Fot. MARTA BADOWSKA
Bramki:
1:0 - Paweł Kruszelnicki - 15 min
2:0 - Kamil Cybulski – 25 min
3:0 - Chema Nunez – 28 min
4:0 - Fryderyk Gerbowski – 67 min
::photoreport{"type":"see-button","item":"14010"}
STAL: 99. Maciej Gostomski - 20. Bartosz Szeliga, 2. Dominik Szala, 44. Israel Puerto, 5. Hubert Matynia - 90. Paweł Kruszelnicki (62, 32. Fryderyk Gerbowski), 18. Piotr Wlazło, 6. Jošt Pišek (70, 33. Adrian Bukowski), 24. Chema Núñez (80, 70. Jehor Cykało), 78. Kamil Cybulski (70, 71. Jakub Kowalski) - 25. Kristian Fućak (80, 88. Daniel Lukić).
TYCHY: 39. Jakub Mądrzyk - 21. Krzysztof Machowski, 4. Kasjan Lipkowski (46, 90. Kacper Wełniak), 3. Jakub Tecław, 2. Luís Silva, 7. Dani Sandoval (46, 11. Marcel Błachewicz) - 92. Damian Kądzior, 10. Marcin Listkowski (58, 8. Marcin Szpakowski), 30. Jacek Wuwer (58, 29. Paweł Łysiak), 24. Bartłomiej Barański - 20. Piotr Krawczyk (73, 9. Daniel Rumin).
Żółte kartki: Pišek, Kruszelnicki - Wuwer, Listkowski, Szpakowski, Barański
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Widzów: 2081.
Był to mecz szukającej ucieczki ze strefy spadkowej Stali z ostatnim w tabeli GKS-em prowadzonym przez Łukasza Piszczka. Wszyscy szykowali się na olbrzymie nerwy, a to co się wydarzyło na murawie raczej zaskoczyło wszystkich.
W pierwszym kwadransie dwukrotnie zapachniało rzutem karnym dla gospodarzy, ale VAR tego nie wykazał. Stal jednak dominowała i aktywnie szukała prowadzenia. Stało się to w 15 minucie po prostopadłym podaniu i samodzielnym rajdzie Kruszelnickiego, który w sytuacji sam na sam uderzył sprytnie po ziemi.
Stal poszła za ciosem. Kolejne dwie bramki to efekt akcji po skrzydle, a główną rolę zagrał młody Cybulski. Zaliczył gola i kapitalną asystę!
Do przerwy goście zagrozili tylko dwukrotnie, w tym samym schemacie – dobrym dośrodkowaniem ze skrzydła na głowy napastników, którzy wygrywali pojedynki w powietrzu.
Po zmianie stron wszyscy spodziewali się pościgu Opola, ale to jednak Stal była konkretniejsza. Znów zapachniało karnym, po strzale z dystansu Cybulskiego piłkę wypluł Mądrzyk – były golkiper Stali z ostatniego sezonu w ekstraklasie – ale zabrakło dobitki.
Stal przez 10 minut się cofnęła, GKS jednak z tego nie skorzystał, ale znów mielczanie spróbowali uderzenia z dystansu i tym razem na posterunku był Gerbowski i wbił piłkę do siatki na 4:0!
To zamknęło mecz i wyprowadziło Mielczan ponad strefę spadkową. Czy tak pozostanie po weekendzie? Zależy od wyniku Znicza Pruszków w meczu z Odrą Opole.
Więcej informacji wkrótce.
Przemysław Cynkier [email protected]