To może być ten mecz! Dający Handball Stali Mielec matematyczny awans do Orlen Superligi! I to na pięć kolejek przed końcem sezonu!
Dzisiaj Stal jest liderem tabeli z dorobkiem 57 punktów. Licząc wieczorny mecz w Piekarach rozegra jeszcze sześć spotkań.
Na drugim miejscu zameldował się Jurand Ciechanów, który rozegrał już mecz z SMS ZPRP Kielce planowany na początek maja i wygrał 37:28. Ciechanowianie zgromadzili dotychczas 42 punkty, czyli 15 mniej od Stali. W pozostałych swoich meczach mogą zdobyć także 15, czyli maksymalnie tyle, ile dzisiaj mają mielczanie.
Pozycję numer trzy zajmuje obecnie Pogoń Szczecin – z 39 punktami. To 18 mniej od Stali, Portowcy rozegrają jeszcze sześć meczów, czyli mogą zdobyć maksymalnie 18 punktów i skończyć sezon z dorobkiem 57 oczek.
Czwarta w stawce Gwardia Koszalin ma punktów 37, czyli może ugrać w całym sezonie maksymalnie 55 punktów. Stali już nawet teoretycznie nie wyprzedzi.
Matematyczne wyliczenia są bardzo proste. Jeśli Stal zdobędzie dzisiaj w Piekarach jeden punkt będzie już teoretycznie i praktycznie pewna awansu do Orlen Superligi. Przypominamy, że wygrana w meczu daje trzy punkty, remis i wygrana po karnych to dwa oczka, a porażka po karnych to jeden punkt.
Brak awansu mielczan do ekstraklasy już dzisiaj byłby wielką sensacją.
Olimpia Piekary Śląskie znajduje się na przedostatniej spadkowej pozycji. Uzbierała dotąd tylko 17 oczek. Wydaje się, że w starciu z mieleckim liderem jest bez szans. Chociaż ta ekipa słynie z waleczności, szczególnie we własnej specyficznej hali. A jeśli chce się utrzymać, to musi spróbować z Mielcem wygrać.
Awans Stali Mielec do Orlen Superligi, a konkretnie to powrót po spadku w 2021 roku, jest tylko formalnością. Dobrze o tym wiedzą w klubie i już szykują wzmocnienia. Te są niezbędne, bo dwaj poprzedni beniaminkowie przeżywają w Superlidze gehennę.
KPR Legionowo, które awansowało dwa lata temu, sportowo spadło w swoim pierwszym sezonie, ale odkupiło miejsce w ekstraklasie od bankrutującej Unii Tarnów i gra w elicie nadal. Obecnie jest przedostatnie.
Miejsce ostatnie w Superlidze, z zaledwie dwoma wygranymi, zajmuje obecnie Śląsk Wrocław i niewiele wskazuje, by ta ekipa już w tym sezonie nie opuściła ekstraklasy.
Co ciekawe, gdy Wrocław i Legionowo robiły awans do Superligi, to całkowicie zdominowały Ligę Centralną. Jak Mielec obecnie.
Przed rokiem Śląsk ugrał 67 punktów, przegrał tylko w siedmiu meczach. Jeszcze w lepszym stylu awansowało dwa lata temu Legionowo – z dorobkiem 70 punktów i tylko dwoma porażkami. Wyprzedziło wówczas drugą w tabeli Stal o 12 oczek.
Prezes Roman Kowalik doskonale zdaje sobie sprawę z wyzwania jakim jest awans. Zakontraktował już pierwszego zawodnika, który ma pomóc w walce w elicie. Jest nim Rafał Przybylski!
To doświadczony rozgrywający, wielokrotny reprezentant Polski, uczestnik mistrzostw świata i zdobywca brązowych medali w barwach Azotów Puławy.
Rafał Przybylski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej piłki ręcznej. Swoją karierę rozpoczynał w Kusym Szczecin, następnie kontynuował naukę i treningi w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Debiut w Superlidze zaliczył w 2010 roku jako zawodnik Nielby Wągrowiec, a w 2012 roku przeniósł się do Azotów Puławy, gdzie grał przez pięć lat.
W 2017 roku wyjechał do Francji, by przez dwa sezony reprezentować barwy Fenix Toulouse. Po powrocie do Polski ponownie zasilił szeregi Azotów Puławy, gdzie występował od 2019 do 2024 roku, zdobywając kolejne ligowe sukcesy.
Ostatni sezon spędził w Belgii, w barwach Sezoens Achilles Bocholt, drużyny rywalizującej w prestiżowych rozgrywkach BENE-League, zrzeszających czołowe kluby Belgii i Holandii. Klub ten pięciokrotnie sięgał po mistrzostwo, a dwukrotnie zdobywał tytuł wicemistrza. Rafał Przybylski miał okazję występować tam również w europejskich pucharach, gdzie zdobywał cenne międzynarodowe doświadczenie.