Fot. ORLEN Superliga
Energa Bank PBS MMTS: Zakreta, Chruściel – Stempin, Łazarczyk 5, Milicević 10, Potoczny 2, Pilitowski K. 1, Malczak, Landzwojczak 2, Skierka 4, Mucha 1, Lewczyk, Kostro 3, Czarnecki 2.
Rzuty karne: 5 bramek/ 5 rzutów
Kary: 6 minut (Lewczyk, Skierka, Landzwojczak)
Handball Stal: Witkowski, Królikowski – Janus, Segal 1, Mrozowicz, Kasai 1, Kotliński 6, Tokarz, Valyntsau 4, Przybylski 5, Stefani 4, Sikora 1, Sanek, Głuszczenko 1, Wąsowski, Tarasevich 3.
Spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy z Mielca, którzy po pięciu minutach prowadzili 3:1. Gospodarze szybko jednak opanowali sytuację i już po pierwszym kwadransie przejęli kontrolę nad meczem. Duża w tym zasługa świetnie dysponowanego Jovana Milicevicia, który był najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania i został wybrany MVP meczu.
Kwidzynianie systematycznie budowali przewagę, a do przerwy prowadzili 16:12. Po zmianie stron gospodarze jeszcze powiększyli dystans i w 44. minucie wygrywali już 24:18.
Mielczanie nie zamierzali jednak składać broni. Zespół trenera Roberta Lisa wykorzystał błędy rywali i ruszył do odrabiania strat. Seria skutecznych akcji pozwoliła zmniejszyć różnicę do trzech bramek, a na osiem minut przed końcem wynik 25:22 ponownie dawał nadzieję na emocjonującą końcówkę.
Ostatecznie doświadczenie gospodarzy okazało się kluczowe. MMTS uspokoił grę i nie pozwolił Stali na więcej, wygrywając całe spotkanie 30:26 i kończąc sezon na siódmym miejscu ORLEN Superligi.
Dla mieleckiego beniaminka był to ostatni akcent wymagającego sezonu w ORLEN Superlidze, który przyniósł zespołowi wiele cennych doświadczeń i momentów pokazujących, że drużyna potrafi rywalizować z bardziej doświadczonymi rywalami.
Redakcja hej.mielec.pl [email protected]