Mija dokładnie rok od dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły Mielcem. Włamanie, profanacja i próba podpalenia zabytkowej kaplicy w dawnej bursie przy ul. Warszawskiej wywołały ogromne poruszenie i szeroką reakcję mieszkańców. Do dziś tamte chwile pozostają żywe w pamięci lokalnej społeczności.
W nocy z 30 kwietnia na 1 maja 2025 roku doszło do włamania do kaplicy pw. św. Stanisława Kostki, istniejącej od ponad 110 lat i będącej ważnym miejscem kultu dla mieszkańców starego miasta. Sprawcy dokonali aktu profanacji – zniszczyli wyposażenie świątyni, skradli cenne przedmioty liturgiczne, w tym pozłacaną monstrancję, a ołtarzowy krzyż został połamany i porzucony przed kaplicą.
Jak informowała wówczas policja, na miejscu przez wiele godzin pracowali technicy kryminalistyki, a sprawa od początku traktowana była jako poważne przestępstwo. Śledczy szybko zatrzymali dwóch mieszkańców Mielca, którzy usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem oraz obrazy uczuć religijnych. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu.
Z ustaleń wynikało również, że mogło dojść do próby podpalenia kaplicy.
– To prawdopodobnie była próba podpalenia. Zakrystia została zalana łatwopalnym olejem do świec. Być może sprawców spłoszyło to, że jeden z nich się zranił – mówił ks. Jarosław Gieniec.
Na wydarzenia natychmiast zareagowała parafia oraz kuria. Kaplica została zamknięta, a wszystkie nabożeństwa przeniesiono do kościoła pw. Ducha Świętego. Proboszcz parafii, ks. Waldemar Ciosek, podkreślał powagę sytuacji i zapowiedział nabożeństwo ekspiacyjne.
– Oględziny miejsca ujawniły kradzież naczyń liturgicznych, ksiąg oraz całkowite zniszczenie krzyża ołtarzowego – informował w oficjalnym oświadczeniu.
Zniszczony krzyż szybko stał się symbolem tych wydarzeń. Jego fragmenty zostały zabezpieczone, a następnie wyeksponowane w kościele parafialnym.
– Ten krzyż przypomina nam o próbie zniszczenia naszej wiary i jedności wspólnoty. Stoi jako znak niezłomności chrześcijańskiej nadziei – mówił ks. Ciosek.
Kulminacją reakcji mieszkańców była procesja przebłagalna, która odbyła się 13 maja 2025 roku. Tysiące wiernych przeszło ulicami Mielca z połamanym krzyżem, figurą Matki Bożej Fatimskiej i Najświętszym Sakramentem, modląc się i dając wyraz sprzeciwu wobec profanacji.
::photoreport{"type":"see-button","item":"12719"}
Dla wielu duchownych i wiernych był to moment głęboko osobisty.
– To, co wydarzyło się w naszej kaplicy, było jednym z cięższych doświadczeń w moim życiu kapłańskim – mówił ks. Jarosław Gieniec. – Ciężko było mi zbierać połamany krzyż i myśleć o tym, że nie będę mógł sprawować tam adoracji.
Jednocześnie podkreślał, że wydarzenia te pokazały siłę wspólnoty: – Byłem bardzo zbudowany tym, że mimo wszystko ludzie przychodzili się modlić. Widać było, że pragnienie Boga wciąż jest w sercach ludzi.
Podczas procesji mocne słowa padły także w homilii ks. Andrzeja Ramsa, który zwracał uwagę na szerszy kontekst:
– Jesteśmy świadkami ataku na Kościół i na nasze wartości. Wobec takich wydarzeń nie możemy być obojętni.
Rok po tych wydarzeniach kaplica i jej historia nadal przypominają o tym, jak kruche może być dziedzictwo, ale też jak silna potrafi być lokalna wspólnota. Profanacja, która miała zniszczyć, ostatecznie stała się impulsem do jedności, modlitwy i refleksji.
Kamila Bik [email protected]