Zamknij
REKLAMA

Piłkarskie i trenerskie przypadki Janusza Świerada

11:24, 10.07.2020 | 1liga.org
Skomentuj
REKLAMA

Janusz Świerad ostatnie niemal dwie dekady spędził w Sandecji Nowy Sącz, gdzie kończył karierę zawodniczą, by rozpocząć następnie przygodę z ławką trenerską. Szkoleniowego fachu uczył się od wielu trenerów, sam kilka razy prowadził Sandecję, ostatnio odpowiadał za rezerwy "Sączersów". W trakcie rundy jesiennej odebrał telefon, po czym podjął trudną decyzję ze względów sentymentalnych i przeniósł się do sztabu Stali Mielec.

W październiku 2019 roku ze Świeradem skontaktował się świetnie mu znany Dariusz Marzec, odpowiadający od tamtego czasu za wyniki mieleckiej drużyny. - Mówi: "Tak jak sobie to kiedyś obiecywaliśmy, nie wyobrażam sobie żebyśmy razem nie pracowali". Teraz nadarza się ku temu okazja. Ostatnio nawet w Stali ktoś wspominał nasze wspólne występy w Wiśle Kraków i puścił film z derbów Krakowa. Moja asysta do Darka sprawiła, że wygraliśmy z Cracovią - mówi Świerad. 

- Skoro zadzwonił i mnie zaprosił, to stwierdziłem, że mu pomogę. Przyznam, że nie była to łatwa decyzja. Jestem lojalnym człowiekiem, dlatego najpierw zapytałem o zgodę żonę, córkę i Sandecję. Sandecja dużo mi dała, ukierunkowała mnie jako trenera. Zawsze mogłem liczyć na pomoc ze strony Sandecji. Nowy prezes Artur Kapelko zrobił mnie nawet prokurentem. Przez wgląd na lojalność, poszedłem do prezesa, przedstawiłem mu całą sytuację. Stwierdziłem, że może po 20 latach warto odejść, tym bardziej, że nie trafiła się jakaś tam oferta, a taka z górnej półki. Stal to klub z ambicjami. Nie byli wcale tacy chętni na moje odejście. To znaczy, że moja praca była doceniona - dodaje asystent Dariusza Marca.

Skoro o Sandecji mowa to trwający prawie 20 lat ten okres w życiu Świerada rozpoczął się dla niego po KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Jednak zanim na dobre się tu usadowił, przeżył "amerykański sen". - Grałem na trzecioligowym poziomie w mojej ukochanej Sandecji i dostałem propozycję od ś.p. trenera Lucjana Franczaka, który ściągnął mnie swego czasu do Wisły. Miał znajomych, którzy założyli klub Polonia Los Angeles. Zapytali, czy nie zachce im pomóc. Zgodziłem się. Musiałem przy tym też normalnie pracować. Grałem tam przez kilka miesięcy, następnie wróciłem do Polski i wtem nadarzyła się okazja występów na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych w stanie New Jersey. To był trzeci poziom rozgrywkowy, klub SC Vistula Garfield. Grałem i pracowałem, dobrze nam szło w lidze. Myślę, że z takiego wyjazdu można wyciągnąć same plusy. Pozwiedzałem piękny kraj, zobaczyłem kawał świata. Poznałem Amerykę od strony człowieka pracującego. To kraj szczególnie wierny zasadzie: ciężko pracuj, a coś osiągniesz - tłumaczy.

To był przełom XX i XXI wieku. W piłkę Świerad natomiast zaczął grać w drugiej połowie lat 80-tych. - Do Iglopoolu Dębica poszedłem w bardzo młodym wieku. Wypatrzyli mnie na turnieju w Tarnowie, w którym występowałem w barwach Dunajca Nowy Sącz. Iglopool wtedy prężnie działał, miał rozwiniętą sieć skautingową. Jednego ze skautów wysłali właśnie na ten turniej, po czym przyjechali do mnie do domu, zaprosili na testy. Coś im się we mnie spodobało - opowiada o swoich początkach.

Co było dalej? - W wieku 17 lat wskoczyłem do kadry pierwszego zespołu prowadzonego przez Jana Złomańczuka. Graliśmy w obecnej 1 lidze. Byłem jednym z nielicznych młodych zawodników, miałem się zatem od kogo uczyć. No i uczyłem się, starając się przebić w pierwszym zespole. Kiedy już się mi to udało się, to zrobiliśmy awans. Dołożyłem cegiełkę do tego, strzelając dziewięć goli jako dziewiętnastolatek. Pierwszy rok w ekstraklasie był dla nas bardzo dobry, ja jednak grałem mało z powodu kontuzji. Sezon później spadliśmy. Ale na tyle dobrze prezentowałem się po spadku, że odezwało się Zagłębie Lubin - dopowiada Janusz Świerad. 

W Zagłębiu kilka razy zaliczył dublet. Jednego z nich uzyskał w spotkaniu ze... Stalą Mielec. W bramce mielczan stał wówczas legendarny Bogusław Wyparło, obecny prezes klubu z Podkarpacia, trener bramkarzy oraz dyrektor akademii Stali. - Zdążyłem przypomnieć ten fakt Bodziowi. W swoim stylu odpowiedział: "Trudno. Skoro ci się udało, to musiałeś być dobry". Strzeliłem mu nawet gola po uderzeniu piętą. Pierwszy raz w życiu zdobyłem w ten sposób bramkę. Pomogło mi zderzenie Bodzia ze swoim stoperem. Stoper wbiegł w Bodzia, ten wypuścił piłkę z rąk, wykorzystałem więc okazję, dobijając piłkę tyłem stopy do pustej bramki - śmieje się członek sztabu szkoleniowego Stali.

Z perspektywy czasu, przebieg swojej kariery ocenia pozytywnie. - Ile mogłem, tyle wycisnąłem. Może trochę pewien uraz pokrzyżował moje plany. Byłem w OFI Kreta, na tamte czasy bardzo dobrym klubie, z którym miałem podpisać kontrakt. Ale wróciłem do Polski na operację zerwanych wiązadeł. Do nikogo nie mam pretensji, takie jest życie. Po tej kontuzji trudno było mi wrócić do optymalnej formy. Ogólnie rzecz biorąc, jestem zadowolony z tego, co przeżyłem jako piłkarz - tłumaczy były napastnik.

Z piłką definitywnie skończył w Sandecji. I zapragnął być trenerem. - Impulsem ku temu  była współpraca z trenerem Adamem Nawałką. Gdy zobaczyłem na jakim poziomie intensywności pracuje, pomyślałem tylko: "Kurczę, nie wiem czy pod tym względem mu kiedyś dorównam". Dzięki niemu, podpatrując wysoką etykę jego pracy, złapałem smykałkę do trenowania. Zacząłem się doszkalać pod tym kątem. Wiele lat spędziłem w sztabie Sandecji. Prowadziłem nawet Sandecję w dwóch meczach ekstraklasy, zdarzyło się mi to też kilkukrotnie w 1 lidze. Dobrze się tu czułem, aż pewnego dnia zadzwonił mój przyjaciel z Wisły Kraków Dariusz Marzec...

Dalszą część tej historii znamy: Świerad dołączył do sztabu mieleckiej drużyny. I dziś pracuje z Wyparłą, którego w przeszłości pokonał na boisku. Dziś razem chcą pokonać innych przeciwników walczących ze Stalą o awans. 

(1liga.org)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

Qwerty Qwerty

2 2

# w drodze po dawny blask!! 15:04, 10.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ludzieludzie

2 2

Ta drużyna to jakaś masakra jak i trener 18:19, 10.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA