Przemysław Cynkier, na jednym z peronów linii Mielec - Dębica. Fot. LB
::addons{"type":"only-with-us", "color":"white"}
Do debaty doszło w poniedziałkowe popołudnie, w ramach interwencyjnego magazynu „Sprawa w toku”, którego gospodarzem była Weronika Wilczyńska-Ortyl, a gośćmi Joanna Szozda - Dyrektor Departamentu Dróg i Publicznego Transportu Zbiorowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego oraz jej zastępca Zbigniew Kozak, specjalizujący się w zagadnieniach kolejowych.
Z Mielca przyjechał redaktor naczelny hej.mielec.pl Przemysław Cynkier. Na rozmowę o kolei w stolicy województwa pojechał samochodem, co jest efektem skromnej, niewystarczającej oferty połączeń Rzeszowa z Mielcem, drugim pod względem wielkości miastem regionu.
By w dzień roboczy dojechać pociągiem do Rzeszowa na 17:00, podróż trzeba rozpocząć tuż po 14:00 i zaplanować przesiadkę w Dębicy. Ale na kolejowy powrót do Mielca trzeba czekać do… godziny 4:12 następnego dnia.
Rozmowę zdominowały autentyczne doświadczenia osób podróżujących linią kolejową z Mielca. Jedna ze słuchaczek, która niedawno ukończyła studia, przez pięć lat dojeżdżała do domu rodzinnego w okolicach Mielca. Obecnie mieszka i pracuje w Krakowie. Opisała szereg wyzwań związanych z przesiadką w Dębicy na trasie między Mielcem a Krakowem.
- Teoretycznie takie połączenie istnieje: mogę dojechać z Tuszymy do Dębicy i przesiąść się tam na pociąg Intercity do Krakowa. Jednak wszystko zależy od dnia tygodnia. W dni robocze pociągi jedzą dość często i czasami pokrywają się godzinami odjazdów składów Intercity, można zdążyć na przesiadkę. Problem w tym, że jednak często muszę czekać 45 minut na dworcu w Dębicy. Zimą jest to szczególnie uciążliwe – przekazała.
Szczególnie poruszyła kwestię powrotów z Krakowa w kierunku Mielca.
- Kiedy przyjeżdżam z Krakowa do Dębicy, pociąg Polregio odjeżdża z Dębicy w stronę Mielca w tym samym momencie lub nawet 5–10 minut wcześniej. To nie jest tak, że pociąg z Krakowa ma opóźnienie i można poprosić konduktorów, aby zatrzymali pociąg Polregio na chwilę. Po prostu pociąg do Mielca wyjeżdża wcześniej, zgodnie ze swoim rozkładem. W rezultacie nie zdążę na przesiadkę i muszę czekać kilkadziesiąt minut na następny – dodała.
Takie sytuacje w rozkładzie jazdy znajdujemy obecnie w dwóch przypadkach. O 6:37 do Dębicy przyjeżdża nocny pociąg ze Świnoujścia, a szynobus do Mielca odjeżdża… 6:36.
O 15:20 zgodnie z rozkładem w Dębicy ma postój pociąg IC Matejko ze Szczecina. I o 15:20 z Dębicy odjeżdża szynobus do Mielca. Na przesiadkę nie ma szans.
Uczniowie z terenu powiatu mieleckiego natomiast zgłaszali problemy z godzinami kursowania. Jeden z nich wskazał, że doszło do korekty rozkładu jazdy w sposób niekorzystny dla uczniów, którzy wybierając podróż pociągiem niekoniecznie zdążą na lekcje.
Inna uczestniczka rozmowy, uczennica I Liceum Ogólnokształcącego w Mielcu, opisała kolejna kłopotliwą sytuację.
- Po siedmiu lekcjach, bez zwalniania się wcześniejszego ze szkoły, nie zdążyłabym na pociąg po 14:00. Pociągi odjeżdżają minimalnie za wcześnie: 10 minut. Lekcje kończą się 14:15, a pociąg odjeżdża o 14:20 czy 14:25, a w 10 minut nie dam rady dojść na peron – wskazała.
Słuchacz Krzysztof zwrócił uwagę na problem brakujących połączeń w weekendy, szczególnie dla osób pracujących w handlu i usługach.
- Oni by chętnie dojeżdżali do pracy do Mielca pociągiem, ale się nie da, ponieważ jeżeli im przyjdzie do pracy przyjść w sobotę, to w sobotę tych pociągów nie ma. Natomiast cały handel i usługi w sobotę normalnie pracują – wyliczał.
Podkreślił brak możliwości wyjazdów turystycznych.
- Wszystkie województwa prześcigają się w ofertach weekendowych, gdzie są specjalne bilety na weekend, gdzie są wprowadzane dodatkowe połączenia do miejsc atrakcyjnych turystycznie. Tymczasem Mielec takich luksusów jest pozbawiony, bo nie można wyjechać pociągiem na weekend. Gdybym chciał na weekend wyjechać przykładowo na Dolny Śląsk czy też w Beskid Niski to nie ma szans, żeby się wydostać pociągiem w sobotę rano z Mielca do Dębicy – podkreślał.
Joanna Szozda - Dyrektor Departamentu Dróg i Publicznego Transportu Zbiorowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego wyjaśniła złożoność układania rozkładów.
- Jeżeli mówimy o układaniu rozkładu jazdy, to to musimy brać pod uwagę takie rzeczy, że na tym odcinku mamy linię kolejową jednotorową. Mamy również na północy województwa sporą inwestycję realizowaną przez zarządcę infrastruktury kolejowej, a ta inwestycja też pociąga za sobą zamknięcia kolejowe – relacjonowała.
Mowa tu o wartej blisko miliard złotych inwestycji w trakty między Padwią, Stalową Wolą i Sandomierzem.
Zastępca dyrektora Zbigniew Kozak wyjaśnił priorytet dla połączeń pasażerskich.
- Kolej, przewozy kolejowe to są raczej przewozy masowe o dużym potoku podróżnych. Trudno, żebyśmy dopasowali pociągi, zresztą byłoby to też nieuzasadnione, dla kilku osób, dla uczniów. Powiat i gminy powinny również starać się zabezpieczyć transportem drogowym te potrzeby lokalne. My staramy się dowozić pasażerów faktycznie do województwa, do Rzeszowa, gdzie się skupia większość miejsc pracy, szkół, studentów – wyjaśniał.
Kluczowym problemem okazał się niedzielny pociąg zwany studenckim. Przemysław Cynkier, redaktor portalu hej.mielec.pl, wyjaśnił problem.
- Motyw, z powodu którego tu jesteśmy, to historia pociągu Polregio, który w niedziele zazwyczaj woził studentów krakowskich uczelni mieszkających w Mielcu i w powiecie, i który w grudniu zgubił skomunikowanie w Dębicy z pociągiem Intercity Wyspiański. Polregio z Mielca przyjeżdża o 17:19, trzy minuty po odjedzie pociągu Wyspiański, a to jest pociąg przez Kraków do Wrocławia – wskazał.
Podobna historia, jak z IC Wyspiańskim, ma miejsce rankiem. O 7:27 z Dębicy odjeżdża Zefir do Ustki, a Polregio z Mielca przyjeżdża 7:31.
Jak słyszeliśmy podczas rozmowy w Radiu Rzeszów, przeszkodą tu staje się ograniczona przepustowość stacji w Dębicy, która dysponuje dwoma peronami – a to za mało, by obsłużyć cały ruch tam realizowany.
Tak dochodzi do kolizji odjazdów i przyjazdów, a za tym idzie do przesunięć pociągów regionalnych, które muszą ustąpić miejsce Intercity. W efekcie doświadczamy absurdów, jak w skomunikowaniu niektórych połączeń od Krakowa czy do Krakowa z kursami mieleckimi.
Niestety, już pojawiają się informacje o planowanym przesunięciu odjazdu z Dębicy porannego pociągu Pendolino do Gdyni, co powodowane jest inwestycjami na sieci kolejowej w Krakowie. Jeśli faktycznie Pendolino pojedzie wcześniej, to minie Dębicę nim tam dotrze pierwszy poranny pociąg z Mielca.
Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego zapewniają, że wiedzą już o tym problemie i podejmują działania zmierzające do utrzymania skomunikowania Mielca z Pendolino.
Występują również do spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, by ta „otwierała” dla ruchu mielecką linię kolejową wcześniej niż o godzinie 5:00 rankiem, jak to się dzieje obecnie. Możliwość wysłania do Mielca pociągów regionalnych wcześniej ma pozwolić na lepsze ułożenie rozkładu jazdy.
Dyskusja w Radiu Rzeszów ujawniła napięcie pomiędzy powtarzalnością rozkładu (teoretycznie ważną dla pasażerów, którzy realizują codzienne podróże) a elastycznością w weekendy.
Utrzymanie tej samej godziny odjazdu pociągu popołudniowego z Mielca w każdy dzień tygodnia zdawało się blokować szybkie uratowanie skomunikowania z IC Wyspiański w same niedziele i święta.
- Jeżeli mówimy o powtarzalności rozkładu jazdy, też jest bardzo istotne na kolei. Tak naprawdę dotyczy wszystkich użytkowników linii kolejowej. Urzędy, które zajmują się nadzorem nad prowadzeniem ruchu kolejowego też uczulają nas na to, że najskuteczniejszą ofertą jest ta, która jest powtarzalna – argumentowała dyrektor Szozda.
Redaktor Weronika Wilczyńska-Ortyl proponowała jednak inne podejście.
- Dla pasażerów ważniejsze to, aby mieć połączenie niż to, aby to powtarzalność była, bo nie oszukujmy się i tak zawsze sprawdzamy o której godzinie odjedzie pociąg – sugerowała.
Jedna z pozytywnych wiadomości radiowej debaty dotyczy tzw. Kolei Lasowiackiej – nowego projektu dla północnego Podkarpacia, realizowanego na wzór Podkarpackiej Kolei Aglomeracyjnej. Wygląda na to, że Mielec będzie włączony w ten projekt, co wcześniej budziło wątpliwości.
Joanna Szozda potwierdziła: Mielec miałby być objęty również tym projektem.
Zbigniew Kozak wyjaśnił skalę projektu.
- Będzie opracowane studium wykonalności, które nam odpowie właśnie na popyt, wielkość zapotrzebowania, trasy, konieczne inwestycje i rozbudowę dworca w Tarnobrzegu, który będzie takim hubem – wyliczał.
Mowa tu o cyklicznych połączeniach między Niskiem, Stalową Wolą, Tarnobrzegiem, Sandomierzem – ale również Mielcem i Kolbuszową.
Zastępca dyrektora Kozak podkreślił jednak konieczność rozmów na ten temat z samorządami.
- Tutaj trzeba podjąć szeroko zakreślone spotkania z samorządowcami. Może zbudować taki model jak mamy w kolei aglomeracyjnej, współfinansowania tych przewozów. Trzeba znaleźć źródła finansowania przede wszystkim – relacjonował.
- My dzisiaj dokładamy 80 procent do kosztów przewozów kolejowych. To jest bardzo duża kwota. Nie ukrywam, że kwota 180 milionów, którą wydatkujemy na całe województwo jest potężną kwotą, a każdy dodatkowy pociąg to są setki tysięcy złotych – wyliczał.
Pozytywnym aspektem rozmowy było potwierdzenie chęci ponownego skomunikowania niedzielnego pociągu studenckiego z pociągiem Wyspiański.
Ma to nastąpić od korekty rozkładu jazdy zaplanowanej na 8 marca. Być może skomunikowanie popołudniowego pociągu Polregio z Mielca z Intercity do Krakowa na peronie w Dębicy znów będzie dostępne codziennie, nie tylko w weekendy.
Rozmowa w studiu Radia Rzeszów pokazała szeroką problematykę kolejowych połączeń z Mielca.
Z jednej strony rzeczywiste wyzwania pasażerów: trudne przesiadki, niekoniecznie optymalne godziny dla uczniów, brak weekendowych połączeń.
Z drugiej strony – złożoność logistyki transportu kolejowego, ograniczenia infrastrukturalne (linia jednotorowa), remonty i priorytety dla połączeń aglomeracyjnych do Rzeszowa.
Projekt Kolei Lasowiackiej oraz realizowana już modernizacja infrastruktury na północy Podkarpacia mogą przynieść znaczną poprawę w kolejnych latach. Ale niekoniecznie rozwiąże zbyt ubogą ofertę połączeń bezpośrednich między Mielcem i Rzeszowem.
Rozmowy pomiędzy samorządami, przewoźnikiem i mieszkańcami wydają się być kluczem do stopniowego ulepszania siatki połączeń, zarówno w sprawach powtarzalności, jak i elastyczności rozkładów.
Pociągi osobowe wróciły na trasę Dębica–Mielec po 12 latach przerwy 1 września 2021 roku, w ramach projektu modernizacyjnego wartego dużo ponad 200 milionów złotych.
Linia, wybudowana w 1887 roku, od 2009 roku nie obsługiwała pasażerów. Była nawet przeznaczona do fizycznej likwidacji.
Prace rewitalizacyjne, sfinansowane przez Województwo Podkarpackie i Unię Europejską, obejmowały wymianę torów, modernizację przejazdów kolejowo-drogowych oraz budowę peronów przystanków i stacji.
Dzisiaj z Mielca do Dębicy kursuje jedenaście pociągów dziennie w dni robocze, obsługujących zarówno uczniów, pracowników, jak i studentów wracających w rodzinne strony. Realizowane są także dwa połączenia bezpośrednie do Rzeszowa.
Znacznie gorzej wygląda to w weekendy. Nie ma pociągów do Rzeszowa, do Dębicy są tylko dwa połączenia.
Przywrócone przed rokiem połączenia Intercity z Hrubieszowa do Krakowa przez Mielec są zawieszone ze względu na duże prace inwestycyjne na północy regionu - między Padwią, Stalową Wolą i Sandomierzem. Znów wrócą po zakończeniu robót budowlanych, najpóźniej w 2027 roku.
Redakcja hej.mielec.pl [email protected]