Fot. za FB Rolnicy Opatów
We wtorek 20 lutego doszło do generalnego strajku rolników w całym kraju. Przedstawiciele wsi blokowali drogi krajowe, ekspresowe i autostrady, wjeżdżali do centrów miast, pikietują także na granicy polsko-ukraińskiej.
Od polskiego rządu domagają się zatrzymania importu produktów rolnych z Ukrainy oraz wycofanie się z europejskiego Zielonego Ładu.
Rolnicy z regionu sandomierskiego, wspierani przez mieszkańców powiatu mieleckiego i tarnobrzeskiego, podjęli się próby zablokowania linii kolejowej LHS, czyli tzw. szerokiego toru prowadzącego z Ukrainy w kierunku województwa śląskiego.
Swoją blokadę zaplanowali na styku powiatów tarnobrzeskiego i mieleckiego, we wsi Durdy, w sąsiedztwie terminala przeładunkowego LHS. We wtorek zgromadzili się na skrzyżowaniu linii LHS z drogą wojewódzką Baranów Sandomierski – Majdan Królewski oraz na skrzyżowaniu tej drogi ze zjazdem dla samochodów ciężarowych do terminala.
Na torowisko wysypali złom, sami też ustawili się na nasypie kolejowym i czasowo wyłączyli trasę LHS z ruchu.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"10862"}
- Jesteśmy niezadowoleni z powodu produktów z Ukrainy, które wjeżdżają do Polski. I trafiają na nasz polski stół. Od nas Unia Europejska wymaga, byśmy stosowali się do restrykcji. Na Ukrainie oligarchowie stosują co chcą, nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować, bo mamy zbyt wysokie koszty produkcji – powiedział dziennikarzom Sebastian Gorazd, jeden z organizatorów akcji. - Mamy dwa postulaty. Zakaz importu z Ukrainy i Zielony Ład do kosza. Nie zgadzamy się z Zielonym Ładem – dodawał.
- Wszystko drożeje, a chłopskie tanieje. My ekonomicznie nie wytrzymujemy. Koszty produkcji mamy wysokie, a nasze towary są tanie ze względu na zalew tanich importowanych produktów, między innymi z Ukrainy. Zielony Ład sprawi, że te koszty będą nadal rosły – przekazywał organizator protestu Piotr Kiliański.
- Nie chcemy naruszać tu porządku codziennego zwykłych mieszkańców, wzbudzać agresji. Chcemy uzyskać zrozumienie. Szeroki tor blokujemy, bo tym torem masa produktów rolno-spożywczych wpływa do naszego kraju – dodawał.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=tRcZO_U_zQc"}
Rolnicy swoje zgromadzenie w Durdach zarejestrowali w Urzędzie Miejskim w Baranowie Sandomierskim. To ma trwać aż 23 dni, do godziny 11:00 14 marca. Ale rolnicy nie wykluczają przedłużenia swojej akcji.
Od początku protestu na miejscu są policjanci. Kilkadziesiąt godzin po rozpoczęciu akcji doszło do dosyć nerwowych negocjacji rolników z przedstawicielem policji oraz Linii Hutniczo Szerokotorowej. Wydawało się, że może dojść nawet do zerwania całego zgromadzenia.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=jDj4jpOWRLo"}
Policjanci uważali, że na terenie zgromadzenia rolnicy posiadali niebezpieczne przedmioty, a przedstawiciele LHS domagali się opuszczenia torowiska – argumentowali, że przebywanie na przejeździe kolejowym jest nielegalne.
Z jednej strony pojawiały się ostrzeżenia o rozwiązaniu zgromadzenia, z drugiej zapowiedzi nawet blokowania drogi wojewódzkiej.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=cLT7iRJLIr8"}
Ostatecznie doszło do kompromisu. Przejazd kolejowy został oczyszczony, a rolnicza blokada skupiła się na zjeździe do terminalu LHS, z którego zazwyczaj korzystają ciężarówki.
Alternatywny dojazd do stacji przeładunkowej od strony powiatu mieleckiego ma ograniczenie tonażowe do 15 ton, wjazd przez wieś Durdy był oznaczony znakiem dopuszczającym ruch samochodów o wadze do 10 ton.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=2-ZB5c9yaQI"}
Protest trwa, rolnicy pełnią na miejscu dwunastogodzinne dyżury. We wsi Durdy zablokowany jest jeden pas drogi wojewódzkiej dojazd od terminala LHS. Lokalny ruch mieszkańców odbywa się bez większych przeszkód.