Mielec Wiadomości

Zamknij

Ocena to fikcja, w którą wszyscy udajemy, że wierzymy [FELIETON]

Redakcja hej.mielec.pl Redakcja hej.mielec.pl 18:06, 02.05.2026 Aktualizacja: 11:08, 02.05.2026
Ocena to fikcja, w którą wszyscy udajemy, że wierzymy [FELIETON]

Co dostałeś? oto pierwsze pytanie, jakie pada z ust rodzica po sprawdzianie. Nie: czy rozumiesz, nie: co było trudne, nie: czego się nauczyłeś. Tylko liczba. Cyfra. Szybka odpowiadająca na każde pytanie.

Piątka - dobrze. Trójka - średnio. Jedynka, mamy duży problem. Albo, co gorsza, piątka - mam udane dziecko, trójka - moje dziecko to przeciętniak, jedynka - głąb.

Znamy ten kod doskonale. Wszyscy nauczyliśmy się w nim funkcjonować od dzieciństwa. I wszyscy,  mniej lub bardziej świadomie udajemy, że ma on sens.

Tylko co właściwie oznacza ta 5? Że dziecko rozumie? Że potrafi zastosować wiedzę? Że myśli samodzielnie? Czy może tylko tyle, że dobrze zapamiętało materiał i oddało go w odpowiednim momencie, w odpowiedniej formie? System oceniania, który miał mierzyć wiedzę, coraz częściej mierzy pamięć i odporność na stres.

W rozmowach z uczniami słyszę zdania, które brzmią jak echo jednego schematu uczę się pod sprawdzian, zapamiętam, zdam, zapomnę. Wiedza przestaje być wartością, a staje się narzędziem do zdobycia oceny. Tymczasowym, jednorazowym, często zupełnie niepowiązanym z realnymi umiejętnościami. Uczeń może mieć pasek na świadectwie i jednocześnie nie radzić sobie z podstawowymi wyzwaniami np. z analizą tekstu, argumentacją, pracą w grupie, regulacją emocji. Może być bardzo dobry na papierze i kompletnie zagubiony w realnym życiu.

A jednak wszyscy klaszczemy.

Rodzice publikują zdjęcia świadectw. Szkoły chwalą się wynikami. Rankingi rosną. Najlepsi uczniowie, wysokie średnie, kolejny sukces. Narracja sukcesu ma się dobrze.

Tylko nikt nie pyta, ile to kosztowało. Bo za tą piątką często stoi coś więcej niż wiedza. Stoi presja. Napięcie. Lęk przed porażką. Zawsze miałeś pasek, to w tym roku też masz mieć! Słyszy dziecko w domu. I zaczyna wierzyć, że jego wartość mieści się w czerwonym pasku. Nie ma miejsca na błąd. Nie ma miejsca na słabość. Nie ma miejsca na nie umiem i nie wiem.

A przecież to właśnie nie wiem jest początkiem nauki. Przecież każdy dorosły człowiek to wie, że brak możliwości popełniania błędów i bezpiecznego doświadczania porażki prowadzi do narastającego stresu i lęku. Uczeń, który nie może przegrać, przestaje podejmować ryzyko. Zamiast się rozwijać zaczyna się chronić. Chronić ocenę i swój wyimaginowany wizerunek. Tu zaczyna się coś, o czym rzadko mówimy głośno. Bo obok piątek na świadectwach rośnie coś jeszcze: napięcie, które nie ma ujścia. Frustracja, której nie wolno pokazać. Zmęczenie, które nie pasuje do obrazka wzorowego ucznia. Część młodych ludzi zaczyna sobie z tym radzić w sposób, który dorosłych przeraża albo którego wolą nie widzieć. Alkohol, leki, substancje psychoaktywne, samookaleczenia. Ucieczka. Ucieczka w nicość.

A rodzic nadal pyta: Co dostałeś?

W tym wszystkim nauczyciel stoi gdzieś pośrodku. Z jednej strony wie, że ocena nie oddaje rzeczywistości. Że nie mierzy wszystkiego, co ważne. Że czasem jest krzywdząca. Z drugiej, musi ją wystawić. Bo tego wymaga system. Bo tego oczekują rodzice. Bo tego potrzebują rankingi. Ocena staje się więc rytuałem. Wszyscy bierzemy w nim udział. Uczeń udaje, że się nauczył. Nauczyciel udaje, że zmierzył wiedzę. Rodzic udaje, że rozumie, co ta liczba oznacza.

I wszyscy razem podtrzymujemy fikcję. Najbardziej niepokojące jest to, że ta fikcja zaczyna mieć realne konsekwencje. Wpływa na poczucie własnej wartości młodych ludzi. Na ich relacje z nauką. Na ich zdrowie psychiczne. Bo jeśli przez lata słyszysz, że jesteś na trójkę, zaczynasz wierzyć, że właśnie tyle jesteś wart. Takie przeciętne trzy… czyli ile przeciętniaku? A przecież człowieka nie da się zamknąć w skali od 1 do 6. Można więc zapytać: dlaczego trzymamy się systemu, który coraz wyraźniej nie działa? Może dlatego, że jest wygodny? Prosty? Policzalny? Daje złudzenie kontroli? Pozwala porównywać, klasyfikować, porządkować? Tylko że edukacja nie jest tabelą w Excelu. To proces. Relacja. Doświadczenie. I może właśnie najwyższy czas przestać udawać, że liczba jest w stanie to wszystko uchwycić. Bo jeśli dalej będziemy wierzyć w tę fikcję, zapłacą za nią ci, którzy dopiero uczą się świata. I znów pozostanie pytanie, którego nikt nie chce zadać głośno: czy naprawdę stać nas na taki koszt?

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%