Fot. Przemysław Cynkier
Wójtowie, burmistrzowie, prezydent Mielca, starosta oraz posłanka Krystyna Skowrońska dyskutowali – także z udziałem zaproszonych ekspertów – o skomunikowaniu Mielca i powiatu mieleckiego z krajową siecią kolejową oraz drogami ekspresowymi. Do rozmów doszło wczoraj w Tuszowie Narodowym, w ramach Konwentu Wójtów Powiatu Mieleckiego.
Mielecka debata wpisuje się w cykl podobnych spotkań, do których dochodzi w całym regionie. Powiaty staszowski, dąbrowski oraz miasto Tarnobrzeg lobbują w sprawie ważnych dla siebie inwestycji. Mielec nie może zostać w tyle.
Jak już informowaliśmy na hej.mielec.pl, na północy Podkarpacia trwa modernizacja linii kolejowych między Padwią, Sandomierzem a Stalową Wolą. W centrum tej inwestycji znalazł się Tarnobrzeg, który za kilka lat stanie się dużym węzłem przesiadkowym dla ruchu pasażerskiego w kierunku Rzeszowa, Kielc, Lublina, a przede wszystkim Warszawy, czy nawet Szczecina.
Nowa stacja kolejowa w tym mieście będzie prawdopodobnie dysponowała dwoma peronami i obsłuży znacznie większy ruch niż stacja w Mielcu, w tym regularne połączenia na trasie Rzeszów – Warszawa. Tarnobrzeg ma stać się też centralnym punktem tzw. Kolei Lasowiackiej. W zamyśle sieć ta miała obsługiwać Nisko, Stalową Wolę i Sandomierz, ale ostatnio mówi się o modyfikacji planów i dołączeniu do niej przede wszystkim Mielca.
Równolegle w Tarnobrzegu trwa dyskusja o przebiegu nowej drogi ekspresowej S74 z Niska do Kielc oraz o nowym śladzie drogi krajowej nr 9 z Rzeszowa. Ta ostatnia ma omijać Kolbuszową od strony wschodniej, a następnie otaczać Nową Dębę – zapewne od zachodu.
Dzisiaj na poziomie krajowym nie ma oficjalnie żadnego planu włączenia powiatu mieleckiego do sieci S74 i DK9.
O tematach kolejowych dużo rozmawia się także za Wisłą. To zasługa społecznej inicjatywy „Kolej na Staszów”, której aktywiści od dłuższego czasu odwiedzają samorządy oraz spółki kolejowe. Mają już pierwsze sukcesy.
Najprawdopodobniej za kilkanaście miesięcy uruchomione zostaną pociągi regionalne z Połańca przez Staszów do Kielc. Spółka PKP PLK zadeklarowała przystosowanie infrastruktury do obsługi pasażerów oraz budowę nowych peronów bliżej centrów Staszowa i Połańca.
Jednak po stronie świętokrzyskiej nikt nie ma wątpliwości, że same połączenia do Połańca to zbyt mało. Nie brakuje opinii, że kolej powinna połączyć powiat staszowski z Mielcem, a nawet z Kolbuszową. Oznaczałoby to bardzo kosztowną budowę nowej trasy kolejowej z mostem na Wiśle.
Stanisław Ambroziak z inicjatywy „Kolej na Staszów” sugerował w mediach społecznościowych możliwy przebieg tej trasy w trzech wariantach. Węzłem stawałby się Tuszów Narodowy, jednak dwie z trzech koncepcji omijają samo miasto Mielec.
O budowie linii kolejowej z Połańca do Mielca po stronie świętokrzyskiej mówiło się już kilka lat temu, jednak dotychczas nikt poważnie tego tematu nie podejmował.
Wiele wskazuje na to, że w ciągu kilku lat kolej wróci do Dąbrowy Tarnowskiej i Szczucina. Odbudowę trasy Tarnów – Szczucin zadeklarowali politycy koalicji rządzącej. Wstępny koszt robót szacowany jest na pół miliarda złotych.
Natychmiast pojawiła się też koncepcja wydłużenia trasy zwanej „Szczucinką” przez Wisłę, aż do Buska-Zdroju. Lobbing w tej sprawie przybiera na sile.
Warto wiedzieć, że niegdyś trasa normalnotorowa Tarnów – Szczucin poprzez most na Wiśle łączyła się z linią wąskotorową, która prowadziła do Staszowa. Dwukrotnie w historii Polski planowano jej przedłużenie w kierunku Buska i dalej do Warszawy. Za pierwszym razem na przeszkodzie stanęła II wojna światowa, za drugim – w PRL – zabrakło pomysłu na sfinansowanie nowego, dużego mostu kolejowego na Wiśle.
Obok tych debat mamy powiat mielecki – nadal bez w pełni funkcjonującej linii kolejowej i bez drogi krajowej. Pojawiły się realne obawy, że w efekcie nacisków samorządów z Tarnobrzega, Staszowa czy Dąbrowy Tarnowskiej, region mielecki zostanie zepchnięty jeszcze mocniej na komunikacyjny margines.
Faktycznie, na północy Podkarpacia trwa warta blisko miliard złotych inwestycja kolejowa, ale jej zakres nie obejmuje elektryfikacji linii nr 25 biegnącej przez Mielec. Brak trakcji jest czynnikiem mocno ograniczającym wykorzystanie tej trasy w ruchu pasażerskim. Wystarczy przywołać regulacje Unii Europejskiej, które zakazują dofinansowania zakupu nowego taboru kolejowego, jeśli ten nie jest w pełni elektryczny (lub zeroemisyjny).
Na przykładzie planowania Drogi Krajowej nr 9 wokół Kolbuszowej widać, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad aktualnie nie uwzględnia Mielca w swoich priorytetach. Skomunikowanie powiatu mieleckiego z siecią autostrad czy dróg krajowych nie wydaje się istotne dla urzędników z Warszawy czy Rzeszowa.
Mieleccy samorządowcy starają się reagować. Podczas rozmów w Tuszowie Narodowym doszło do pierwszych ustaleń. Jak dowiadujemy się od starosty Kazimierza Gacka oraz prezydenta Mielca Radosława Swoła, opracowane zostaną wspólne stanowiska w sprawie kolei i sieci dróg krajowych.
Pojawia się nawet hasło „rezolucja” jako nazwa dokumentu określającego te postulaty.
Za priorytet kolejowy uznaje się dokończenie obecnej modernizacji trasy L25 i jej elektryfikację. Koncepcja budowy mostu na Wiśle i trasy do Połańca – w ocenie lokalnych włodarzy – powinna być realizowana dopiero po wykonaniu trakcji elektrycznej przez Mielec do Dębicy. Przypomnijmy, że o konieczności elektryfikacji L25 wielokrotnie mówili już wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak i marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl.
W kwestii dróg podejmowana będzie próba rozmowy o takim przebiegu nowej Drogi Krajowej nr 9, by przejmowała ona także ruch z powiatu mieleckiego i prowadziła do trasy S74.
Wsparcie zadeklarowała posłanka Krystyna Skowrońska, która obiecała zorganizowanie spotkań w Ministerstwie Infrastruktury oraz w GDDKiA.
Otwarcie mówi się też o pomyśle budowy zupełnie nowej drogi krajowej: od miejscowości Czarna koło Dębicy (autostrada A4), przez obwodnice Mielca i Padwi Narodowej, aż po DK9 w rejonie gmin Nowa Dęba czy Baranów Sandomierski.
Przemysław Cynkier [email protected]