Zamknij
REKLAMA

Młode mamy i ich problemy

08:50, 22.06.2020 | E.I

Pierwszy rok dla młodych matek rzeczywiście bywa bardzo trudny. Przez czas ciąży przygotowują się do macierzyństwa, czytają poradniki i artykuły na internetowych blogach, szykują wyprawkę, dumnie prezentują rosnący brzuch. Po trudzie porodu przychodzi często huśtawka emocjonalna, baby blues a nawet depresja poporodowa. Okazuje się, że wyobrażenie o tym, jak wygląda macierzyństwo jest bardzo różne od tego, jaka jest rzeczywistość. Dlatego rozważania o depresji poporodowej czy zmianach nastroju często skupiają się na temacie przeżywania straty – w kontekście pozostawienia „dawnego życia”, straty pewnej wolności i swobody, a nawet jakiejś części siebie.

Zmiany nastroju i depresja poporodowa są częstym zjawiskiem! Zmiany nastroju i wrażliwość emocjonalna są naturalnym zjawiskiem w okresie połogu, bardzo silnie związanym z intensywnymi zmianami w gospodarce hormonalnej kobiety po porodzie. Natomiast nie wszystko można wytłumaczyć hormonami. Warto popatrzyć szerzej na to zjawisko i przyjrzeć się sytuacji rodzinnej młodej mamy, jej indywidualnym predyspozycjom, relacji, jaką ma z dzieckiem. To wszystko wpływa na jej nastrój. Depresja poporodowa dotyka nawet 20% kobiet po porodzie. Częściej dotyczy tych, które wcześniej doświadczyły już epizodu depresyjnego. To przykre, ale bardzo mało rozmawiamy o tym zjawisku. Część nawet udaje, że ono w ogóle nie istnieje. Młode mamy spotykają się z krytyką swojego otoczenia, bo przecież powinny się cieszyć. To niezrozumienie sytuacji przez bliskich pogłębia poczucie osamotnienia i bezradności.

Chociaż od urodzenia maluszka, mama i dziecko to dwie odrębne istoty, badania pokazują, że przez pierwsze miesiące życia bardzo silnie na siebie oddziałują. Nasze oczekiwania wobec dziecka, schematy myślenia, wyobrażenia o dziecku, nastrój i emocje mają silny wpływ na rozwój dziecka, a przede wszystkim jego umiejętności komunikacyjne. Wiadomo, że już od pierwszych dni życia niemowlę rozpoznaje głos matki, zwraca ku niej swoją główkę. To do matki skieruje też swój pierwszy uśmiech. Postawa, którą przyjmie mama w tej relacji ma zatem ogromne znacznie. Mama, która ma depresję poporodową i nie ma siły wstać z łóżka traci ważne chwile, w których buduje się więź z dzieckiem. Dlatego tak ważne jest, by czas z dzieckiem był pełen spokoju i bliskości.

Bardzo ważna w procesie dochodzenia do siebie w połogu jest sieć wsparcia, którą tworzą najbliżsi kobiety. To ważne, by otaczali ją w tym czasie wyrozumiałością i cierpliwością, ale też realnie pomagali np. W obowiązkach domowych. Po to, by zmęczona i niewyspana mama mogła w chwilach drzemki swojego dziecka sama położyć się odpocząć chociaż 15 minut a nie gotować obiad. Możemy zaproponować wyjście na spacer z dzieckiem albo pomoc choćby w odkurzeniu mieszkania. Nie doradzajmy, nie krytykujmy, nie oceniajmy. Dajmy przestrzeń na wygadanie się, wypłakanie i ponarzekanie. To nic złego i każdy tego czasem potrzebuje. Powstrzymajmy się od rad typu „weź się w garść”, albo „inni mają gorzej”. Tak naprawdę nie wiemy, jak radzą sobie inni. Zamiast tego spróbujmy powiedzieć: „dobrze sobie radzisz”, „widzę, że jest ci ciężko”, „masz prawo być zmęczona” , „jestem przy tobie”.  Często nasze mamy i babcie uparcie twierdzą, że wiedzą lepiej niż młoda mama, jak opiekować się małym dzieckiem, bo przecież same przechodziły przez ten proces czasem wielokrotnie. Oczywiście mają też dobre wskazówki, niekiedy jednak ich rady są niewłaściwe, niezgodne z aktualnymi wytycznymi.

Najbardziej niebezpieczna rada, to zalecenie, by „dziecko się wypłakało”, bo przecież w końcu się zmęczy i przestanie płakać. Wystarczy znaleźć w sobie silną wolę, by ten płacz „przetrzymać”, a w końcu zaśnie. To bardzo niebezpieczna wskazówka. Przede wszystkim warto zadać sobie pytanie, czym jest płacz dziecka. To jego główna, najsilniejsza droga do komunikacji swoich potrzeb. Maluszek nie jest w stanie powiedzieć, czy coś go boli, czy jest głodny czy mu po prostu niewygodnie albo mocno potrzebuje bliskości, która da mu bezpieczeństwo. Nie identyfikuje nawet rodzaju dyskomfortu. Po prostu czuje, że jest mu źle. I właśnie taki komunikat wysyła przez swój płacz. Opiekun pierwotny zwykle sam przeczuwa, co jest nie tak, głównie metodą prób i błędów.  Bardzo często udaje mu się tę potrzebę zaspokoić. Zostawienie dziecka, by się wypłakało, to przesłanie mu komunikatu: „jesteś sam”, „nie pomogę ci”.  Towarzyszy temu bardzo silny stres, który źle wpływa na rozwój centralnego układu nerwowego maluszka. Badania pokazują, że to odczucie samotności i pozostawienie bez bezpiecznej bliskości rodzica jest bliskie doświadczeniu umierania! Rzeczywiście dzieci, które się wypłaczą zasypiają i uspokajają się. Nie ma to jednak nic wspólnego z bliskością, bezpieczeństwem i ukojeniem. To po prostu wyczerpanie.

Kolejne niewłaściwe rady dotyczą żywienia kobiet karmiących piersią. Już od lat wiadomo, że w okresie laktacji można jeść wszystko, oczywiście oprócz alkoholu i innych substancji trujących. Pokarm powstaje w krwi a nie z treści żołądka. Dlatego ważne jest zdrowe odżywianie, regularne picie wody i dbanie o siebie. Karcące słowa bliskich: nie jedz kapusty, truskawek, cytrusów, czekolady czy innych produktów „zakazanych” często powodują dodatkowy stres, który nie sprzyja tworzeniu zdrowych relacji. Po co to sobie robić?

Jest wiele mitów, którzy nasi bliscy powtarzają młodym mamom. Dobrze, że kobiety są coraz bardziej świadome swojego macierzyństwa i potrafią odróżnić to, co pozytywnie wpływa na rozwój dziecka od tego, co może szkodzić.

Jak młoda mama może dbać o swój rozwój w trakcie tych trudnych pierwszych miesięcy?

Przede wszystkim nie zapominać o sobie i swoich potrzebach. Zachęcam do stosowania zasady przynajmniej jednej dobroci dla siebie. Czyli zrobienia w ciągu dnia jednej czynności od początku do końca dla swojej przyjemności i relaksu. Nie chodzi tu o to, by wieczorem pozmywać naczynia, żeby nie zajmować się tym rano... Chodzi o coś całkowicie dla siebie. Czasem to będzie po prostu długi prysznic, żeby zmyć z siebie wydarzenia z całego dnia. Czasem to będzie luksus dla mamy, czyli wyjście gdzieś samej z koleżankami. A może to być po prostu spojrzenie na siebie w lustrze z serdecznością i otuchą. Wiadomo, że współczesny świat ofertuje bardzo dużo w zakresie systemu wsparcia. W miarę możliwości można oczywiście uczestniczyć w zajęciach dla kobiet, zarówno dla ciała jak i umysłu. Zachęcam by młoda mama zatroszczyła się o siebie szczególnie w pierwszych miesiącach macierzyństwa, bo spokojna i szczęśliwa mama to spokojne i szczęśliwe dziecko.

Ewa Ingram
Pracownia Psychologiczna Relacja
www.pprelacja.pl

(Materiał partnera)
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA