Fot. TAURON Liga
Trener Dominik Stanisławczyk nie krył dumy ze swojego zespołu, podkreślając zaangażowanie i pracę wykonaną przez siatkarki.
::photoreport{"type":"see-button","item":"14091"}
- Gratulacje przede wszystkim dla dziewczyn. One robią niesamowitą pracę na treningach i na meczach. Nie boją się nikogo i dzięki temu wygrywamy. Dziewczyny – wielkie gratulacje! – mówił po spotkaniu.
Jednocześnie szkoleniowiec tonował nastroje, jasno wskazując, że to dopiero początek rywalizacji.
- Pamiętajcie o jednym: to jeszcze nie jest koniec. Teraz już nie ma ‘szkoda’. Liczą się tylko i wyłącznie wygrane. Prowadzimy 1-0. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby już tutaj nie wracać – podkreślił.
Trener zwrócił również uwagę na atmosferę panującą w Opolu.- Muszę pogratulować gospodarzom – dużo kibiców, głośny doping, naprawdę przyjemnie się grało. Oby na wszystkich halach w Polsce tak to wyglądało.
Kluczowe było jednak podejście mentalne zespołu, które – jak zaznaczył – pozostaje niezmienne niezależnie od rywala.
- Nie obawiamy się nikogo. Czujemy respekt przed przeciwnikiem, ale nie zastanawiamy się, z kim gramy – tylko co mamy zrobić, żeby mieć jak największe szanse na zwycięstwo. Dzisiaj to przyniosło rezultat i liczymy, że nasze pomysły sprawdzą się też w kolejnym meczu.
Równie konkretnie o przemianie zespołu mówiła Julia Bińczycka, wskazując na moment przełomowy w końcówce sezonu.
- Ruszyła maszyna w końcu, na koniec sezonu. Po prostu zaczynają nam mecze wychodzić. Pokazuje się ta ciężka praca, którą robiłyśmy na treningach.
Zawodniczka nie ukrywała, że droga do tego miejsca nie była łatwa.- Miałyśmy trochę problemów zdrowotnych i kadrowych, dużo rzeczy nie szło po naszej myśli, ale byłyśmy konsekwentne w robieniu dobrej roboty na treningu. I teraz udało nam się dotrzeć do tego miejsca, w którym jesteśmy.
Jak podkreśliła, zespół od początku miał jasno określony plan na spotkanie w Opolu.
- Byłyśmy nastawione, żeby wygrać tutaj w Opolu i mieć drugie spotkanie do wygrania u siebie. Grałyśmy praktycznie cały czas na równym poziomie… ale najważniejsze było to, żebyśmy dociągnęły do końca i zwyciężyły dzisiaj.
Kapitan zespołu, Gabriela Ponikowska, zwróciła uwagę na koncentrację i mentalność w kluczowych momentach meczu.
- Między setami przypominałyśmy sobie, że nie liczą się tutaj punkty ani direct, tylko trzeba po prostu wykorzystać moment i wygrać. Po prostu wygrać.
Zwycięstwo z wymagającym rywalem ma dla zespołu szczególną wartość.
- To jest zespół, który cały sezon gra równo. Nie bez powodu są na tym miejscu, na którym są, więc to naprawdę potrójnie cieszy, że udało się dzisiaj wygrać 3:1.
Kapitan podkreśliła również, że przed rewanżem nie ma mowy o rozluźnieniu.
- Nie ma mowy o lekceważeniu – tam są zawodniczki, które potrafią podbić wynik w każdej chwili. Pełen respekt. Teraz chcemy dobrze przepracować ten tydzień i pokazać się z jak najlepszej strony.
ITA TOOLS Stal Mielec prowadzi w serii 1:0, ale – jak zgodnie podkreślają trener i zawodniczki – najważniejszy krok dopiero przed nimi. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w Mielcu w sobotę o godzinie 17:30. Mielczanki zapowiadają walkę o zamknięcie serii i postawienie „kropki nad i” przed własną publicznością.
Kamila Bik [email protected]