Paweł Pazdan, dyrektor szpitala w Mielcu. Fot. Kacper Strykowski / hej.mielec.pl
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/jxGQK0EYpDw"}
- Jeśli chodzi o sytuację finansową szpitali to nie jest tajemnicą i media ogólnopolskie również mówią o tym głośno, że jest ona bardzo trudna i nie omija to również naszego szpitala - przyznaje w rozmowie z hej.mielec.pl Paweł Pazdan, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Edmunda Biernackiego w Mielcu.
Warto przypomnieć, że w latach 2023-24 wynik finansowy mieleckiej placówki był na niewielkim plusie - odnotowywał minimalny zysk, a zatem udawało się bilansować koszty z przychodami.
- Rok 2025 wygląda już zupełnie inaczej. Strata jest rzeczywiście wysoka i wszystko wskazuje na to, że ona będzie. Dzisiaj myślę, że to może być ponad 10 milionów zł. Mamy amortyzację na poziomie 6,5 mln zł - przyznaje Paweł Pazdan.
Pytanie, jakie są tego powody. Czy szpital pracował mniej, czy może nie zrealizował wszystkich kontraktów i stąd brak pieniędzy?
- Sytuacja wygląda tak, że mamy nadwykonania zarówno w ryczałcie, jak i umowach pozaryczałtowych, czyli w każdej sferze działalności naszego szpitala wykonaliśmy więcej świadczeń, niż mieliśmy zakontraktowanych. Pytanie, za ile tych świadczeń NFZ nam zapłaci? Dzisiaj widzimy, że w okolicach 8 milionów zł mamy nadal niezapłaconych nadwykonań, czyli wykonanych świadczeń dla ludzi - mówiąc wprost - wyleczonych osób. Z tego tytułu ponieśliśmy koszty, a nie mamy przychodów, bo Fundusz nam jeszcze nie zapłacił - mówi dyrektor.
- Nie zmienia to faktu, że to, co działo się od wielu lat, czyli regulacje dotyczące płac i dynamiczny wzrost wynagrodzeń w ochronie zdrowia powinien nieść za sobą równoważne przychody, a więc finansowanie z NFZ, które będzie równoważyło obowiązek ustawowy, bo to Sejm, Senat, a potem podpisał Prezydent ustawę o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia z roku 2017, która była znowelizowana w 2022 i dzisiaj skutki finansowe wszystkie szpitale odczuwają - wyjaśnia Paweł Pazdan.
Jak dodaje, „bez zmian systemowych wszystkie szpitale, w tym nasz, będą mieć trudną sytuację finansową, co nie zmienia faktu, że cały czas leczymy ludzi, działamy, pracujemy i będziemy chcieli się rozwijać”.
Kacper Strykowski