Zdzisław Nowakowski w rozmowie z Mariettą Mateją-Nowak podsumował projekt Branżowego Centrum Umiejętności.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=eUy0lnq-uj0"}
Dyrektor już na początku rozmowy rozwiał pojawiające się wśród mieszkańców wątpliwości. Jak podkreślił, zakończenie projektu nie oznacza końca funkcjonowania Branżowego Centrum Umiejętności.
– Realizowaliśmy projekt, którego efektem było utworzenie Branżowego Centrum Umiejętności w dziedzinie przemysłu lotniczego. Od 1 września będzie ono działało już jako stały element struktury Centrum Kształcenia Praktycznego i Doskonalenia Nauczycieli – wyjaśnił.
Placówka będzie finansowana m.in. z dotacji Ministerstwa Edukacji Narodowej, projektów zewnętrznych oraz szkoleń realizowanych dla przedsiębiorstw i osób chcących podnosić swoje kwalifikacje zawodowe.
Choć nazwa może sugerować szkołę, Branżowe Centrum Umiejętności pełni zupełnie inną rolę.
BCU wspiera przede wszystkim szkoły techniczne, prowadząc specjalistyczne zajęcia praktyczne dla uczniów. Jednocześnie organizuje kwalifikacyjne kursy zawodowe dla osób dorosłych oraz szkolenia dla pracowników i nauczycieli przedmiotów zawodowych.
– Chcemy, aby była to instytucja, która będzie wspierała uczniów, nauczycieli, przedsiębiorców i wszystkich, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje – podkreśla dyrektor.
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy było kształcenie mechaników lotniczych. Jak zaznaczył Zdzisław Nowakowski, to właśnie ten zawód będzie w najbliższych latach jednym z najbardziej poszukiwanych na rynku pracy.
Podczas zorganizowanego w Mielcu spotkania przedstawicieli przemysłu lotniczego, uczelni, Urzędu Lotnictwa Cywilnego i instytucji rynku pracy zwrócono uwagę na ogromną dysproporcję pomiędzy liczbą absolwentów a potrzebami branży.
– W całej Polsce szkoły kończy rocznie około stu techników mechaników lotniczych, podczas gdy zapotrzebowanie liczone jest już w kilku tysiącach osób – wskazał dyrektor.
Jak podkreślił, rozwój lotnictwa sprawia, że zapotrzebowanie na wykwalifikowanych specjalistów będzie systematycznie rosło.
Zdaniem Zdzisława Nowakowskiego to właśnie Mielec jest naturalnym miejscem do budowania kompleksowego systemu kształcenia dla przemysłu lotniczego.
Młodzi ludzie mają zdobywać wiedzę w szkołach technicznych, rozwijać praktyczne umiejętności w Branżowym Centrum Umiejętności, odbywać praktyki w zakładach lotniczych, a następnie zdobywać kolejne kwalifikacje wymagane do wykonywania zawodu mechanika lotniczego.
– Chcemy stworzyć jasną ścieżkę rozwoju młodego człowieka – od szkoły średniej aż do uzyskania pełnych uprawnień zawodowych – mówi.
Z oferty BCU korzystają już także studenci największych uczelni technicznych w Polsce, m.in. Politechniki Warszawskiej, Politechniki Rzeszowskiej oraz Akademii Górniczo-Hutniczej.
Jak przyznaje dyrektor, zainteresowanie zajęciami praktycznymi było bardzo duże.
– Studenci po zakończeniu zajęć pytali, czy mogą jeszcze do nas przyjechać, bo takich możliwości nie mają na swoich uczelniach – opowiada.
W jego ocenie właśnie takie działania mogą zachęcić młodych specjalistów do związania swojej przyszłości zawodowej z Mielcem.
Podsumowując projekt, dyrektor przypomniał, że w ramach jego realizacji rozbudowano siedzibę Centrum, utworzono i zmodernizowano osiem specjalistycznych pracowni wyposażonych zgodnie z potrzebami przemysłu lotniczego.
Powstały m.in. pracownie projektowania komputerowego, kompozytów, robotyki, grafiki komputerowej, spawalnictwa oraz pomiarów warsztatowych.
Projekt zakładał również przeszkolenie ponad 200 osób – uczniów, dorosłych uczestników kursów i nauczycieli. Opracowano także cztery kwalifikacje sektorowe odpowiadające na aktualne potrzeby rynku pracy oraz przygotowano serię materiałów promujących zawody związane z lotnictwem.
Na zakończenie rozmowy Zdzisław Nowakowski zwrócił się do młodych ludzi stojących przed wyborem swojej zawodowej drogi.
Jak podkreślił, najważniejsze jest, by wybierać zawód zgodny z własnymi zainteresowaniami, a nie oczekiwaniami innych.
– Trzeba mieć marzenia. Ale same marzenia nie wystarczą. Trzeba włożyć w ich realizację bardzo dużo pracy. Wtedy naprawdę mogą się spełnić – podsumował.
Redakcja hej.mielec.pl [email protected]