Fot. Marta Badowska
[FOTORELACJANOWA]13820[/FOTORELACJANOWA]
Pod kierownictwem maestro Piotra Wyzgi Orkiestra zaprezentowała starannie dobrany repertuar, który sięgnął poza tradycyjne utwory rodziny Straussów.
Tegoroczny program pokazał bogatą paletę dzieł autorów z XIX wieku – od uwertury „Poranek, południe, wieczór w Wiedniu" Franza von Suppe'go, po dzieła Josefa Hellmesbergera, Eduarda Straussa i Carla Michaela Ziehrera.
Po koncercie maestro Piotr Wyzga zwrócił się do publiczności słowami pełnymi uznania.
- Dziękujemy za te wspaniałe oklaski i te brawa, bo oklaski to łaski, a brawa to wielka sprawa. Oczywiście te brawa odwzajemniamy, ponieważ państwa energia jest niezwykła – przekazał.
Dyrygent zażartował, że entuzjazm widzów był tak intensywny, że mógłby zastąpić ogrzewanie hali podczas mroźnego wieczoru.
- Mimo, że na zewnątrz mamy mrozy, to tu nam jest gorąco od państwa energii – komentował.
Maestro Wyzga wspomniał o niezwykłej drodze, którą pokonała Orkiestra od swoich początków.
- Ja pamiętam, jak zaczynaliśmy te koncerty, no to było już w zeszłym tysiącleciu. To było w zimnej sali, chyba było z 50 osób – przywoływał historyczne już wydarzenie.
Podkreślił, że ta liczba wzrosła dzisiaj wielokrotnie, realizując marzenia z czasów, gdy - jeden z fanów nam życzył, żebyśmy mieli tyle publiczności, by na stadionie grać. I powiem szczerze, coraz bliżej jesteśmy tego stadionu – skomentował Wyzga.
Wieczór prowadził wiceprezydent Mielca Tomasz Leyko, przypominając publiczności bogatą historię noworocznych koncertów orkiestry.
Leyko zwrócił uwagę na to, że to już - drugi rok Mielecka Orkiestra Symfoniczna działa pod skrzydłami samorządu miasta i prowadzi obecnie dziewiąty sezon artystyczny, ale tak naprawdę wszystko zaczęło się jeszcze w poprzednim stuleciu, rok 1998.
Podkreślił również, że - z roku na rok ta poprzeczka była postawiona coraz wyżej, był coraz większy rozmach, aż dotarliśmy tutaj, do hali MOSiR, w to miejsce przy tak wspaniałej licznej publiczności.
Program koncertu zaplanowany został z intencją pokazania, że wiedeńska klasyka to nie tylko utwory geniuszu Straussów.
- Tak jak zapowiadaliśmy w różnego rodzaju anonsach razem z panem dyrygentem, w tym roku chcieliśmy pokazać, że dziewiętnastowieczny Wiedeń to nie tylko muzyka Straussów – wyjaśniał Leyko.
Właśnie dlatego program otwierała uwertura Franza von Suppe'go, której wiceprezydent poświęcił wiele słów.
- Uwertura, która z założenia jest czymś zapowiadającym większy utwór sceniczny, operę operetkę, nie zawsze pozostaje właśnie tym wstępem: czasami przerasta ten utwór sceniczny. Tak było w tym przypadku. Został on szybko zdjęty z afiszu, a uwertura stała się samodzielnym dziełem podziwianym i granym na wszystkich kontynentach świata – wyjaśniał Tomasz Leyko.
Koncert wzbogaciły też elementy choreograficzne i efekty wizualne nawiązujące do atmosfery wiedeńskiego karnawału. Zatańczyli reprezentanci mieleckiego Centrum Tańca Gala.
Prezydent miasta Mielca Radosław Swół natomiast złożył publiczności życzenia pełne optymizmu.
- Będzie dobry rok. Rok, w którym spełniają się marzenia, realizują wszystkie plany i wszystkie noworoczne postanowienia – przekazywał.
Jednocześnie wyraził zobowiązanie samorządu.
- My oczywiście tutaj, jako samorząd miasta Mielca, Urząd Miejski, podległe jednostki dołożymy wszelkich starań, aby ten rok był właśnie rokiem dobrym dla państwa, dla mieszkańców, dla naszego miasta – przyrzekał.
Swół wyraził również serdeczne podziękowanie dla orkiestry.
- Bardzo dziękuję Mieleckiej Orkiestrze Symfonicznej z panem dyrygentem, dyrektorem na czele za wspaniały koncert – zaznaczał.
Muzycy orkiestry, przekazując życzenia noworoczne, zaapelowali do publiczności o zachowanie wiary i optymizmu.
- Ważne, aby w kolejnych 365 dniach zachować optymizm i pozytywną energię, nawet wtedy, a zwłaszcza wtedy, gdy te dni nie przemijają na miarę naszych oczekiwań – mówił Piotr Wyzga.
Odwołując się do mądrości starożytności, dodał - Pamiętając o fakcie, że owszem, na przykład greccy bogowie potrafili spełniać absolutnie każde życzenie człowieka, ale tylko wtedy, kiedy chcieli go ukarać. W życiu nie jest ważne, żeby wszystko wychodziło, ale żeby zawsze podchodzić do niego z entuzjazmem – opowiedział.
Takt oklasków publiczności skłonił maestro Wyzgę do zaproponowania bisu.
- Rozumiem, że pewnie bez bisu się nie obejdzie, więc może tak jeszcze raz wspólnie, może jeszcze raz pomaszerujmy tym marszem Radeckiego, żeby nam było tak raźno, bo na zewnątrz zimno – zachęcił.
Koncert stanowił godne powitanie 2026 roku i kolejny dowód na to, że Mielecka Orkiestra Symfoniczna jest jedną z piękniejszych formacji kulturalnych miasta.
Frekwencja około tysiąca osób oraz entuzjazm publiczności potwierdzają, że klasyka żyje, a wiedeńskie motywy wciąż potrafią jednoczyć społeczność wokół piękna muzyki.
Przemysław Cynkier [email protected]