Sara Chmiel świętowała 14 lipca swoje 25-te urodziny. Mieszka w Zdziarcu, w gminie Radomyśl Wielki. Od lat dziecinnych pasjonowała się muzyką, śpiewem. W styczniu 2011 roku została wokalistką znanej polskiej formacji Łzy. Zadebiutowała na koncercie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W sierpniu 2011 roku ze swoim nowym zespołem pojawiła się w rodzinnych okolicach, podczas Dni Radomyśla Wielkiego zaśpiewała ze Łzami dla swoich sąsiadów, znajomych i wszystkich gości imprezy. W minioną niedzielę 17 lipca powróciła do Radomyśla Wielkiego. Po koncercie uroczej wokalistce zadaliśmy kilka pytań.
- Miejscowi mówią, że w domu jesteś często. Natomiast na radomyskiej scenie nie było Cię przez pięć lat. Powrót na estradę Dni Radomyśl wydaje się, że był wzruszający...
- Ja bardzo lubię grać dla naszej publiczności. To jest ważne dla mnie wydarzenie. Tutaj zaczynałam, gdy byłam malutka, na konkursach w Radomyślu. To jest fajne wracać w to samo miejsce, choć teraz ta scena jest trochę inna. Bardzo się cieszę, że publiczność bawi się przy tych piosenkach, przy starym repertuarze zespołu „Łzy” i tych nowych, czyli piosence „Kiedy nie ma w nas miłości”, „Życie jest piękne”, piosenkach promujących naszą najnowszą płytę „Łzy 20”. Mam nadzieję, że koncertowo będziemy wracać tutaj jak najczęściej. Ja w domu faktycznie jestem częstym gościem, nie ukrywam, że uwielbiam te okolice.
- Jakie są Twoje relacje z sąsiadami w Zdziarcu?
- Bardzo dobre. Ostatnio zdarzyła mi się śmieszna sytuacja gdy mama poprosiła mnie o pomoc w grabieniu słomy. Sąsiad stał i się przyglądał, mówi: „to Ty przerzucasz słomę”. Korona mi z głowy nie spadnie, na wsi mieszkam i trzeba pomagać. To są przyjemne sytuacje. Raczej mam dobre relacje, ze wszystkimi normalnie „gadam”, woda sodowa na szczęście mi nie uderzyła do głowy.
- Przed koncertem podeszły do Ciebie dwie dziewczynki. Tak jak ty być może z 10 lat temu, gdy na Dniach Radomyśla Wielkiego grała chyba Gabi Gold i pewnie śpiewałaś przed nią, a później pod sceną koncert oglądałaś, tak one teraz zaśpiewały przed twoim koncertem. Pokazujesz tym dziewczętom, że marzenia się spełniają.
- To jest ważne by wierzyć w te swoje marzenia. Niestety często jest tak, że szybko coś zaczynamy robić i gdy pojawia się niepowodzenia to szybko rezygnujemy. Ja w swoim życiu miała wiele niepowodzeń. Wiadomo, że człowiek jest raz na wozie, raz pod wozem. Czasem trzeba długo iść prostą drogą by gdziekolwiek dojść. Zawsze podkreślam, że nie należy się poddawać, wierzyć w swoje marzenia, trzeba dążyć do celu, przede wszystkim go sobie postawić, by do niego dążyć i by w niego wierzyć. Trzymam za dziewczyny kciuki i mam nadzieję, że kiedyś im też się uda. Jeżeli robią to z całego serca, pragną tego i robią to świetnie to niech w to wierzą i na pewno im się uda.
- Jaki jest przepis na energię, którą w ogromnych ilościach zużywasz na scenie podczas koncertów?
- Przepisu nie mam. To wychodzi chyba samo. Z natury jestem bardzo spokojną osobą, nie jestem wulkanem energii na co dzień. Lubię posiedzieć w spokoju, poczytać książkę, poleżeć, pospać, posiedzieć w Internecie. W czasie koncertów uwalnia się we mnie takie trochę zwierze sceniczne. To jest realizowanie swojej ukrytej, drapieżnej, drugiej natury, takie alter ego. Ciężko się temu nie poddać. W piosenkach wolniejszych, delikatniejszych jestem spokojna. Jak idzie już pazur, moc gitar, fajne elektryczne brzmienie to uwalnia się we mnie demon, taka pozytywna energia. Muzyka bardzo ważną rolę odgrywa w tym jaka jestem na scenie.
- Skąd Twoja pasja do kapeluszy? Śledząc Twoje media społecznościowe nie da się tego nie zauważyć.
- W pewnym momencie wpadł mi w oko kapelusz, zakupiłam go i potem pojawiła się lawina różnych stron internetowych, projektantów. Tak stwierdziłam, że chciałbym by to był mój znak, ja w kapeluszu będę występować, pokazywać się, dobrze się w nim czuję. Odnalazłam swój styl. Przez te pięć lat w zespole trochę się motałam między dziurawymi spodniami, różnymi rzeczami. Każdy musi sobie to wypracować, wiedzieć czego chce. W różnych rzeczach występowałam przez te pięć lat, teraz czuję się ze sobą najlepiej i buduję swój styl, swój wizerunek. Mam nadzieję, że publiczności się to podoba bo ja się w tym naprawdę rewelacyjnie czuję.
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Sara Chmiel (@sarachmiel) 8 Kwi, 2016 o 5:19 PDT
ZOBACZ WIDEO Z KONCERTY SARY CHMIEL I ZESPOŁU ŁZY W RADOMYŚU WIELKIM
::video{"type":"single","item":"1506"}
PC
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.mielec.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz