@dagsoon
Informacją podzieliła się w emocjonalnym wpisie, w którym nie kryje wzruszenia: „Przychodzą takie momenty, że nawet tym najbardziej wygadanym osobom, takim jak ja, po prostu odbiera mowę” – napisała.
Artystka wróciła pamięcią do wyjątkowego momentu z czasów nauki w Szkole Podstawowej nr 1 w Mielcu. To właśnie wtedy, podczas uroczystego apelu, padły słowa, które dziś okazują się prorocze. Wypowiedział je Marek Paprocki – obecny dyrektor szkoły, a zarazem przewodniczący Rady Powiatu Mieleckiego.
– Usłyszymy kiedyś Sarę w Opolu – powiedział wówczas.
Dziś te słowa nabierają szczególnego znaczenia.
– I stało się! – podkreśla Girgis.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=EtMIJ3MpHus&list=RDEtMIJ3MpHus&start_radio=1"}
Jak zaznacza wokalistka, występ w Opolu nigdy nie był dla niej celem samym w sobie ani „punktem do odhaczenia”. Od początku chciała pojawić się tam w pełni autentycznie – jako artystka świadoma swojej drogi i stylu.

To właśnie konsekwencja w realizowaniu własnej wizji doprowadziła ją do tego momentu. Sara przyznaje, że jej wybory nie zawsze spotykały się z aprobatą branży muzycznej. Szczególnie jedna z piosenek, którą zdecydowała się wydać jako singiel, była uznawana za „niekomercyjną”.
– Mówiono mi, że „spalę” swój start – wspomina.
Mimo to postawiła na intuicję i spójność swojej twórczości, traktując album jako osobistą opowieść – zapis kolejnych rozdziałów życia.
Dziś, stojąc u progu występu na jednej z najważniejszych scen muzycznych w Polsce, artystka widzi w tym potwierdzenie, że warto było iść własną drogą.
– Traktując samą siebie najpiękniej jak mogę, spotykają mnie właśnie piękne rzeczy – podsumowuje.
Występ Sary Girgis w Opolu będzie nie tylko ważnym krokiem w jej karierze, ale także powodem do dumy dla Mielca.
Kamila Bik [email protected]