Fot. Marta Badowska
Bramki:
1:0 – 43 min, Robert Dadok
1:1 – 47 min, Kristian Fuciak
2:1 – 49 min, Łukasz Zjawiński
2:2 – 53 min, Kamil Cybulski
3:2 – 78 min, Hajdin Salihu
4:2 – 82 min, Ilkay Durmus
5:2 – 90+3 min, Kacper Kostorz
POLONIA: 96. Mateusz Kuchta - 97. Patryk Janasik, 3. Hajdin Salihu, 30. Souleymane Cisse (83’ 4. Przemysław Szur), 99. Ilkay Durmus - 7. Dani Vega, 26. Dave Gnaase, 27. Hide Vitalucci (78, 24. Ernest Terpiłowski), 19. Mykyta Wasin (78, 44. Benedykt Piotrowski), 17. Robert Dadok (67’ 10. Marek Mróz) - 9. Łukasz Zjawiński (78’ 90. Kacper Kostorz).
STAL: 99. Maciej Gostomski - 27. Ale Díez, 44. Israel Puerto, 15. Marvin Senger, 22. Matija Kavcic (68’ 33. Adrian Bukowski) - 90. Paweł Kruszelnicki, 18. Piotr Wlazło, 70. Jehor Cykało (84’ 10. Maciej Domański), 6. Jost Pisek (68’ 20. Bartosz Szeliga), 78. Kamil Cybulski (68’ 71. Jakub Kowalski) - 25. Kristian Fucak (73, 88. Daniel Lukic).
Żółte kartki: Gnaase - Senger, Szeliga.
Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
To pierwszy mecz „wiosenny”, już ligowy w 2026 roku. Mecz, w którym faworytem zdecydowanym byli gospodarze, którzy rok poprzedni zakończyli serią kilku spotkań bez porażki i są w grze o awans do ekstraklasy.
I to Czarne Koszule zaatakowały pierwsze, bo już w 3. minucie wstrzelił się w mielecką bramkę Zjawiński, ale piłkę odbił nowy golkiper Stali Gostomski.
Kilkadziesiąt sekund później mogła, a może powinna prowadzić Stal, rajdem przez pół boiska popisał się Kruszelnicki, ale również obił bramkarza.
Kolejne kilkanaście minut to wyraźna przewaga mielczan, udokumentowana licznymi dośrodkowaniami i trzema rzutami rożnymi. Zabrakło jednak wykończenia.
Miejscowych do przejęcia kontroli nad wydarzeniami boiskowymi pobudzi Dadok w 17. minucie. Były napastnik Stali mógł zdobyć gola strzałem z dystansu, po rykoszecie.
W 19. minucie szarżował Zjawiński, który przecież również grał niegdyś w Mielcu, chciał wykorzystać kiks Wlazły i wyprzedzić mieleckiego golkipera, nie zdążył. Tu trzeba zaznaczyć, że boisko było fatalne, a mecz rozgrywany był w śnieżycy.
Już do końca pierwszej połowy dominowali gospodarze, ale Stal dosyć sensownie się broniła. Wystarczyła jednak jedna kontra, w samej końcówce pierwszej części gry.
Vega uciekł na skrzydle mieleckiej defensywie i zdołał dorzucić bardzo dobrą piłkę do Dadoka, który musiał ją wpakować z kilku metrów do siatki. 1:0 w 43 minucie. I z takim wynikiem obie ekipy zeszły na przerwę.
Druga połowa zaczęła się od gola wyrównującego. W małym zamieszaniu pod bramką miejscowych Wlazło asystował do Fuciaka, który zmieścił piłkę w okienku.
I to był bardzo ciekawy moment gry. Ledwo Polonia wznowiła grę, było 2:1. Znów Vega zagrał idealne dośrodkowanie, tym razem do siatki trafił Zjawiński.
Stal odpowiedziała ekspresowo. Kontrę strzałem do pustej bramki zamknął nowy zawodnik Kamil Cybulski. Było to 53 minuta i remis 2:2.
Mielczanie byli w grze o komplet punktów do 78 minuty. Vega wówczas trzeci raz dorzucił miękką piłkę na dalszy słupek, trzeci raz oznaczało to gola dla Polonii.
Zespół z Mielca ostatecznie sam siebie dobił. Puerto zagrał tak złą piłkę do bramkarza Gostomskiego, że ten miał olbrzymie kłopoty by ją wybić. Nie trafił w futbolówkę i Durmus w 82. minucie strzelając do pustej siatki praktycznie zamknął mecz.
Wynik ustalił Kostorz – a jakże – wbijając z bliska do bramki piłkę po dośrodkowaniu z bocznej strefy boiska, tym razem asystę zapisał Durmus.
Być może Stal zagrała lepiej niż w jesiennych meczach, ale nadal ma kłopoty w defensywie. A to oznacza olbrzymie kłopoty w walce o utrzymanie. W tej kwestii pierwszy mecz nowego roku nic nie zmienił. Można mieć deja vu z wielu spotkań 2025 roku w wykonaniu Mielca.
Kolejne spotkanie Stalowcy także zagrają na wyjeździe, 13 lutego o 18:00 zmierzą się w Łęcznej z ostatnim w tej chwili w tabeli Górnikiem.