Fot. Piotrkowianin / Orlen Supoerliga
PIOTRKÓW: Damian Chmurski, Artur Kot, Adrian Lewandowski – Jan Stolarski 6, Jakub Dróżdż, Marcin Szopa (1), Filip Wadowski 1, Bartosz Gogola, Patryk Mastalerz, Marcel Filipowicz, Filip Surosz, Roman Pożarek 1, Filip Wawrzyński 2, Patryk Grzesik 5, Franciszek Jurczenia, Piotr Rutkowski 3.
Trener: Stanisław Makowiejew.
Karne: 3/1.
Kary: 10 min.
Czerwona kartka: Patryk Mastalerz – 28, za brutalny faul.
MIELEC: Zeljko Kozina 2 – Jakub Janus 1, Rotem Segal 2, Przemysław Mrozowicz, Andrii Kasai, Mikołaj Kotliński 3, Jakub Tokarz 6, Dzianis Valyntsau 5 (1), Rafał Przybylski 1, Maksim Kraosuski 5 (4), Filip Stefani 2, Jakub Sikora, Albert Sanek 2, Marcin Głuszczenko 2, Adam Wąsowski.
Trener: Robert Lis.
Karne: 5/5.
Kary: 6 min.
Sędziowie: Dominik Korda (Nowy Barkoczyn), Marek Strzelczyk (Gdańsk).
Delegat ZPRP: Tomasz Olesiński (Kielce).
Widzów: 297.
PRZEBIEG MECZU:
5 min – 4:2, 10 min – 6:5, 15 min – 7:7, 20 min – 8:9, 25 min – 12:13, 30 min – 15:15.
35 min – 16:18, 40 min – 19:23, 45 min – 21:24, 50 min – 22:26, 55 min – 23:27, 60 min – 27:31.
Ostatnie pięć spotkań, w tym mecz Pucharu Polski, mielczanie przegrali. Ligowe porażki były fatalne w skutkach – Stal wypadła ze strefy play-off, a terminarz stał się nagle bardzo trudny.
By realnie myśleć o grze o medale – nie samym utrzymaniu w ekstraklasie – Stal musi wygrać trzy z sześciu ostatnich swoich meczów rundy zasadniczej. I to trzy z rzędu – rozpoczynając właśnie od sobotniego wyjazdu do województwa łódzkiego.
A mecz w przestarzałej hali Relax w Piotrkowie, przy skromnej widowni, z niżej notowanym rywalem zaczął się od… prowadzenia gospodarzu 3:0 i 6:2. Podobnie było dwa tygodnie w Opolu. Wówczas tamtejsza Gwardia wygrała wyrzuciła Mielec z ósemki, a sama zaczęła marzyć o takim miejscu.
Po 12. minutach mieliśmy remis i wreszcie minimalne prowadzenie Mielca. Po stronie Stali błyszczeli Jakub Tokarz i Zeljko Kozina. Goście z Podkarpacia mogli, wręcz powinni odskoczyć na kilka bramek prowadzenia, ale non stop dawali się zaskoczyć Piotrkowianinowi po szybkich wznowieniach, wreszcie w samej końcówce trzykrotnie sami zepsuli swoje ofensywne próby i na zmianie stron mieliśmy remis 15:15.
Druga połowa jednak przyniosła dobre wieści dla kibiców z Mielca. Dosyć szybko Stal zyskała trzy upragnione bramki różnicy i kontrolę nad meczem.
Może Mielczanie dłużej starali się o swoje trafienia, może gospodarze znów potrafili zaskoczyć szybkimi trafieniami, ale ostatecznie górę brała większa jakość po stronie Mielca. A Stal w tym meczu grała zaskakująco spokojnie, jakby była pewna swego, pewna zwycięstwa.
Gdy zespół trenera Roberta Lisa pozwolił na zbyt dużo Piotrkowowi i mogło dojść do nerwowej końcówki… paradami popisywał się golkiper Kozina. To wystarczyło, by faktycznie spokojnie sięgnąć po trzy punkty.
Przy porażce Legionowa w Kwidzynie Stal wróciła na ósme miejsce w ligowej tabeli. Ale zachowanie tej pozycji będzie bardzo trudne.
Na pięć ostatnich meczów w rundzie zasadniczej zespół z Mielca trzykrotnie zagra z medalistami poprzedniego sezonu, gdy będzie skazany na pożarcie.
Biało-Niebiescy muszą w efekcie wygrać za tydzień u siebie z Kwidzynem i za dwa tygodnie w Lubinie. I czekać na rozwój sytuacji w kolejnych trzech seriach, czyli liczyć na porażki goniącego Mielec Legionowa.
Więcej informacji wkrótce.
::addons{"type":"whatsapp"}
Przemysław Cynkier [email protected]