Zamknij
REKLAMA

Relacja z ojcem

00:11, 01.07.2020 | E.I

Za nami dzień ojca. Czy wśród prezentów, które dostali Wasi ojcowie znalazła się obecność?
Wysłuchać, porozmawiać, wybaczyć. Relacje z ojcami, tak samo jak z matkami bywają trudne i skomplikowane. Nie jeden z nas usłyszał od swoich bliskich zdanie “jesteś taki, jak ojciec” i jakoś nikt nie ma wątpliwości, że to nie był komplement. Dlatego zachęcam, by tego dnia sprawdzić, co dobrego wydarzyło się w naszych relacjach z ojcami, nawet jeśli przeważają te doświadczenia, których nie chcielibyśmy pamiętać, to może właśnie one sprawiają, że wiemy, jakich błędów nie powtarzać, albo nauczyły nas one na przykład wytrwałości i cierpliwości.

Trudne relacje z ojcami mogą wynikać z popularnego sformułowania o kryzysie męskości.
To modna teza, w której łatwo zamknąć wszystko, co nie pasuje nam w relacji z mężczyznami. Niemniej jednak, prawdą jest, że rola mężczyzny i kobiety w rodzinie zmieniała się przez ostatnie dekady. Kobiety zyskały więcej niezależności, szybciej po urodzeniu dziecka wracają do pracy. Mężczyźni nie są już jedynymi żywicielami rodziny. Kobiety są też bardziej świadome potrzeby swojego rozwoju, kształcą się, rozwijają w wielu kierunkach i spędzają więcej czasu poza domem. Mężczyźni już nie muszą walczyć na wojnach i w powstaniach, znacznie mniej udzielają się społecznie niż kiedyś. Z jednej strony wciąż bardzo dużo pracują, z drugiej większość prac domowych wykonują kobiety. Jednak zajmowanie się dziećmi wciąż wielu ojców uważa za niemęskie. To ogromne nieporozumienie. Ojcowie przekazują swoim dzieciom wartości, szczególnie te dotyczące roli mężczyzny w związku i rodzinie. Ojciec zachęca do pokonywania trudności, dodaje odwagi. Dobrym przykładem różnic między zadaniami rodziców jest sytuacja, gdy dziecko uczy się chodzić i upada. Mama w tej sytuacji powie: ojej, nic się nie stało, mama pocałuje, zakleimy plasterek; a ojciec doda siły: dasz radę, odwagi, jestem tuż obok! Oczywiście obydwoje rodziców ma wspierać swoje dziecko, naturalne jest jednak, że będzie to robić trochę inaczej, bo przecież od narodzin dziecka te dwie role, mamy i taty, różnią się od siebie. Dziecko powinno widzieć, że tata jest mamie potrzebny, że ją uszczęśliwia jako mąż czy partner. W ten sposób dziecko uczy się, jak budować bezpieczne relacje damsko-męskie. 

Dzieci, które wychowywały się w rodzinie bez ojców też mają szansę na szczęśliwe życie.
To zależy od wielu czynników.  Ważne jest to, z jakiego powodu nie ma w domu taty. Czy kiedykolwiek był? Czy zrezygnował z relacji z matką czy z całą rodziną albo po prostu umarł? To pytania, które najczęściej zadajemy, gdy do gabinetu przychodzi samotna matka. Dodam, że kobiety w ogóle częściej przychodzą w sprawie swoich dzieci na konsultacje i warsztaty dla rodziców niż ojcowie. Mam wrażenie, że bardzo powoli to się zmienia, ale za wcześnie na optymistyczne wnioski. Dzieci wychowywane przez samotne mamy mają szansę na szczęście, tak samo, jak dzieci wychowane w pełnych rodzinach. Wyobraźmy sobie, że dzieci są jak walizki, w które my dorośli wkładamy pewne umiejętności i doświadczenia. W przyszłości, w swoim dorosłym życiu, będą po nie do walizki sięgać. To od nas zależy, co my do tej walizki włożymy, czego nauczymy dziecko i czym obdarzymy. Samotna mama też może dziecku bardzo dużo tego dobrego wyposażenia na przyszłość dać.

Dlaczego mężczyźni rzadziej zwracają się o pomoc psychologiczną dla siebie i swoich dzieci?
Najczęściej po prostu uważają, że nie jest im potrzebna. Uznają pomoc psychologiczną za przejaw słabości, której mężczyźnie nie przystoi. Tymczasem przyznanie się do trudności i proszenie o pomoc to akt odwagi i świadomości siebie. Bardzo wielu ojców nie uczestniczy też aktywnie w wychowaniu swoich dzieci. Często nie wiedzą, z czym, z jakimi problemami mierzą się ich pociechy. Spora grupa mężczyzn bardzo koncentruje się na pracy i uważa, że wychowanie dziecka to nie męska rzecz. Panuje też takie przekonanie, że skoro problemów nie widać, to ich nie ma. To bardzo krzywdzące postrzeganie życia rodzinnego, bo bardzo wiele matek w gabinecie psychologa skarży się, że ojcowie nie pomagają w odrabianiu lekcji, nie chodzą na wywiadówki, czasem nawet nie wiedzą, do której klasy chodzą dzieci. Gdy zwracają im na to uwagę, wolą schować się w warsztacie albo pójść na piwo niż porozmawiać o potrzebach swoich bliskich. To unikający sposób radzenia sobie ze stresem, potocznie zwany po prostu ucieczką od problemów. Właśnie to może być przejawem kryzysu męskości.

Nie powinno nikogo zaskoczyć, że bycie dobrym tatą polega przede wszystkim na tworzeniu bezpiecznej i zdrowej relacji ze swoimi dziećmi. Czyli na obecności polegającej na słuchaniu potrzeb swoich dzieci, towarzyszeniu im w codziennym życiu oraz pomaganiu w radzeniu sobie z emocjami. To również dbanie o siebie i higienę życia psychicznego. Tata może mieć przecież zainteresowania i pasje, warto, żeby dzielił się nimi z dziećmi, nie żałował czasu dla nich. Bycie ojcem i uczestniczenie w domowych obowiązkach to zadanie dla prawdziwych mężczyzn, bo często wymaga siły, zdecydowania, czasem rezygnacji ze swoich pragnień. Zachęcam mężczyzn, by nie obawiali się też emocji związanych z ojcostwem: wzruszeń, lęków, obaw, smutku, bezradności. To prawda, że chłopaki nie płaczą. Płaczą prawdziwi mężczyźni, którzy nie wstydzą się łez, bo one są dowodem na to, że umiemy radzić sobie z trudnymi emocjami. Właśnie tego uczy swoje dzieci wystarczająco dobry tata.

Ewa Ingram
Pracownia Psychologiczna Relacja
www.pprelacja.pl

(Materiał partnera)
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA