Zamknij
REKLAMA

Ogromny zawód w Tarnowie! "Możemy tylko przeprosić kibiców" [WIDEO]

13:25, 12.11.2019 | P.C
REKLAMA
Skomentuj

Grupa Azoty Tarnów pokonała SPR Stal Mielec 27:23 (12:10) w meczu PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych. - Jak nie teraz, to kiedy – z takiego założenia przed spotkaniem wychodziły oba zespoły, które w ligowej tabeli dzieliła różnica tylko dwóch punktów na korzyść beniaminka z Tarnowa. Jak się okazało, po końcowym gwizdku ta przewaga wzrosła do pięciu oczek.

Stalowcy przegrali ostatnio dwa mecze z rywalami, który również znajdują się w dolnej części tabeli i tkwią na dnie ligowej stawki. Mecz z Tarnowem jest bardzo bolesny, bo spotkanie to określane było jako derby regionu, a porażka mocno skomplikowała sytuację mielczan w tabeli.

- Gratulacje dla gospodarzy, wynik mówi sam za siebie. Tarnów był dzisiaj lepszym zespołem. My walczyliśmy, ale kolejny raz zgubiła nas skuteczność. Musimy nad tym pracować. W drugiej połowie zaskoczył również Jakub Kowalik, który po zmianie stron zagrał świetne zawody. To były główne przyczyny naszej porażki – ocenił Marcin Basiak, II trener SPR-u Stali Mielec. Kowalik zdobył w tym meczu siedem bramek.

- Zwycięstwo w derbach smakuje jak każde inne zwycięstwo. Przed meczem sporo mówiło się o podtekstach tej rywalizacji, ale po pierwszym gwizdku, to przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Cieszą mnie cztery bramki zdobyte przez Kamila Pedryca. W naszej grze chcemy wykorzystać pierwszą linię, bo w piłce ręcznej jeśli zawodnicy grający na kole i skrzydłach nie zapewnią 50-60% bramek, to ciężko myśleć o zwycięstwie – powiedział Marcin Markuszewski, trener Grupy Azoty Tarnów.

- Mieliśmy swoje problemy w ataku, ale dzisiaj było z tym lepiej. Fajnie zagraliśmy również w obronie, co przełożyło się na małą liczbę straconych bramek. Dużo pracujemy nad tym, żeby nie wypuszczać z rąk korzystnego wyniku, jak nam się to zdarzało we wcześniejszych spotkaniach. Mamy już listopad, stąd najwyższy czas, by postęp w naszej grze był widoczny – stwierdził Mindaugas Tarcijonas, obrotowy Grupy Azoty Tarnów.

- Obie drużyny pokazały dużo walki. Tego nie można nikomu odbierać. Wygrał zespół, który popełnił mniej błędów. My popełniliśmy za dużo błędów, a problemem jest też brak zagrożenia z drugiej linii. Takich bramek prawie w ogóle nie rzucamy. Kilka pochopnych naszych decyzji spowodowało, że zespół z Tarnowa nam odskoczył - ocenił trener mielczan Dawid Nilsson. - Nie chcę nikogo też krytykować, ale mam nadzieję, że sędziowie obejrzą ten mecz - dodawał.

- Niestety sprawiliśmy zawód kibicom, którzy przyjechali licznie do Tarnowa. Trzeba uderzyć się w pierś i zastanowić co dalej robić. W mojej ocenie jest zbyt mało wiary w zespole, nie ryzykujemy, włącza nam się hamulec ręczny i zrzucamy odpowiedzialność na kolegę - podkreślił szkoleniowiec Stali.

- Pierwsza połowa to festiwal błędów po stronie naszej i Tarnowa, dużo nerwowych sytuacji, szybkich zwrotów akcji. Problemem była nasza nieskuteczność i proste błędy typu wyrzucone piłki w aut - opowiadał zawodnik Biało-Nebieskich Tomasz Grzegorek. - Głów nie spuszczamy, walczymy dalej, to jest sport. Mamy teraz czarną serię, w każdym meczu jednak walczymy, ale coś się zacięło. Możemy tylko przeprosić kibiców i walczyć dalej -  dodał.

Kolejny mecz mielczanie rozegrają już w sobotę, a we własnej hali o godzinie 18:00 podejmą Sandrę-Spa Pogoń Szczecin.

 

 

REKLAMA
(P.C)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

DnoDno

3 3

Dno dna dno.... 22:47, 12.11.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KibicKibic

1 0

Chłopaki weźcie sie w garść 😥😥😥😥😥... 08:04, 15.11.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© hej.mielec.pl | Prawa zastrzeżone