Fot. Marta Badowska
Szkoleniowiec rozpoczął pomeczową analizę od bardzo dobrego wejścia swojej drużyny w spotkanie.
– Myślę, że lepiej nie dało się wejść w mecz niż my dzisiaj, bo bardzo szybko strzeliliśmy bramkę. Później szkoda tej bramki straconej, bo to nie była sytuacja stuprocentowa. Popełniliśmy błąd i padła bramka na 1:1 – mówił Mamrot.
Trener podkreślił, że po wyrównaniu Stal przeżywała trudny moment. Wówczas drużynę kilkoma interwencjami uratował bramkarz.
– Po tej bramce był bardzo trudny moment, bo dwie–trzy interwencje Maćka Gostomskiego uratowały nas przed bramką na 2:1 dla gospodarzy. Następnie my mieliśmy dobrą sytuację Kamila Cybulskiego, później jeszcze kilka kontr – dodał szkoleniowiec.
Według Mamrota jednym z kluczowych problemów była organizacja gry w środku pola. Jego zdaniem zespół zbyt często zostawiał rywalom zbyt dużo miejsca.
– Pod względem organizacji gry w pewnych momentach źle wyglądaliśmy pod kątem odległości na boisku. Otwieraliśmy za mocno środek i na to zwracaliśmy uwagę też w przerwie meczu. Niestety pierwsza akcja w drugiej połowie i znów ten środek otworzyliśmy, w efekcie czego straciliśmy bramkę – tłumaczył.
Szkoleniowiec zaznaczył jednak, że jego drużyna w końcówce meczu pokazała charakter i do ostatnich minut walczyła o wyrównanie.
– Dużo lepiej wyglądało to od 60. minuty, mimo że gospodarze się cofnęli, ale mieli bardzo groźne szybkie ataki. Była jednak determinacja u moich zawodników – wracali, blokowali uderzenia, Maciek też pomagał, więc do końca wynik był otwarty – ocenił.
Największą szansę na remis Stal miała po stałym fragmencie gry.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=ePThIK8aKd8"}
– Mieliśmy swoją piłkę meczową, ale chyba sami sobie przeszkodziliśmy przy uderzeniu Israela Puerto po rzucie rożnym – powiedział Mamrot.
Na zakończenie trener mielczan przyznał, że remis byłby dla jego zespołu cennym wynikiem, ale teraz trzeba jak najszybciej skupić się na kolejnym spotkaniu.
– Z tego punktu bylibyśmy tutaj zadowoleni. A tak wracamy z niczym. Musimy wrócić do pilnowania organizacji gry, bo to podstawa w tej lidze. Teraz trzeba mocno skupić się na meczu u siebie za tydzień z silnym przeciwnikiem i zrobić wszystko, żeby go wygrać – zakończył trener Stali.
Kamila Bik [email protected]