Jak podaje portal Onet.pl, w czwartek w podkarpackiej miejscowości Płonna (powiat sanocki) doszło do wstrząsającego zdarzenia. 58-letnia kobieta zginęła w wyniku niespodziewanego ataku niedźwiedzia. Kobieta pochodziła z sąsiedniej miejscowości Mokra.
Do tragedii doszło w lesie, do którego zmarła wybrała się wraz ze swoim 27-letnim synem. Jak wynika z ustaleń portalu Onet, najprawdopodobniej poszukiwali oni zrzutów poroża jeleniowatych lub wczesnych owoców runa leśnego. Teren, na którym doszło do ataku, jest określany przez służby jako trudno dostępny, choć nie znajduje się w całkowitym oddaleniu od ludzkich zabudowań.
Szczegóły tego zdarzenia są wyjątkowo dramatyczne. Z relacji strażaków wynika, że w momencie ataku kobieta rozmawiała z synem przez telefon. Mężczyzna usłyszał w słuchawce przeraźliwy krzyk swojej matki: "niedźwiedź, niedźwiedź!", po czym połączenie zostało nagle przerwane.
Syn odnalazł ciało i natychmiast zaalarmował służby, jednak z uwagi na bardzo rozległe obrażenia, ratownicy musieli odstąpić od czynności medycznych. Niedźwiedź po ataku uciekł. Na miejscu zdarzenia wciąż pracują policjanci, strażacy oraz przedstawiciele nadleśnictwa, aby dokładnie wyjaśnić okoliczności tej tragedii.
Artykuł został przygotowany na podstawie informacji opublikowanych przez portal onet.pl.
Redakcja hej.mielec.pl [email protected]