Kultura

Zamknij

"Prawie Śluby Panieńskie" początkiem wielkich marzeń o teatrze [ZDJĘCIA]

01:58, 16.12.2013
Skomentuj "Prawie Śluby Panieńskie" początkiem wielkich marzeń o teatrze [ZDJĘCIA]

Zawodowego Teatru w Mielcu zapewne nigdy nie będzie, ale to, co prezentują młodzi artyści teatru amatorskiego warte jest kontynuacji.  W miniony czwartek odbyła się premiera spektaklu „Prawie Śluby Panieńskie”. Teatrem zajęła się mielecka młodzież, projekt poprowadziło Katolickie Centrum Edukacji Młodzieży KANA, gdzie odbył się także spektakl. I jak się okazuje to dopiero początek…

Reżyserem spektaklu jest Marek Rębacz - komediopisarz współpracujący niegdyś z największymi postaciami polskiej sceny teatralnej i filmowej m.in. Andrzejem Grabowskim, Zofią Merle, Markiem Perepeczko, Witoldem Pyrkoszem, Krzysztofem Kiersznowskim, Olafem Lubaszenko czy Joanną Brodzik. Tym razem do pracy z uznanym reżyserem zostali wybrani młodzi artyści dla których wyzwaniem stała się sztuka Aleksandra Fredry „Śluby Panieńskie” jednak w nieco innej odsłonie.

- Nauczyciele przyprowadzili mi na casting młodzież, która ich zdaniem najlepiej sprawdzi się na scenie aczkolwiek jestem przekonany, że zdolnej młodzieży jest w Mielcu znacznie więcej. Szczególnie tej, której nauczyciele nie wybrali. Właśnie na nich liczę przy okazji następnych castingów.  Z przyprowadzonej do mnie grupy udało mi się wybrać czwórkę, musiałem jednak „importować” swojego aktora z Przemyśla nie mając kandydata do głównej roli - mówi Marek Rębacz, reżyser.

Jak recytatora zmieniono w aktora, czyli trudne początki z niezłym happy endem…

Młodzi, aktorzy pełni zapału i reżyser, który wie czego chce, to połowa sukcesu. Niektórzy z prawdziwym aktorstwem zetknęli się po raz pierwszy. − Na początku zawsze jest trudno. Każdy tekst, każde zdanie niesie ze sobą jakieś intencje. Sztuką jest przekazać je za pomocą warsztatu aktorskiego. Tu nie chodzi tylko o to, żeby tekst wygłosić. Na pierwszym etapie pozdejmowaliśmy z młodych ludzi tak zwane recytatorstwo. Zaczęliśmy szybko wypowiadać każdy tekst tak, jakby nie był on tekstem  klasycznym a dopiero potem, kiedy mówienie stało się czyste, nieskażone recytowaniem zaczęliśmy powoli nakładać na to inne elementy takie jak intencje -  mówi reżyser.

- Sporo czasu spędziliśmy nad tym, żeby powiedzieć sobie o tym, czego dotyczy konkretne zdanie, o czym mówi, o czym musimy wtedy myśleć, bo młodzi ludzie nie mają się tego skąd dowiedzieć dopóki nie zetkną się z zawodową pracą aktora. W szkole uczeni są tylko recytowania - dodaje Marek Rębacz.

A jak młodzież wspomina pierwsze aktorskie wyzwania?

- Byłem mile zaskoczony, bo współpraca przy tym spektaklu była bardzo przyjemna. Zarówno mama jak i nauczyciele mówili mi, że reżyserzy bywają bardzo surowi i często krzyczą. Pan Marek nigdy na nas nie krzyczał, zawsze był luz na próbach. No może prawie zawsze -  śmieje się Rafał Surdej, grający nieszczęśliwie zakochanego Irka.

− Po pierwszej próbie, gdy przyjechałem do Mielca i już zapoznałem się z dziewczynami zapytałem Pana Marka w jakim wieku one są, bo od początku bardzo dojrzale pracowały, grały, wczuwały się w swoje role - mówi sprowadzony z Przemyśla Miłosz Cieślik. Sam mam za sobą 50 spektakli w bajeczkach. Ktoś by powiedział, że to tylko jakieś krasnoludki, ale wbrew pozorom są to bardzo trudne do zagrania rzeczy. Dzieci są bardzo wymagające, nie da się ich oszukać - dodaje młody aktor.

− Pan Marek jest fantastyczną osobą. Doskonale wiedział jak podejść do różnych typów osobowości i w jaki sposób nam wszystko wytłumaczyć. Za każdym razem pokazywał jak to trzeba zagrać, jakie emocje wywołać w danym momencie. Od razu widać, że to profesjonalista - komentuje Julia Kożuszna, jedna z aktorek spektaklu.

„Prawie Śluby Panieńskie”

Spektakl został zaaranżowany na nowoczesną sztukę muzyczno - aktorską z wykorzystaniem piosenek z musicalu „Grease”. Całość sztuki ma miejsce w szkolnej szatni, gdzie rozgrywają się miłosne perypetie piątki licealistów. Wzorem fredrowskiej komedii młode dziewczęta postanawiają ślubować obojętność wobec męskich zalotów. Spektakl obfitował w sporą dawkę dobrego humoru łącząc strofy wierszowane ze współczesnymi tekstami popkultury.

− Udało się. Zagraliśmy do samego końca. Wydaje mi się, że czasami mieliśmy małe problemy z tekstem. Były jakieś drobne pomyłki ale, mam nadzieję, że wszystkie zdołaliśmy po aktorsku zatuszować. Spore problemy mieliśmy z opanowaniem śmiechu. Mamy jedną scenę, w której zupełnie nie możemy go utrzymać, ale tym razem jakoś wybrnęliśmy z tego − dodaje Julia Kożuszna.

Przedstawienie okazało się miłym zaskoczeniem. Mimo niewielu prób udało się stworzyć prawdziwie profesjonalny spektakl. − Młodzież była gotowa na czas, ale gdyby tych prób było trochę więcej, byliby na pewno spokojniejsi i bardziej pewni siebie. Premiera zawsze jest najtrudniejszym spektaklem. Poza tym po drodze zawsze pojawia się wiele przeszkód: pogoda niedyspozycje głosowe czy choroby. Niektórych rzeczy nie można przeskoczyć - komentuje reżyser.

W Kanie powstanie amatorski teatr! Castingi ruszą już niebawem…

Po niewątpliwym sukcesie spektaklu przyszedł czas na konkretne plany dotyczące rozwoju amatorskiego teatru w Mielcu. − Mamy scenę, którą należy wykorzystać. Zaczęliśmy od spektaklu „Prawie Śluby Panieńskie”. W najbliższy wtorek będą dwa kolejne spektakle dla młodzieży z gimnazjum oraz ze szkół ponad gimnazjalnych. Chciałbym, żeby Marek Rębacz spotkał się po nich z młodzieżą, aby zachęcić ją do tego, by za około miesiąc, półtora miesiąca zgłosili się na następny casting. Chcemy stworzyć zespół teatralny przy Kanie i przygotowywać kolejne sztuki. Grozi nam w skali roku co najmniej kilkanaście spektakli - mówi Zdzisław Nowakowski, dyrektor Katolickiego Centrum Edukacji Młodzieży w Mielcu.

Reżyser zapowiedział sporą rewolucję. KANA już niedługo może stać się mieleckim centrum sztuki aktorskiej. − Są takie plany, by w Mielcu zdarzyło się to, co kiedyś w Przemyślu. Tam w przeciągu 2 lat zbudowaliśmy amatorski teatr, który zagrał blisko 60 spektakli i miał ponad 6 tys. widzów. Nie ma przeszkód, żeby tutaj nie mogło wydarzyć się to samo. Jest młodzież, która chce pracować, jest instytucja, która chce w tym pomóc i ja chcę się w to zaangażować, więc dlaczego nie? Już niedługo będziemy robić najpiękniejszą polską bajkę o krasnoludkach i sierotce Marysi - planuje Marek Rębacz.

W Mielcu brakuje teatru…

- Pamiętam z lat dziecięcych działalność teatru amatorskiego „Maska”. Dziś jedną z ról grał Jan Stępień jeden z ówczesnych aktorów. Sam interesowałem się teatrem w trakcie studiów w Warszawie. Kiedyś liczyłem na ilu spektaklach byłem wówczas z moją dziewczyną, obecną żoną. Naliczyliśmy ich co najmniej kilkadziesiąt. W Mielcu brakuje teatru i nie będzie go oczywiście, bo teatry w skali kraju przechodzą spore problemy finansowe, ale taki młodzieżowy spokojnie można realizować i to właśnie będziemy robić - opowiada dyrektor KANY.

Gdzie znajdą się środki na wspieranie pasji młodych artystów?

- W tym przypadku otrzymaliśmy wsparcie z Urzędu Marszałkowskiego oraz od mieleckich sponsorów. Ten model powtórzymy przy okazji kolejnych spektakli przygotowując projekt do Urzędu na kolejne wsparcie finansowe. Będziemy się również zwracać do samorządów miasta i powiatu, żeby zechcieli finansować te wydarzenia, bo w spektaklach będzie grała młodzież z naszych mieleckich szkół. O dodatkowe  wsparcie poprosimy też sponsorów. Część z nich była na spektaklu i bardzo im się podobało. Myślę, że kolejnym razem również nie zawiodą − mówi Nowakowski.

Nowakowski: może gdzieś kiedyś jakiś zagram jakiś drobny epizodzik…

− Tu dostałem propozycję zgrania jednej z ról. Kiedyś, gdy pracowałem jeszcze w Zespole Szkół Zawodowych w tzw. Elektryku, założyłem jako opiekun samorządu kabaret „Ośla ława”. To ciekawe doświadczenie ponieważ zaprosiłem do niego uczniów, którzy sprawiali największe problemy wychowawcze w szkole. Uznałem, że skoro nie radzą sobie z nauką, to może powinniśmy zareagować jakoś inaczej. Kabaret święcił wówczas spore sukcesy i czasami zdarzało mi się zagrać z uczniami jakieś epizodyczne role. Nigdy aktorem nie byłem i pewnie już nie będę. Chociaż jak mnie pan Marek Rębacz namówi, może gdzieś kiedyś jakiś zagram jakiś drobny epizodzik… - dodaje Zdzisław Nowakowski.

Kolejne spektakle odbędą się na scenie Kany w najbliższy wtorek o godz. 11.30 (dla uczniów gimnazjum) i o 13.30 (dla szkół ponad gimnazjalnych).

JP

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.mielec.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%