Robienie zapasów i zapełnianie spiżarni to element strategii ochrony naszego zdrowia. To mądra decyzja, by robić zakupy rzadziej. Jeszcze za wcześnie, by robić podsumowania i badania, ale możliwe, że te zapasy są znacznie większe niż nasze potrzeby. To oczywiście jest podyktowane ostrożnością i przekonaniem, że warto być dobrze przygotowanym na te trudne czasy. Warto pamiętać, że kiedy odczuwamy silny stres czy lęk częściej podejmujemy właśnie nieracjonalne decyzje szczególnie konsumenckie. Łatwiej nas oszukać, wmówić nam, że czegoś potrzebujemy. Silny lęk sprawia, że do głosu częściej dochodzą emocje a nie życiowa mądrość i doświadczenie. Wbrew pozorom sam proces robienia zakupów też niewiele ma wspólnego z rozumem.
Przede wszystkim sprzedawcy, czyli sklepy, znają techniki przekonania nas do zakupu. Od lat wiadomo, że nie tylko cena decyduje o tym, czy sięgniemy po dany produkt. Jeśli postępowalibyśmy racjonalnie podczas zakupów, wybieralibyśmy tylko tańsze produkty, albo te, których cena naszym zdaniem jest adekwatna do jakości. I właśnie ta "jakość" jest elementem bardzo mało racjonalnym. Bo czym właściwie jest? Kupujemy produkty, które po prostu lubimy, jesteśmy ich ciekawi i wzbudzają w nas przyjemne emocje. Teraz wyjątkowo łatwo nas przekonać, byśmy kupili jakiś produkt. Wystarczy obietnica producenta, że będziemy bezpieczni a produkt sprawi, że poczujemy się po prostu lepiej, zdrowiej.
Od lat robimy zakupy przez Internet. Teraz więcej osób po prostu przekonało się do tej formy zakupów. W obliczu pandemii jest znacznie bardziej bezpieczna. Można powiedzieć, że w ostatnich tygodniach odkrywamy dobrodziejstwo zakupów przez Internet. Jednocześnie ze względu na podwyższony poziom stresu jesteśmy skłonni wydawać więcej pieniędzy, jeśli te zakupy robimy w sposób kompulsywny, czyli nieopanowany, nawykowy. Jest wiele osób, które przyjmują ucieczkowy/ unikający styl radzenia sobie ze stresem. Zakupy to też sposób na zmniejszenie napięcia a w Internecie wystarczy kilka kliknięć i już, gotowe. Szczególnie dotyczy to kupowania ubrań i dodatków. Większość z nich w najbliższym czasie pewnie nie założymy, ani do restauracji, ani do kina, ani na koncert. Jednak kupowanie ich i posiadanie daje namiastkę życia w normalności, przypomina nam o rozrywkach i o sposobie życia przed epidemią. Zakupy zapewniają zaspokojenie różnych potrzeb, nie tylko konsumpcyjnych ale również emocjonalnych.
Właśnie to wykorzystują producenci i twórcy reklam. Sprzedają nam obietnicę zaspokojenia naszej potrzeby - może to być potrzeba bezpieczeństwa, bliskości, rozrywki, odpoczynku, a nawet potrzeba bycia wyjątkowym czy odniesienia sukcesu. Wystarczy tylko kupić produkt, by tak się poczuć.
Jak nie dać się złapać w zakupowe pułapki psychologiczne?
Podstawową sprawą jest bycie świadomym swoich potrzeb i zaspokajanie ich w inny sposób niż przez zakupy. Oczywiście nie każdy ma taką wiedzę o sobie samym. Warto więc przed podjęciem decyzji o zakupie zadać sobie pytanie: po co mi ta rzecz? W jakim celu chcę ją kupić? Oczywiście nie trzeba sobie zadawać takiego pytania kupując bułki w spożywczym. Dotyczy to raczej przedmiotów, których na co dzień nie używamy, ale pojawia się przed nami okazja, żeby je kupić. Przekonuje nas atrakcyjna cena, rekomendacja przez bliskich czy nawet grupa ludzi, którzy w danej chwili zachwalają produkt. Myślimy sobie, kupię, na pewno się przyda. Potem takich przydasiów jest pełna piwnica. Nie chodzi oczywiście o to, by pozbawiać siebie przyjemności z zakupów. Raczej o to, by nie dawać się zmanipulować. Kiedy wybieramy się do sklepu, róbmy listę potrzebnych rzeczy. Jeśli znamy sklep, do którego się wybierzemy, najlepiej zwizualizować sobie jego wnętrze i zapisać po kolei produkty, których szukamy na regałach. Dzięki temu unikniemy błądzenia po supermarketowych ścieżkach i skupiania się na artykułach, których nie potrzebujemy. Skrócimy też czas przebywania w sklepie.
W Internecie też czekają na nas psychologiczne pułapki. Podstawowa sprawa to reklamy, które automatycznie wyświetlają się na przeglądanych przez nas stronach. Nie są przypadkowe. Wynikają z podejmowanych przez nas aktywności w Internecie oraz naszych komputerowych ustawień. Warto na to zwrócić uwagę. Jest takie psychologiczne prawo, które mówi, że to, co obserwujemy częściej, a właściwie jest nam częściej eksponowane wzbudza w nas przyjemne emocje. Staje się nam bliższe, po prostu bardziej to lubimy. To właśnie dzięki ekspozycji rozpoznajemy dany produkt, markę, czy nawet czyjąś twarz np.. Podczas kampanii wyborczych. A jak coś rozpoznajemy, kojarzymy, wiemy do czego służy, jak działa, to zbliża nas do zakupu. Im częściej coś nam jest prezentowane, tym bardziej to lubimy i jesteśmy bardziej skłonni do zakupu. Niektóre komunikaty reklamowe mogą wydawać się nam wręcz nachalne. Dlatego też warto dbać o swoje dane w Internecie. Regularnie "czyścić" przeglądarkę internetową. I zwrócić szczególną uwagę na te dane, które sami dobrowolnie udostępniamy w mediach społecznościowych. To kopalnia wiedzy dla agencji badań marketingowych. Bądźmy ostrożni.
Wiedza psychologiczna może pomóc podczas zakupów. Najzdrowiej dla naszej psychiki, to być świadomym konsumentem. Świadomym swoich potrzeb oraz tego, że z wiedzy psychologicznej korzystają również ci, którzy bardzo chcą nam coś sprzedać i skłonić do wydania pieniędzy.
Ewa Ingram
Pracownia Psychologiczna Relacja
www.pprelacja.pl