Fot. Przemysław Cynkier
MVP: Anna Bączyńska (Stal)
ŁKS: Mariana Brambilla 15, Regiane Bidias 14, Anna Obiała 16, Thana Fayad 9, Angelika Gajer 4, Weronika Centka-Tietianiec 1 oraz Sonia Stefanik 11, Anna Pawłowska (libero).
Trener: Adrian Chyliński
STAL: Weronika Sobiczewska 19, Nina Nesimovic 5, Aleksandra Adamczyk 12, Rozalia Moszyńska 14, Anna Bączyńska 21, Julia Bińczycka 1 oraz Magdalena Ociepa 1, Izabela Dąbrowska, Natasha Calkins 3, Julia Mazur (libero), Aleksandra Walczak.
Trener: Dominik Stanisławszczyk.
Sędzia pierwszy: Zbigniew Wolski. Sędzia drugi: Bartosz Słowik. Komisarz: Maciej Kwiatkowski.
Widzów: 726.
Czas gry: 144 minuty.
W listopadzie w Mielcu dosyć pewnie wygrały łódzkie Wiewióry 3:1, w tabeli plasują się tuż za czołówką, a przed pierwszym gwizdkiem miały w swoim dorobku ponad 10 punktów więcej od Stali. I było jasne: są faworytkami.
Ale zobaczyliśmy mecz, który będzie długo przez kibiców wspominany, którym mielecka Stal odzyskała miejsce w strefie play-off.
W pierwszym secie pierwsze na wyraźniejsze prowadzenie wyszły mielczanki – 11:8 po tym jak Bączyńska obiła blokująca Obiałę. Mielczanie w poniedziałkowy wieczór też dobrze zagrywały i po takiej sytuacji przeważały 14:10.
Łodzianki jednak błysnęły w końcówce, z wyniku 14:18 zrobiły niespodziewanie 21:18! Stal zdołała jednak doprowadzić do remisu 23:23 po ataku Adamczyk, miejscowe jednak nie pozwoliły podkarpackiej ekipie odzyskać prowadzenia i na przewagi seta wygrały.
Wszystko co najważniejsze dla tego meczu działo się w partii numer dwa od wyniku 23:19 dla ŁKS. Blok Moszyńskiej pozbawił Wiewióry piłki setowej i uruchomił pościg Mielca.
Dwa asy serwisowe Moszyńskiej oznaczały remis 23:23! Nieoczekiwanie to Stal miała pierwszą piłkę setową, ale znów doszło do gry na przewagi. Siatkarki z Mielca obroniły tu aż trzy setbole i po ataku Moszyńskiej i zagrywce Ociepy doprowadziły do remisu w setach 1:1.
Akt trzeci był jeszcze bardziej emocjonujący i niewiele zabrakło, by to gospodynie przełamały napór Mielca, jednak przy wydatnej pomocy wideo powtórek.
Po atakach Sobiczewskiej i Adamczyk Stal wygrywała 24:18 i sekundy później Adamczyk przebiła piłkę w łódzki parkiet, ale po interwencji łódzkiego trenera doszło do analizy wideo, w której sędziowie doszukali się dotknięcia siatki przez mielczankę.
Punkt zyskały gospodynie i ruszyły w pościg. Po ataku Sobiczewskiej piłka jednak trafiła w blok Łodzianek i opuściła boisko. Tablica wyników wskazała wynik 25:23 dla Mielca, ale sędziowie znów zostali poproszeni przez miejscowego szkoleniowca o obejrzenie powtórki wideo. Doszukiwano się kontaktu piłki z barkiem upadającej atakującej Stali.
Wideo oglądane było bardzo długo, nic nie rozstrzygało tej sytuacji jednoznacznie, ale arbitrzy uznali, że decyzję trzeba zmienić i zrobiło się niespodziewanie 24:24.
Sekundy później to ŁKS miał w powietrzu piłkę setową, przy wyniku 26:25, wówczas „wejście smoka” zaliczyła Kanadyjka Calkins. Dwoma bombami ze skrzydła trzymała Stal do wyniku 27:27, a gdy to zespół z Mielca miał piłkę setową Calkins postawiła skuteczny blok.
Parta czwarta była już popisem Mielca. Ekspresowo Stal objęła prowadzenie 17:5 i bardzo spokojnie zakończyła całego seta i mecz na swoją korzyść!
Co ciekawe, w tym meczu Mielczanki zaliczyły aż 13 asów serwisowych! Dawno nie widzieliśmy tak dobrze podającej Stali.
Niespodziewana wygrana w Łodzi, podparta wcześniej punktem zdobytym w Bielsku-Białej, oznacza awans Mielczanek na siódme miejsce w tabeli. A już 20 lutego Biało-Niebieskie zagrają kolejne spotkanie wyjazdowe, w Radomiu.
Więcej informacji wkrótce.
Przemysław Cynkier [email protected]