Mielec Wiadomości

Zamknij

Izba jak bumerang. Można na tym zarobić?

Kacper Strykowski Kacper Strykowski 11:14, 06.04.2026 Aktualizacja: 20:29, 29.03.2026
Izba jak bumerang. Można na tym zarobić? Zdjęcie ilustracyjne.

Temat powstania w Mielcu izby wytrzeźwień niczym bumerang wraca praktycznie każdego roku. Powody z reguły są te same - problemy wynikające z obecności pijanych na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, ale i koszty, jakie ponoszą samorządy podpisując porozumienia z izbą w Rzeszowie. - Można na tym zarobić - przekonuje radny powiatowy Marek Kamiński. Czy tak jest naprawdę?

Radni Powiatu Mieleckiego, podobnie jak radni miejscy, przyjęli uchwałę w sprawie powierzenia miastu Rzeszów realizacji zadania publicznego w zakresie zapewnienia miejsc w izbie wytrzeźwień w Rzeszowie oraz przyjmowania do niej osób w stanie nietrzeźwości z terenu powiatu mieleckiego.

Na mocy tego porozumienia samorząd powiatu mieleckiego przekaże Rzeszowowi kwotę 8 572,47 zł, czym zapewni sobie możliwość przewiezienia pijanych osób w 2026 roku.

Budować izbę w Mielcu? Radny: można zarobić

Zdaniem radnego powiatowego Marka Kamińskiego, Mielec, a konkretnie tutejszy szpital ma możliwości, by uruchomić izbę wytrzeźwień.

- W szpitalu, z tego co rozeznawałem, są pomieszczenia, które mają odrębne wejście i wszystkie wymogi, w których można by izbę wytrzeźwień zorganizować. Przy przewożeniu delikwenta i tak musi być przebadany przez lekarza, zanim policja go przewiezie do Rzeszowa. To stracony czas - mówi Marek Kamiński, radny powiatu mieleckiego.

- Można na utrzymywaniu takiej izby zarobić - stwierdził.

- Wszystkie miasta mają kłopoty, bo nadużywanie alkoholu jest powszechne, natomiast bardzo niedobra jest tendencja, bo ci delikwenci są przewożeni na SOR, gdzie jeśli mają jakieś uszkodzenia ciała, są traktowani jako super pilni, priorytetowo, a osoby z dziećmi bardzo chorymi czy osoby w nagłych przypadkach zawałów, teoretycznie schodzą na dalszy plan - stwierdził radny.

Kamiński przekonywał, że „w dużych miastach są prywatne izby wytrzeźwień, gdzie nocka kosztuje jak w hotelu pięciogwiazdkowym”.

Wicestarosta prostuje: Rzeszów nie zarabia

- Zadaniem samorządu jest prowadzenie izby wytrzeźwień, ale można to robić w drodze porozumienia. Do tej pory Rzeszów prowadził izbę i ponosił wszystkie koszty. Byłem na spotkaniu, które prowadziła wiceprezydent Rzeszowa i przedstawiła niemałą lukę finansową - grubo ponad 2,5 miliona zł. To nie jest biznes - odpowiadał na ten pomysł wicestarosta Andrzej Bryła.

Wyjaśnił on, że na podstawie danych z poprzednich lat - ile osób z danego powiatu, gminy, jest przywożonych do izby wytrzeźwień i jakie to są koszty, zaproponowano kwotę porozumienia. 

- Jesteśmy powiatem, który ma jeden z najmniejszych udziałów w przewożeniu pensjonariuszy do izby wytrzeźwień. Decyzja zarządu (powiatu) akceptująca propozycję Rzeszowa polegała na tym, żeby zdjąć z siebie pewien kłopot zaopiekowania tych osób - często zachowujących się dość agresywnie. Gminy czy straż miejska często przewozi te osoby do domu. Przypadki skrajne trafiają na SOR i dopiero stamtąd jadą do Rzeszowa. Płacąc te 8 572 zł rocznie, zdejmujemy z siebie ten problem - przyznał.

Starosta: mamy obowiązki mniej przyjemne

Jak dodał Andrzej Bryła, miasto Rzeszów dla tych jednostek samorządu terytorialnego, które nie zgodziły się podpisać takiego porozumienia, zdecydowało o obciążaniu pełnymi kosztami. - Takie było stanowisko wiceprezydent Rzeszowa. Jeśliby się okazało, że ten model się nie sprawdza to to porozumienie jest podpisane na rok i spokojnie możemy to wypowiedzieć i na nowy rok możemy go nie podpisywać - dodaje.

- To jest nasza odpowiedzialność. Nie tylko „wszystkie dzieci są nasze”. Mamy również obowiązki mniej przyjemne - żartował starosta Kazimierz Gacek. - Musimy zaopiekować się osobami, które nadużywają alkoholu - dodał.

Warto też przypomnieć wypowiedź starosty z ubiegłego roku, kiedy w przestrzeni publicznej również toczyła się dyskusja nad powstaniem izby wytrzeźwień w Mielcu.

- Gdybyśmy mieli na przykład wspólnie z miastem prowadzić coś takiego i dokładać po 1,5-2 miliony złotych z jednego i drugiego samorządu, żeby taką instytucję utrzymać, to na drogi by nam niewiele zostało. Musimy jakoś się gospodarnie i pomysłami wspierać, żeby tych ludzi, którzy są pod wpływem czy to dowieźć do rodziny czy przetrzymać gdzieś na komendzie. Stosujemy rozwiązania, żeby nie obciążać finansów - mówi w 2025 roku starosta.

::news{"type":"see-also","item":"107427"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%