- Tych spotkań będzie 81 na terenie województwa podkarpackiego – tak mielecka posłanka Platformy Krystyna Skowrońska w poniedziałkowe południe symbolicznie inaugurowała przedwyborczą akcję PO. To co najważniejsze tego dnia działo się w Tarnobrzegu, na otwartym spotkaniu wyborców z Donaldem Tuskiem. Taki miting miał odbyć się też w Mielcu, ale ostatecznie nie udało się go tu zorganizować.
[FOTORELACJA]9996[/FOTORELACJA]
Jak relacjonuje Tygodnik Nadwiślański, Donald Tusk na spotkanie otwarte w Tarnobrzegu przyszedł z niebieską teczką. Miało to być nawiązanie do niedawnego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, w którym ten wspominał, że posiada teczkę, w której nosi tabelkę z wyliczeniami, które jasno pokazują, że polska gospodarka ma się dobrze, na tle innych krajów Europy. - Kochany prezes jest bardzo zadowolony z tego, co się w Polsce dzieje, bo jego pracownicy dostarczają mu codziennie takie niebieskie teczki, gdzie wydrukowane są najlepsze możliwe dane, niebieskie tabelki. Problem polega na tym, że są nasycone fikcją – komentował Tusk.
Donald Tusk mówił w Tarnobrzegu między innymi o tym, że Prawo i Sprawiedliwość jest odpowiedzialne za inflację i drożyznę. - Prawda jest dramatyczna. Oficjalne statystyki, także instytucji rządowych, pokazały, że Polacy w marcu 2023 kupowali najmniej od wielu lat. 64% Polaków odpowiedziało, że nigdzie się nie wybiera na majówkę, bo ich na to nie stać - mówił.
Krytykował także politykę rządu w kwestii zarządzania spółkami skarbu państwa. - Dlaczego firmy państwowe, w tym imperium Obajtka, mają któryś kwartał z rzędu robić rekordowe zyski, a my mamy płacić rekordowo wysokie ceny za produkty tych monopoli państwowych? Wiedząc, że pandemia i wojna to czynniki proinflacyjne, tym bardziej trzeba było podejmować decyzje, aby ceny energii były możliwie niskie - mówił.
Do Tarnobrzega, by wysłuchać Donalda Tuska, pojechał przewodniczący Rady Powiatu Mieleckiego Marek Paprocki.
Rzeszów był natomiast miejscem posiedzenia wyjazdowego klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. - Nie ma takich miejsc w Polsce, które są skazane na rządy PiS. Oni nie mają żadnej szansy jeśli Polki i Polacy zrozumieją, że wystarczy odwaga i przyzwoitość, żeby zmienić tę ponurą rzeczywistość - powiedział Donald Tusk w stolicy Podkarpacia.
W posiedzeniu posłów i senatorów z PO uczestniczył prezydent Mielca Jacek Wiśniewski.
Z mielczanami spotkała się czteroosobowa reprezentacja PO. Obok Krystyny Skowrońskiej stanęła poseł Elżbieta Gelert z Elbląga, poseł Waldy Dzikowski z poznańskiego oraz senator z Krakowa Bogdan Klich, który w rządzie PO był ministrem obrony narodowej.
Mieleckie spotkania rozpoczęły się od krótkiego briefingu na Placu AK. Tu przedstawiciele PO mówili o tym, że objeżdżają całą Polskę, a teraz przyszedł czas na Podkarpackie. - Krajobraz w każdym województwie jest inny, ale wspólne są nadchodzące wybory, ludzie dyskutują z nami o szeroko pojętym bezpieczeństwie w każdej sferze życia. W sferze socjalnej, utrzymania domu. Rozmawiamy sporo o edukacji, naszych dzieciach, następcach – relacjonował Waldy Dzikowski.
Krystyna Skowrońska zaznaczyła, że w Mielcu ma dojść do rozmów z przedsiębiorcami i nauczycielami. – Będziemy rozmawiać, jak ma wyglądać przemysł. By likwidować bariery, które dla przedsiębiorców spowodował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Tyle firm upada, przedsiębiorcy borykają się z drożyzną i płacą coraz wyższe podatki – wskazywała. – Powiemy o nauczycielach, których wynagrodzenia są najniższe od lat w stosunku do tego, ile można kupić – dodawała.
Ale te dyskusje nie przyciągnęły tłumów. Na zdjęciach opublikowanych w mediach społecznościowych przez posłankę widzimy, że w spotkaniu z przedsiębiorcami uczestniczyło około dziesięciu osób, w tym radne miejskie Mirosława Jakubowska i Magdalena Weryńska-Zarzecka oraz działacz rady seniorów Wacław Świerczyński.
Dyskusja z nauczycielami zamieniła się w rozmowę z kilkoma samorządowcami z miasta i powiatu.
Na spotkanie otwarte do Domu Kultury SCK przyszło natomiast kilkadziesiąt osób, w tym gronie był prezydent Mielca Jacek Wiśniewski.
Pierwszym, który zwrócił się do parlamentarzystów ze swoim pytaniem podczas rozmowy z mieszkańcami był właśnie Jacek Wiśniewski.
- Budżety miast są bardzo napięte. Wiele budżetów miast jest tak skonstruowane, że wydatki w październiku lub listopadzie mogą zrujnować nasze miasta. Koniec roku będzie bardzo ciężki. Miasto Mielec straciło dochody na poziomie 60 milionów. Same wydatki na oświatę wzrosły nam o 20 milionów, nie wliczając pochodnych związanych z wynagrodzeniami dla nauczycieli – przekazywał prezydent Mielca.
Wiśniewski wskazał, że w budżecie miasta ma sporą finansową lukę, w wysokości około 40 milionów złotych. - Po wygranych wyborach reforma finansów publicznych bardzo szybko będzie musiała zostać wprowadzona, bo wiele miast będzie na skraju upadku. I nie mówię tylko o Mielcu – relacjonował.
- Rzeczywiście jest lament i wołanie o pomoc – odpowiadał Waldy Dzikowski. Te wszystkie karty finansowe trzeba ułożyć na nowo, zrekompensować samorządom te wszystkie ubytki finansowe. Zastanawiamy się nad udziałem samorządu w podatku VAT – dodawał.
Waldy Dzikowski to były wójt bogatej wielkopolskiej gminy Tarnowo Podgórne, członek sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Podczas wizyty w Mielcu zajmował się przede wszystkim tematyką samorządową.
- Samorząd przestał być partnerem dla obecnego rządu. Postępuje centralizacja władzy i odbieranie pieniędzy, czyli zmniejszanie udziału obywateli w życiu publicznym i społecznym – komentował.
Składał także konkretne deklaracje, wizje tego, co zapewni Platforma Obywatelska, jeśli wygra jesienne wybory parlamentarne. - Mielec i zarządzenie Mielcem będzie przewidywalne, jak w całej Polsce. Państwo nie będzie przeszkadzać w rozwoju działalności gospodarczej i będzie partnerem dla społeczności lokalnej – mówił.
- Rodzina będzie się spotykać w domu przy stole, a nie w pracy. Nie będziemy rozdawać miejsc pracy, w sposób rozwoju sieci pajęczych w postaci różnych posad – zapewniał.
Dzikowski krytykował rządowy program inwestycji Polski Ład. - Nie będziemy jeździć z czekami, jedną ręką zabierać, a drugą dawać dwa razy mniej. Nigdy nie spodziewałem się, że można w taki sposób jeździć z tekturowymi czekami po samorządach. Więcej będzie w tym transparentności, obiektywizmu, a nie rozdawania pieniędzy po uznawaniości, by prezydenci, wójtowie, burmistrzowie wisieli u klamek ministrów – oświadczył.
Posłanka Elżbieta Gelert jest natomiast wieloletnią dyrektorką szpitala w Elblągu, jak podkreśliła Krystyna Skowrońska, to placówka pozbawiona długów. Podczas briefingu prasowego padły więc pytania o tajemnice tego sukcesu.
- Ja szpitalem zarządzam 25 lat, w jednym i tym samym szpitalu. To jest pewna recepta. Nie można zmieniać dyrektorów co rok, co dwa lata. Ale jeżeli przez dwa, trzy lata nie ma wyników, to trzeba się temu przyjrzeć. Nie można bezkarnie ciągnąć czegoś, co przynosi długi – powiedziała Elżbieta Gelert.
W Mielcu w obecnej kadencji samorządowej dochodziło do częstych zmian dyrektorów szpitala, których powoływał i odwoływał zarząd powiatu mieleckiego, jako właściciel lecznicy.
- Szpitale mają organy właścicielskie i ich rolą jest przypatrywać się, by nie dopuścić do tego, aby szpital tak się zadłużył, by nie było możliwości wyjścia. Trzeba patrzeć jakie usługi otwierać, jak pozyskiwać ludzi, jak rozmawiać z ludźmi, by chcieli pracować. To nie jest prosta recepta – relacjonowała parlamentarzystka.
Elżbieta Gelert zaznaczyła także, że obecnie zbyt dużo pieniędzy kierowanych jest z budżetu kraju do szpitali.
- Szpitale to nie jest cała służba zdrowia. Organizacja służby zdrowia to podstawowa opieka zdrowotna, profilaktyka, promocja, specjaliści. Szpital powinien być na samym końcu. My niestety przyzwyczailiśmy się, że na szpitale w tej chwili idzie 50% budżetu całej ochrony zdrowia. To jest nieprawidłowość, którą należy odwrócić. Szpitale są najdroższym elementem w leczeniu. O wiele ważniejsza jest opieka dla pacjenta najbliższa dla jego miejsca zamieszkania – wyjaśniała.
Posłanka PO uważa również, że ilość oddziałów specjalistycznych w lokalnych szpitalach powinna być w pewnym sensie limitowana.
- Rola ministerstwa jest taka, by określiło na jaką liczbę ludności, jakie usługi będą świadczone. Wtedy będzie prosta odpowiedź: czy tu powinna być onkologia, czy będzie obok. Rolą samorządu będzie ukształtowanie tej służby zdrowia – precyzowała.
- Nie będzie w każdej miejscowości szczegółowy specjalista. W dobie dobrych dróg przemieszczanie się za usługą wyższego rzędu nie jest problemem. Pojedzie się tam, gdzie jest dobrze wykonywana, nie musi być w każdym szpitalu. Rozdrabnianie usług to rozdrabnianie pieniędzy. Nie powinno być targów pomiędzy poszczególnymi szpitalami, że albo wszyscy robimy to samo, albo dzielimy się tak, że ty masz to, ja mam tamto i otwieram i dla twojego powiatu i dla mojego powiatu te usługi, które są usługami wyższego rzędu – opowiedziała.
Senator Bogdan Klich w swoim wystąpieniu skupiał się na sprawach krajowych, międzynarodowych. O problemach Mielca czy regionu mówił mało. Tymczasem jako minister obrony narodowej przed laty miał duży wpływ na to, jakie rządowe zamówienia kierowane były do zakładów lotniczych w Mielcu. Ten wątek w poniedziałek był pominięty.
Klich zaznaczał, że nadchodzące jesienią wybory parlamentarne będą kluczowe dla przyszłości kraju.
- Te wybory przesądzą o losie Polski tak jak wybory z 1989 roku przesądziły o tym, na jakie tory Polska skręciła, a skręciła na właściwe tory, ze wschodu na zachód. W ostatnich latach Polska jest zawracana z tych torów. Zawracana z realności w opary absurdu, z przyszłości w przeszłość. Z mechanizmów zapisanych w konstytucji traktatach na wartości całkowite odległych, które niesie ze sobą zachód – przekazywał.
I sugerował, że pod rządami Prawa i Sprawiedliwości Polska może opuścić Unię Europejską, Polacy stracą chociażby prawo do swobodnego przemieszczania się po Europie. - Na granice wrócą szlabany – zapowiadał.
- Będziemy rozmawiać o tym, jakie mamy pomysły, aby przywrócić Polsce właściwe miejsce we wspólnocie państw europejskich, we wspólnocie atlantyckie. By to nie było fikcyjne, a prawdziwe – podkreślił.
Klich zapowiedział także, że PO nie ujawni teraz całego swojego programu. - Nasz program pokazujemy po kawałku. Donald Tusk po kawałku odsłania nasze propozycje programowe. Nie będziemy drukować setek tysięcy programów, które później zalegają w naszych biurach poselskich czy senatorskich – wyjaśnił.
Na co mogą liczyć mielczanie, gdy do władzy wróci parta Donalda Tuska?
Na takie pytanie odpowiadała w poniedziałek posłanka Skowrońska. Przypomniała, że Unia Europejska zablokowała pieniądze dla Polski z tak zwanego Krajowego Planu Odbudowy, który miał wzmacniać europejskie państwa po pandemii. Powodem jest przede wszystkim spór o samorządność w Polsce.
- Dzisiaj kary naliczane Polsce za brak praworządności to 2 i pół miliarda złotych. To jest siedmioletni budżet miasta Mielca. Natomiast to, co się wydaje na Kancelarię Premiera, to jest czterokrotnie więcej jak budżet miasta Mielca. Mówimy o ogromnym problemie – wyliczała.
- Potrzeba wyższych środków samorządów, które coraz więcej dopłacają. Powinien być komitet sterujący, aby środki europejskie do nas trafiły. Żadna europejska złotówka nie poszła dotychczas do samorządów – oceniała.
- Wszyscy wiemy jak dużo potrzeba zrobić w Mielcu – powiedziała Krystyna Skowrońska i przywoływała przykłady inwestycji sprzed lat. - W 2010 roku udało się rozpocząć budowę wałów przeciwpowodziowych, na co poszło 100 milionów złotych. Rozpoczęliśmy inwestycję dotyczącą obwodnicy miasta Mielca – mówiła.
Skowrońska uznała, że obecnie dotacje czy dofinansowania dla samorządów pozbawione są przejrzystych zasad przyznawania. - W jednym mieście nie można dostać na ochronę środowiska, czyli jak w Mielcu, a inne miasto w województwie dostaje na basen. Trochę te role rządzącym się pomieszały – relacjonowała.
Według Krystyny Skowrońskiej wszystko to zmieni się po wyborach. - Kartka wyborcza jest elementem, gdzie decyduje się o tych wszystkich rozwiązaniach – zaznaczyła.