Grzegorz Lizakowski. Fot. Marta Badowska / hej.mielec.pl
• Po niecałych pięciu latach od ostatniej wystawy fotografii Grzegorza Lizakowskiego poświęconej Bieszczadom, mielecki fotograf wrócił do Miejskiej Biblioteki Publicznej z bogatym zbiorem zdjęć tego wyjątkowego regionu na Podkarpaciu.
• Któregoś dnia postanowiłem, że nie chcę uczestniczyć w masowej turystyce w Bieszczadach. Jestem introwertykiem i nie bardzo odnajdywałem się w tłumie, zgiełku, bo nie wszyscy wiedzą, jak się zachować na szlaku. Wtedy postanowiłem, że spróbuję swoich sił w zimie - mówi Grzegorz Lizakowski.
• To dziesiąta wystawa indywidualna Grzegorza Lizakowskiego. Od 15 lat jest on Członkiem Rzeczywistym Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej, współzałożycielem Mieleckiej Grupy Fotograficznej, członkiem Klubu Środowisk Twórczych TMZM w Mielcu. Wystawą można oglądać w Galerii MBP - do 15 lutego.
[FOTORELACJANOWA]13823[/FOTORELACJANOWA]
Mielecki fotograf Grzegorz Lizakowski, który prywatnie jest miłośnikiem Bieszczad, po raz kolejny sięgnął po ten temat i wrócił do Miejskiej Biblioteki Publicznej z potężnym zbiorem fotografii prezentujących symbol Podkarpacia w zimowym ujęciu. Wystawa zatytułowana „W głębokim śniegu” jest już dostępna w Galerii mieleckiej biblioteki.
- Często słyszę pytanie, dlaczego zima? Przecież jesień jest piękna w Bieszczadach - kolorowa, są dobre warunki do wędrowania. Zima jest w zasadzie monochromatyczna, biało-czarna albo biało-niebieska. Nie będę nikogo wyprowadzał z błędu, dlaczego jesień nie jest najpiękniejszą porą, bo każdy ma swoje upodobania - mówił otwierając wystawę Grzegorz Lizakowski.
Jak przyznał, „któregoś dnia postanowił, że nie chce uczestniczyć w masowej turystyce w Bieszczadach”. - Jestem introwertykiem i jakoś nie bardzo odnajdywałem się w tłumie, zgiełku, bo nie wszyscy wiedzą, jak się zachować na szlaku. Wtedy postanowiłem, że spróbuję swoich sił w zimie - powiedział w niedzielne popołudnie.
- Zima to samotność, ale i widoki są zupełnie inne. Wychowałem się na fotografii czarno-białej, moje pojęcie estetyki bardzo wiąże się z czarnobielą - im mniej, tym lepiej. Zima daje takie możliwości - odcina zieleń, czerwień, żółcie - mówił Grzegorz Lizakowski o swoich zimowych zdjęciach Bieszczadów.
- Wystawa Grzegorza Lizakowskiego zbiega się z 15-leciem członkostwa Grzegorza Lizakowskiego w Fotoklubie Rzeczypospolitej Polskiej. To także dziesiąta indywidualna wystawa tego artysty, ale i druga wystawa w MBP - pierwsza miała miejsce w 2021 roku i nosiła tytuł „Serce z Bieszczadu” - mówiła Jolanta Strycharz, zastępca dyrektora SCK ds. Miejskiej Biblioteki Publicznej.
- To nie są pocztówki. To są zdjęcia, które zachęcają, zapraszają, żeby w ciszy zatrzymać się i kontemplować piękno Bieszczadu - podkreśliła.
- Grzegorz to jest „liga mistrzów” jeśli chodzi o fotografię w naszym mieście - powiedział Tomasz Leyko, wiceprezydent Mielca. - Kto go zna to wie, że fotografie, które wychodzą spod jego ręki są najładniejsze i najpiękniejsze. Bieszczady są w sercu Grzegorza od 30 lat. Spędza tam połowę albo większość tam swojego życia. Efekty tych prac możemy tutaj oglądać. Oczywiście to tylko ułamek tego bieszczadzkiego dorobku - dodał.
- Dziękujemy, że jesteś ambasadorem tego pięknego zakątka naszego województwa, promujesz go, zawsze dobrze się wyrażasz o tej okolicy. Dzięki twojemu talentowi, my też, tutaj w Mielcu mamy okazję spotkać się z tymi górskimi klimatami - powiedział Damian Małek, dyrektor Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu.
- Cieszę się, że ten jubileusz dziesiątej wystawy spędzam dzisiaj z państwem. Dla mnie to ważne, bo jeżeli człowiek coś tworzy to chce to pokazać. Nie twierdzę, że mają się podobać - ważne, żebyście patrzyli - żartował autor wystawy zachęcając wszystkich mielczan do odwiedzin galerii wystawienniczej w mieleckiej bibliotece.