Od 1 kwietnia 2026 roku Narodowy Fundusz Zdrowia obniżył stawki za tzw. nadwykonania, czyli świadczenia realizowane ponad limit kontraktu. W przypadku gastroskopii i kolonoskopii placówki otrzymują obecnie jedynie 60 proc. wcześniejszego finansowania. Efekt? Szpitale i przychodnie ograniczają liczbę wykonywanych badań, a kolejki gwałtownie rosną.
W Mielcu problem jest już wyraźnie odczuwalny przez pacjentów. Jak wynika z danych dotyczących Szpitala Specjalistycznego im. Edmunda Biernackiego w Mielcu, czas oczekiwania na kolonoskopię w przypadku stabilnym wynosi obecnie około 351 dni, natomiast na gastroskopię około 288 dni. Nawet pacjenci pilni muszą czekać wiele miesięcy.
Eksperci alarmują, że tak długie oczekiwanie może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Kolonoskopia jest jednym z najważniejszych badań pozwalających wykryć raka jelita grubego we wczesnym stadium. Opóźnienia w diagnostyce mogą oznaczać, że choroba zostanie rozpoznana zbyt późno.
Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w innych miastach regionu i kraju. W placówkach w Rzeszowie najbliższe terminy kolonoskopii wyznaczane są nawet na 2028 rok. Podobne problemy występują m.in. we Wrocławiu czy Ząbkowicach Śląskich.
W praktyce coraz więcej pacjentów decyduje się na wykonanie badań prywatnie. Dla wielu osób jest to jednak wydatek rzędu kilkuset, a czasem nawet ponad tysiąca złotych, szczególnie jeśli badanie wykonywane jest w znieczuleniu.
Rosnące kolejki widać również w poradniach gastroenterologicznych na Podkarpaciu. Dane NFZ pokazują, że dostęp do specjalistów i badań z miesiąca na miesiąc staje się coraz trudniejszy
Marietta Mateja-Nowak [email protected]