K.Radoń
::photoreport{"type":"see-button","item":"14405"}
Kamil jest mieszkańcem Szydłowca i uczniem 8 klasy szkoły w Trześni. Jak opowiadał w rozmowie z nami, w dniu zdarzenia skończył lekcje około godziny 13:30 i wracał do domu leśną drogą.
– Wracałem tą drogą leśną do domu, bo tędy mam szybciej przez las niż drogą – relacjonuje Kamil.
Do zdarzenia doszło w środku lasu na terenie Szydłowca. Jak słyszymy, miejsce jest trudno dostępne i praktycznie nieuczęszczane przez ludzi. To właśnie sprawia, że sytuacja mogła zakończyć się tragicznie. Gdyby 14-latek nie przejeżdżał tamtędy wracając ze szkoły, starszy mężczyzna mógł przez długi czas pozostać bez żadnej pomocy.
– Usłyszałem jak pipczał ten motorek, zauważyłem w rowie starszego pana. Od razu zadzwoniłem po mamę. Pan się dobrze czuł, leżał w rowie wraz z tym motorkiem – mówi 14-latek.
Na miejsce przyjechała mama Kamila. Wspólnie pomogli starszemu mężczyźnie dostać się do domu.
– Mama przyjechała, wzięliśmy go razem do jego domu z myślą, że ktoś tam u niego będzie. Motor jego zostawiliśmy. Poszliśmy z nim do domu, on się tam przewrócił, zaczął majaczyć, oczami przewracać, już nie bardzo kontaktował i wezwaliśmy zespół ratownictwa medycznego – dodaje Kamil.
Na miejscu interweniowali ratownicy medyczni, policjanci z wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Mielcu oraz strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Mielcu.
Postawa młodego mieszkańca Szydłowca zasługuje na ogromne uznanie. Zachował zimną krew, nie przeszedł obojętnie obok potrzebującego człowieka i prawdopodobnie uratował mu zdrowie, a być może nawet życie. Dla wielu może być dziś prawdziwym przykładem odwagi i odpowiedzialności.
Redakcja hej.mielec.pl [email protected]