Fot. ORLEN Superliga
Wisła: Bergerud, Borucki, Alilović – Daszek, Szostak 2, Szyszko 6, Serdio 2, Susnja, Samoila 3, Richardson 7, Zarabec, Zenkteler 1, Mihić 1, Szita, Szafryna, Kosorotov 8. Trener Xavier Sabate.
Stal: Kozina, Witkowski, Królikowski – Sanek 4, Tarasevich 3, Stefani 3, Krasovskii 3, Przybylski 3, Segal 3, Janus 1, Tokasz 1, Kotliński 1, Wąsowski, Kasai. Trener Robert Lis.
To, co było bardzo prawdopodobne po pierwszym meczu, stało się faktem. Handball Stal Mielec nie zdołała odwrócić losów rywalizacji z ORLEN Wisłą Płock i po porażce 22:30 zakończyła walkę o półfinał ORLEN Superligi.
Jeszcze przed spotkaniem nikt nie miał wątpliwości, że zadanie mielczan będzie niezwykle trudne. Mistrzowie Polski na własnym parkiecie są zespołem bardzo wymagającym, a różnica potencjałów między drużynami była widoczna.
– My skupiamy się na sobie. Dobrze wiemy, jaki to rywal. Nas bardziej interesują mecze późniejsze, które zdecydują o miejscach 5–8. Do Płocka jedziemy po naukę i pokazać się z jak najlepszej strony – mówił po pierwszym meczu Jakub Tokarz.
Podopieczni Roberta Lisa od początku starali się nawiązać walkę z faworytem. Gospodarze kontrolowali przebieg spotkania, jednak przez długi czas ich przewaga nie była wysoka. Stal trzymała kontakt, a różnica oscylowała wokół kilku bramek.
Mielczanie ambitnie odpowiadali na trafienia rywali. Dobrze w ofensywie prezentowali się m.in. Albert Sanek, Rafał Przybylski czy Maksim Krasovskii. Do przerwy Wisła prowadziła 14:10.
Drugą połowę od trafienia rozpoczęli płocczanie, ale Stal szybko odpowiedziała. W kolejnych minutach mielczanie jeszcze próbowali zmniejszyć straty – skuteczni byli m.in. Aleh Tarasevich i Filip Stefani, a ważne interwencje notował Żeljko Kozina.
Z biegiem czasu mistrzowie Polski zaczęli jednak powiększać przewagę. Kluczowe okazały się skuteczne akcje Sergeia Kosorotova i Melvyna Richardsona oraz dobra gra bramkarza Mirko Alilovicia.
W końcówce Wisła kontrolowała już wynik i ostatecznie wygrała 30:22, przypieczętowując awans do półfinału. Dla Stali oznacza to zakończenie walki o medale, ale nie koniec sezonu.
Mielczanie teraz skupią się na rywalizacji o miejsca 5–8, gdzie będą chcieli zakończyć rozgrywki jak najwyżej.
Kamila Bik [email protected]