Temat Zielonego Rynku na ostatniej sesji rady miejskiej poruszył Wacław Świerczyński, przewodniczący rady osiedla Kilińskiego. - Kilka ładnych miesięcy minęło od otwarcia tego miejsca, powstał piękny obiekt, który cieszy, ale zarazem niepokoi mieszkańców, że praktycznie nie toczy się tam żadne życie - mówił. - Czemu te lokale stoją dalej puste? Nie ma żadnego lokalu z przeznaczeniem na warzywniak. Jakie są perspektywy?
Krzysztof Szostak, zastępca prezydenta odpowiadał, że był prowadzony przetarg na wynajem lokali, ale zgłosiło się tylko trzech najemców. - Był przetarg, a wcześniej badaliśmy, kto jest zainteresowany wynajmem. Zgłaszały się różne osoby, między innymi takie, które gdzieś indziej w Mielcu prowadzą warzywniaki. Mocno odzywała się do nas gastronomia - informował. - W związku z powyższym musieliśmy przystąpić do procedury przetargowej, bo praktycznie na każdy lokal było więcej niż jeden chętny.
- Natomiast z dużym zaskoczeniem w samym przetargu, choć te stawki za czynsz nie były wygórowane w stosunku do miejsca czy innych stawek w innych lokalach, zgłosiło się raptem trzy osoby chętne na te mniejsze lokale i te trzy osoby weszły w najem - podkreślał Szostak.
- Spotykam się cały czas z potencjalnymi inwestorami, osobami, które chcą wynająć te lokale i myślę, że za niedługo będą wymierne tego korzyści - dodawał. - W postępowaniu określiliśmy zasady, by wykluczyć jakieś chińszczyzny, sklep alkoholowy czy z tytoniem - nie chcemy promować takich zachowań. Pozostawiliśmy możliwość gastronomii.
Miasto chce, by w sezonie letnim Zielony Rynek tętnił życiem. Rozważa też zmiany w organizacji ruchu. - Myślimy też o reorganizacji miejsc postojowych, by niedużymi nakładami finansowymi poprawić dostępność do tego miejsca - mówił Krzysztof Szostak. - Oczywiście to miejsce jest najbliżej tych mielczan, którzy tam na co dzień żyją, niemniej jednak z samej ich obecności te lokale się nie utrzymają. Muszą przyjechać osoby z innych części miasta.
Redakcja hej.mielec.pl [email protected]