- Za mielecką Stalą bardzo udana runda jesienna, którą zespół zakończył w górnej połowie tabeli. Co o tym zadecydowało, że Stal nie walczy desperacko o utrzymanie, a cieszy kibiców grą i wynikami?
- Myślę, że każdy widzi postęp w grze Stali Mielec, chociaż ten sezon wchodziliśmy w bardzo trudnym momencie: po nagłej rezygnacji trenera Włodzimierza Gąsiora, z nowym trenerem Adamem Majewskim i brakiem środków finansowych. Poprawa wielu elementów na boisku przełożyła się na bardzo dobry wynik punktowy na koniec rundy. Zespół z pewnością pokazał charakter. Trzeba jednak podkreślić rolę trenera Adama Majewskiego, który wszystkie puzzle mądrze poukładał.
Pamiętam komentarze w mediach, gdy zatrudnialiśmy trenera Adama Majewskiego, sugerujące, że to chociażby trener bez odpowiedniego doświadczenia. W Stali Mielec jednak stawiamy właśnie na takich ludzi: spoza karuzeli, ambitnych, z umiejętnościami, którzy wcześniej nie mieli możliwości, by się sprawdzić. Cieszę się, że Stal Mielec jestem miejscem, który daje szansę takim trenerom, co jak widać, wychodzi klubowi na korzyść.
- Powiedział Pan, że zespół pokazał charakter. Letnie transfery jednak dla wielu kibiców nie były oczywiste.
- Właśnie tak miało być. Stal Mielec to klub, gdzie grać będą piłkarze ambitni, którzy mają coś do udowodnienia. Gdy spojrzymy na dyspozycję Fabiana Piaseckiego - który w Śląsku Wrocław grał mniej czy Koki Hinokio - który nie dostawał dużo szans w Lubinie, bądź na młodego Maksymiliana Sitka - który już w Podbeskidziu miał to przysłowiowe coś, nie wspominając o innych młodych zawodnikach, którzy mogą funkcjonować i uczyć się w środku grupy doświadczonych piłkarzy, to mniej dziwi progres, jaki zrobił ten zespół.
Stal nie miała latem pieniędzy na transfery, czekaliśmy na koniec okna transferowego, by wówczas wykorzystać swoją szansę. Taki był plan, okazał się trafiony.
- Kibice jednak dzisiaj martwią się o przyszłość Fabiana Piaseckiego czy Rafała Strączka, czy Ci zawodnicy zostaną w Mielcu na rundę wiosenną?
- Rafał już latem dostał propozycję transferu do Rakowa Częstochowa. Barw jednak nie zmienił i nie było to z winy, bądź złej woli któregoś z klubów. Jego talent obecnie wystrzelił, zrobiło się o nim głośno i można się spodziewać, że zimą będzie miał kolejne propozycje. Jesteśmy na takie rozmowy gotowi, ale nie za wszelką cenę i na pewno byśmy bardzo chcieli, aby został u nas do końca kontraktu.
Fabian jest wypożyczony do nas ze Śląska Wrocław. Jesteśmy w stałym kontakcie z klubem z Wrocławia. Ostatnio sam zawodnik wypowiedział się, że chciałby w Mielcu grać także wiosną. To dla Stali bardzo wartościowy piłkarz, mamy nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, by współpraca Piaseckiego i Stali była kontynuowana po przerwie zimowej.
- Myśląc o zimowych treningach nie można zapominać o odpowiedniej bazie. Kilka miesięcy temu ogłosiliście Państwo wspólnie z gminą Tuszów Narodowy, że w tej miejscowości powstanie ośrodek, gdzie swoje zajęcia będzie prowadziła Stal. Skąd taka inicjatywa?
- Rozwijając klub musimy myśleć o jego niezależności, ale też profesjonalizacji na wszystkich płaszczyznach. Podpisaliśmy z gminą Tuszów Narodowy umowę o współpracy, dzięki której Stal będzie mogła swobodnie korzystać z budowanej bazy.
W pierwszym etapie tej inwestycji powstanie chociażby podgrzewane treningowe boisko z naturalną nawierzchnią, którego w Mielcu brakuje. Docelowo zaplanowane jest kilka kolejnych boisk o różnych nawierzchniach. Pierwsze gotowe powinny być w połowie przyszłego roku. Co ważne, z tych obiektów będą mogli korzystać także mieszkańcy i kluby z gminy Tuszów Narodowy.
- Prezes klubu Jacek Klimek latem opublikował list, z którego wynikało, że byt Stali jest zagrożony. Wskazał, że „bez pomocy nie uratujemy klubu, który być może na lata zniknie z piłkarskiej mapy Polski”. Czy sytuacja Stali Mielec była rzeczywiście taka zła?
- To był bardzo szczery, rzetelny list. Sytuacja była katastrofalna. Nie było pewności, że uda nam się znaleźć brakujące 5 milionów złotych, by dograć do końca sezonu. Faktycznie, było zagrożenie, że zostaniemy zmuszeni, by wyjść na konferencję prasową i to zakomunikować, że to koniec. Jeszcze 2-3 tygodnie temu był to najbardziej prawdopodobny, bardzo smutny scenariusz.
Szukaliśmy wsparcia w różnych miejscach, pukaliśmy do różnych drzwi. Ostatecznie, zrozumieliśmy, że musimy sobie poradzić sami. Stąd też pomysł, aby intensywnie rozmawiać z mieleckim biznesem, który finalnie przyniósł pozytywny efekt.
- Akcja ratunkowa dla Stali przyniosła oczekiwane skutki? Otrzymaliśmy niedawno informacje o nowym inwestorze, pożyczkach. Jak ta sytuacja wygląda? Stal dzisiaj jest bezpieczna?
- Jak już wspomniałem, ostatnie tygodnie były dramatyczne. Dlatego jestem bardzo wdzięczny właścicielom firmy Enervigo Piotrowi Andrusiewiczowi i Krzysztofowi Kapinosowi, za zakup na nieprawdopodobną kwotę 3,2 milionów złotych akcji klubu i pomoc Stali Mielec w tak krytycznym momencie.
Dziękuję Sławomirowi Gawłowi za wykup akcji za 450 tysięcy złotych plus udzielenie na podobną kwotę pożyczki. Niewielu byłoby zdolnych do poświęcenia własnego majątku, aby ratować Stal. Tym ludziom należy się najwyższy szacunek.
Serdecznie dziękuję także znanym mieleckim prywatnym przedsiębiorcom: Waldemarowi Kawalcowi współwłaścicielowi firmy developerskiej Stara Cegielnia, Antoniemu Toporowi właścicielowi firmy TOP Gaz oraz Bartłomiejowi Pietrasowi właścicielowi firmy ELDRUT za udzielenie klubowi preferencyjnych pożyczek w wysokości każdy po 300 tysięcy złotych.
Powiem jeszcze raz. Im wszystkim należy się wielki szacunek. W ten sposób razem udało się zebrać 5 milionów złotych dających nadzieję na wyjście klubu na prostą. W ostatnich tygodniach pomogły również pieniądze przekazane przez miasto Mielec w wysokości 720 tysięcy złotych netto. Choć nie jest tajemnicą że klub liczył na znacznie więcej, to trzeba za nie również podziękować radnym i prezydentowi, bo pozwolą na spłatę kolejnych ugód klubu z urzędem skarbowym i ZUS-em.
- Jak udało się przekonać mieleckich przedsiębiorców do akcji ratunkowej? Jakie argumenty zadecydowały?
- Wskazałbym dwa główne powody. Każdy może to docenić i zobaczyć jak prezes Jacek Klimek mocno klub przebudował. Jest transparenty, nie ma nic do ukrycia, wszystko jest poukładane w sposób logiczny, mądry. W Stali Mielec ogląda się każdą złotówkę, każda decyzja finansowa jest mocno przemyślana. Jacek Klimek zbudował zaufanie do klubu, co niewątpliwie pomagało we wszystkich rozmowach.
Drugi argument to wynik sportowy. To, jak Stal Mielec prezentuje się na boisku, jak dużo o Stali Mielec mówi się w Polsce, jak bardzo grę Stali i pracę sztabu się docenia. Drużyna nie zajmowała się przeciwnościami finansowymi, pokazała wolę walki, dała szansę i argumenty, by ratować ten klub. To wszystko było bardzo pomocne.
Stal Mielec to reklama, poczucie dumy, emocje, kibice, dzieci w szalikach, akademia. W takim mieście jak Mielec trzeba to docenić i wspierać. Ten sukces udało się osiągnąć wielkim wysiłkiem. W tym miejscu chcę również podziękować kibicom i organizatorom akcji wsparcia dla Stali Mielec. Ta spontaniczna zrzutka na ratowanie Stali pokazała, że nie jesteśmy sami, dała nam wszystkim nieprawdopodobnego kopa do działania. Szacunek dla wszystkich, którzy w tę akcję się zaangażowali.
- Wróćmy jeszcze do czasu awansu do ekstraklasy, do sierpnia 2020 roku. Wówczas odsunął się Pan od klubu?
- To prawda. Awans Stali do Ekstraklasy, to były cztery lata intensywnej, niezwykle angażującej pracy. Uznałem, że na poziomie ekstraklasy tak się nie da, łącząc przy tym obowiązki poselskie i działając często z Brukseli przez telefon. Zostawiłem więc po awansie wszystkie decyzje ówczesnym władzom klubu.
Dzisiaj wiem, że byłem przez te lata traktowany w sposób bardzo instrumentalny. Miałem organizować wsparcie finansowe, nowych sponsorów, brać ma siebie najtrudniejsze decyzje, także te sportowe. Ufałem, że to wszystko będzie mądrze przez klub wykorzystane, że interesy klubu będą zabezpieczone. Bardzo mnie do dziś boli, że było inaczej. Zostawmy to jednak.
Dziś Stal Mielec to już jest inny klub. Gdy dowiedziałem się, że po awansie wydatki klubu zostały rozpędzone do wartości 20 milionów złotych, przy możliwych wpływach około 12 milionów złotych złapałem się za głowę. W grudniu ubiegłego roku poproszono mnie, bym się jeszcze raz zaangażował.
Dzisiaj, uczony wcześniejszym doświadczeniem, mam dostęp do każdej faktury, czy umowy. Jestem pewien, że nie dojdzie do takiej kompromitacji jak z kontraktami trenerów Leszka Ojrzyńskiego lub Dariusza Skrzypczaka. Prezes Jacek Klimek tego pilnuje, gwarantuje transparentność klubu, co jest podstawą planu wyjścia z problemów finansowych do końca sezonu, ale też kontynuowania planów rozwojowych.
Działania klubowego zespołu marketingowego potwierdzają, że w Stal warto inwestować. Tu nikt żebrze o pomoc, ale przede wszystkim klub podejmuje swoje aktywności, jak sprzedaż piwo czy suplementy marki „Stal”. Wszystko po to, aby zdobywać dodatkowe pieniądze na funkcjonowanie.
- Wokół Stali uruchamiane są niestety emocje polityczne. Czy według Pana są one nieuniknione?
- Kibicami Biało-Niebieskich są mieszkańcy Mielca i regionu, a nie jednej partii politycznej. Tak do tego podchodzę. Przecież zdobycie środków na podgrzewaną murawę na Stadionie Miejskim, co było wymogiem licencyjnym by grać w Ekstraklasie, czy zadaszenie jedynego na Podkarpaciu pełnowymiarowego boiska na Błoniach, gdzie trenować będą dzieci z wielu lokalnych ośrodków nie jest dla wyborców tej, czy tamtej partii, ale dla wszystkich mielczan.
Powstaje też hala sportowa, z dużym, rządowym dofinansowaniem w wysokości 30 milionów złotych, która ma służyć przede wszystkim mieszkańcom. Dlatego w mojej ocenie współpraca klubu z samorządem miejskim jest procesem naturalnym i korzystnym dla wszystkich. Ekstraklasowa Stal to dla miasta okazja do dużej promocji, budowy pozytywnego wizerunku. Takie wystawowe okno na świat. Bardzo na tę mądrą współpracę liczę. Pamiętajmy bowiem, że pieniądze z Canal+ czy od głównych sponsorów to wciąż zbyt mało, by Stal mogła spokojnie funkcjonować w ekstraklasie.

Na zdjęciu bohaterowie akcji ratunkowej FKS Stal Mielec - przedstawiciele mieleckiego biznesu.
::news{"type":"good-news-day","item":"66681"}