Zamknij
REKLAMA

Mielecka bazylika odkrywana na nowo. Jak przebiegają prace badawcze?

13:29, 05.12.2018 | M.B
REKLAMA
Skomentuj

Jak już informowaliśmy w portalu hej.mielec.pl w Bazylice pw. Świętego Mateusza dokonano kolejnego ważnego odkrycia. W najstarszej części kościoła – kaplicy pw. Świętej Anny, odnaleziono malowidła pochodzące prawdopodobnie z końca XVI wieku.

W Bazylice Świętego Mateusza od kilku lat trwają prace badawcze – kościół skrywa bowiem wiele tajemnic, które systematycznie są odkrywane. - Prace trwają już czwarty rok, ale rok przed ich rozpoczęciem prowadziliśmy prace badawcze. Kościół był malowany w latach 80. i mówiono, że nic nie ma pod spodem, że nie ma tu zabytkowych części – mówi Elżbieta Graboś, konserwator pracująca w mieleckiej Bazylice. 

Malowidła na sklepieniu

Wojewódzki Konserwator Zabytków przed planowanym remontem kościoła zlecił przeprowadzenie szczegółowych badań. Tak właśnie w Mielcu znalazła się Elżbieta Graboś. - Zadzwoniono do mnie, przyjechałam z rusztowaniami, porobiłam takie „okieneczka” i znalazłam pierwszą część – typowe al fresco, bardzo dobrze zrobione technologiczne na sklepieniu nawy, zrobione tuż przed konsekracją kościoła, bo wtedy to sklepienie powstało – relacjonuje. - Tak rozpoczęliśmy prace. 

Odkrycie spotkało się wieloma obawami. Bano się, że po rozpoczęciu prac, które są kosztowne, okaże się, że odkryte w badaniach malowidła nie będą wartościowe. Jednak Elżbieta Graboś wiedziała, że warto podjąć prace renowacyjne. 

- Okazało się, że przechodząc przez wszystkie elementy – nawę, prezbiterium, kaplicę południową, znaleźliśmy dekorację powstałą na moment konsekracji kościoła w 1772 roku. Ten kościół prowadzili Ossolińscy. W prezbiterium znaleźliśmy z kolei fragment tablicy Jana Mieleckiego, która pierwotnie znajdowała się w kaplicy świętej Anny – podkreśla Elżbieta Graboś. - Analizując materiały archiwalne wiemy, że ta kaplica powstała dużo wcześniej, funkcjonowała już przy drewnianym kościele. Drewniane kościoły były dwa, jeden z nich spalił się w 1604 roku, więc można przypuszczać, że ta kaplica była bardzo uszkodzona. 

Badania w kaplicy świętej Anny

Kaplica świętej Anny, która kiedyś była miejscem pochówku rodziny Mieleckich, skrywa w sobie wiele tajemnic. Pochodząca z niej uszkodzona tablica epitafijna Jana Mieleckiego została wbudowana w ścianę budowanego w XVII wieku kościoła – a to oznacza, że sama kaplica powstała dużo wcześniej. – Mamy zniszczoną pożarem część architektoniczną, mamy dokumentację i przekazy archiwalne – przystąpiliśmy więc do szukania – relacjonuje Elżbieta Graboś. - Odsłoniliśmy kopułę i w tej chwili jest ona na etapie kończenia, uzupełniania warstwy malarskiej, odczytywania po tych małych śladach. Badamy też ścianę za obecnym ołtarzem i pozostałe partie.

Istniejący do tej pory w kaplicy ołtarz został częściowo zdemontowany. Dzięki pracom polegającym na odczytaniu zabytkowej dekoracji, uda się ją odtworzyć w ponad 90 procentach. - Mamy tu rewelację nie z tej ziemi, bo to najwyższa półka jaka mogła być wówczas w Polsce. Kaplica sarmacka, pochówkowa, mauzoleum rodzinne, budowane w końcowym etapie XVI wieku. Ta data określana na 1595 wydaje mi się zapóźnioną datą, myślę, że o co najmniej 10 lat możemy ją przesunąć – zaznacza konserwator.  - Mikołaj Mielecki rósł w potęgę. Wtedy, żeby funkcjonować na rynku i być dobrze wziętym politykiem, to trzeba było być fundatorem dla kościoła i mieć swoją kaplicę na wzór króla na Wawelu. 

Kto wybudował kaplicę?

Pierwowzorem dla kaplic sarmackich jest Kaplica Zygmuntowska na Wawelu. Kto wykonał ją dla hetmana Mieleckiego? - Nie mógł brać byle kogo. Mielecki musiał wziąć kogoś sprawdzonego, kogoś doświadczonego. Jako pierwszy kojarzy nam się Santi Gucci, sprowadzony z Włoch do prac na Wawelu i w tych latach budował też zamek w Baranowie Sandomierskim. Mógł więc do Mielca przyjechać – mówi Elżbieta Graboś. - Mamy jednak problem, bo on wykształcił taki model kaplicy, która była powielana przez wieki, nawet wymiary się zgadzały. Była to kaplica z gładką kopułą, z okrągłym gzymsem dookoła, czasem pojawiał się jeszcze tambur, z wieloboczną albo okrągłą ścianą, później pendentywy inaczej zwane żagielkami. A my w Mielcu mamy żebrowaną kopułę, oktagonalne gzymsowanie i mamy trompy. 

Oprócz Santiego Gucci, jako prawdopodobnych budowniczych kaplicy Świętej Anny podaje się też braci Kaspra i Sebastiana Fodygów. Za nimi przemawia też to, że ich znakiem charakterystycznym było żebrowanie w kopule. Poza tym Fodygowie pracowali dla Radziwiłłów, a z tego właśnie rodu pochodziła żona hetmana Mieleckiego, Elżbieta. - Fodygów od strony malarstwa dobrze znam i bardzo mi to przypomina tę strukturę malarską. Na razie robimy przymiarki, zbieram materiały i będziemy próbować rozwikłać, kto wybudował mielecką kaplicę – dodaje Graboś. - Poziom malarstwa to największa rewelacja. Liczyłam, że coś drobnego tu znajdę, ale że będzie tego aż tyle, to jest dla mnie zaskoczeniem.

Co odkryto w Kaplicy Świętej Anny? - Mamy tu oryginalny fryz - element z przełomu renesansu i baroku, mamy gzymsowanie, z wstęgową dekoracją, mamy zachowaną kolorystykę w bardzo intensywnej czerwieni. Widać tu też ślady remontu, wymianę tynków, odkute gzymsy - nikt by ich nie niszczył, gdyby nie były przypalone i uszkodzone – opisuje Elżbieta Graboś. 

Tablica Jana Mieleckiego

Prace za ołtarzem kaplicy prowadzone są, by dokładnie rozczytać freski. Wiadomo, że była to główna ściana dawnego mauzoleum. – To bardzo przypomina sposób myślenia Fodygów, nie ma granicy miedzy malarstwem, rzeźbą i architekturą. Jak pasuje jakaś wnęka, a nie ma jej zrobionej w murze, to oni ją sobie malowali. Mamy więc nad ołtarzem piękny baldachim z podwieszonymi tkaninami, nawet zachowało się skrzydełko anioła, który je trzymał. W obecnie zamurowanych oknach są arabeski i kartusze herbowe – przedstawia odnalezione fragmenty Elżbiet Graboś. - Za obecnym ołtarzem mamy zarys wnęki, przepiękne dekoracje ornamentalne. Liczne remonty częściowo uszkadzały dekoracje.

- Podobnie tablica z prezbiterium – ona była zamontowana w ścianie już w formie bardzo uszkodzonej. Łapali ją hakami, by móc ja zamontować. Gdy wznoszono mury kościoła, osadzono ją i budowano dalej – informuje konserwator. - W momencie, gdy kaplica była uszkodzona, nie było pieniędzy na remont. Było to już po śmierci hetmana, nie żyła też jego żona, córki wyjechały, wiemy, że dotacje zdarzały się na kościół, ale były symboliczne. 

Kolejny drewniany kościół wybudował proboszcz. – Przypuszczam, że wtedy ta kaplica przestała mieć właściciela. To mogło trwać kilka lat. Nie zrzucam tego na to, że źle wspominano Mieleckiego, ale mogło tak być. Ta tablica ma też ślady przemrożenia – mogła gdzieś leżeć pod płotem – mówi Elżbieta Graboś.

Sytuacja zmieniła się, gdy Ossolińscy  w 1662 roku zajęli się budową obecnego, murowanego. - Mieli oni ogromny szacunek dla swoich przodków. Budowanie potęgi rodzinnej było szlachetnym i koniecznym elementem. W momencie, gdy spotykali kogoś, kto jest jakimś krewniakiem, odnosili się z szacunkiem. Myślę, że jeśli Ossoliński chciał być szanowany wśród swoich, to on zostawił pamiątkę, ale nie po hetmanie a po jego ojcu. I stąd wmurowano uszkodzoną tablicę. Po hetmanie Mieleckim nic nie zostało – zaznacza Graboś.

Zachować historyczny charakter

W Mielcu pojawiło się też Bractwo Świętej Anny, które weszło do kaplicy, ufundowało bogaty ołtarz oraz przeprowadziło drobny remont. - Należy przypuszczać, że jak prowadzono bractwo, były tu pochówki brackie. Dlaczego w prezbiterium była więc tablica Mieleckiego? Może te szczątki były przeniesione pod prezbiterium. Nie ma jednak szans na badania – zaznacza Graboś. - Jak ruszyliśmy stalle, znaleźliśmy otwór wentylacyjny, wczołgaliśmy do niego. Krypta jest totalnie splądrowana, powywlekane są kości, jakieś paciorki od różańca. Przez ten sam otwór weszli więc złodzieje, krypta została katastrofalnie splądrowana i ostatecznie zasypana na początku XX wieku. Tam jest śmietnik, nie da się tego rozczytać. 

W krypcie samej kaplicy Świętej Anny obecnie znajduje się kotłownia zbudowana w latach 50. ubiegłego wieku.

W kaplicy widoczne są też ornamenty z czasów budowy przez Ossolińskich kościoła. – Zachowany jest fragment, który jest nawiązaniem do dekoracji, która istnieje w całym kościele. Chcemy ją zostawić widoczną, chcemy zostawić historyczny charakter tego miejsca – podkreśla Elżbieta Graboś. - Myślę, że nie będzie to w konflikcie z kultem, a znaczenie tego jest ogromne. Mój pomysł jest taki, że to odsłonimy, zabezpieczymy, sfotografujemy i zinwentaryzujemy dla zrobienia modelu. Gzymsowanie jest bardzo trudne do odtworzenia, z drugiej strony nie musimy go robić, bo mamy świetny pomysł Ossolińskich – oni namalowali iluzjonistycznie to gzymsowanie. Z konserwatorem Dominikiem Komadą już to ustaliliśmy. Wyłuskamy z tego najwięcej co można – dodaje.

Prowadzone w Bazylice prace są bardzo czasochłonne, wymagają powolnego odkrywania i odtwarzania. Spore są też ich koszty – finansowanie pochodzi zarówno z parafii, jak i od samorządu województwa, urzędu konserwatorskiego, powiatu i miasta. Prace wspiera też konserwator wojewódzki.

(M.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (15)

jusbjusb

3 21

Moje zdanie jest następujące: im więcej w mediach polskich i zagranicznych danych na temat afer współpracy kleru i solidarności z poprzednią komunistyczną władzą tym więcej w Mielcu propagandowych rewelacji dotyczących historycznych zaszłości bazyliki i miasta.
- Co jeszcze nas czeka? - odkrycie neandertalskiego przodka hetmana Mieleckiego herbu "Ciołek"?

15:55, 05.12.2018

Odpowiedzi:5
Odpowiedz

B323LB323L

7 2

Idź się przewietrzyć anonimowy hejterze. Internetowy rewolucjonista się znalazł. 19:56, 05.12.2018


dziobakdziobak

5 0

No widzisz w mediach opisują księży pedofilów (chyba wszystkie przypadki) a tu ksiądz strażnik historii i sztuki. Wiele kościołów to zabytki pozostawione na utrzymaniu parafian i proboszczów którym ludzie zarzucaja pazerność na kasę, a utrzymanie zabytku kosztuje słono. 06:10, 06.12.2018


hahahaha

1 3

W Mielcu pisi elektorat ogląda tylko TVPIs a to pewnie o tym nie mówią 11:32, 06.12.2018


zxszxs

1 1

Myślę masz rację. Jakby nie było pedofilii w kościele to by na świecie nie było zabytków a bazyliką zostałby kościół na Ducha Świętego bo największy jest. 12:08, 06.12.2018


jusbjusb

1 0

a czy ktoś potrafi mi wyjaśnić fenomen kariery mieleckiego kronikarza "Jozwy" z zawodu komunistycznego nauczyciela muzyki szkoły podstawowej i rządy "czerwonej sitwy" w mieście przez ponad 40 lat solidarnie z miejscowym proboszczem od "Mateusza" 14:42, 07.12.2018


SoniSoni

1 6

Estetyka wmurowania tych zabytkowych tablic pozostawia wiele do życzenia... 18:13, 05.12.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

bbcbbc

6 0

te teblice byly wmurowane zanim pojawiles sie na swiecie....... 21:31, 05.12.2018


BbcBbc

6 0

Te tablice byly wmurowane zanim pojawiles sie na swiecie... 21:36, 05.12.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

do BBCdo BBC

1 0

Prostokątna - owszem, chyba też. Natomiast to co jest pomiędzy było wcześniej w kaplicy MB Częstochowskiej.
Tak czy inaczej zachęcam do bliższego przyjrzenia się ścianom: niedomalowane w miejscach gdzie niby już po remoncie, wystające puszki, i po prostu krzywe.
Tynk w kruchcie już zaczyna odpadać, więc w przyszłym roku pewnie do poprawki.
Ściany kiedyś zabezpieczone drewnianymi płytami dzisiaj zbierają brud i brudzą okrycia wierzchnie ludzi - spróbuj się tylko oprzeć.
Pani konserwator robiąc muzeum z kościoła zapomniała o jego praktycznym wymiarze. Jeśli rzeczywiście kościoły opustoszeją, no to nic tylko jeszcze gablotki wstawić. 22:08, 06.12.2018


zxszxs

4 0

HEJ sprawa jest. Skoro już tam weszliście to może byście zrobili jakiś artykuł i wrzucili zdjęcia z miejsc do których Mielczanom wchodzić nie wolno. Bazylika ma wiele tajemnic np piwnice i krypty o których od zawsze cisza. Zróbcie coś pożytecznego a nie wiecznie tylko Krono i polityka. Pokażcie że dla dziennikarza liczy się coś więcej niż tylko ilość odsłon i przekroczenie setki komentarzy. 12:12, 06.12.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

zxszxs

0 0

Ten artykuł jest świetny ale wolałbym aby to był początek a nie jednorazowy wpis z okazji odkrycia kawałka tynku. 12:13, 06.12.2018


jusbjusb

1 0

ależ będzie,
będzie z pewnością drogi internauto"zxs", bo świstak siedzi i zwija w te sreberka ...... 14:32, 07.12.2018


jusbjusb

1 0

ten post kieruję do hejterów pod moim pierwszym wpisem
- dopóki nie zostanie nagłośniona w miejscowych mediach i wyjaśniona przez prokuraturę kradzież danych osobowych w tym majątkowych w UMG Mielec przez komunistycznego karierowicza celebrytę i nauczyciela muzyki szkoły podstawowej na kierowniczym urzędowym stanowisku, nie uwierzę w ani jedno słowo tego pseudo historyka i speców od szumu propagandowego
- powszechnie wiadomo o tuszowaniu afery dysponowania prywatnym kluczem od zaplecza budynku urzędu miejskiego przez grupę osób i wspieraniu władz komunistycznych do 2014 roku przez mielecki kościół, sprawę wyciszono, a zajmowała się tym lokalna policja
- ręka rękę myje czy solidarność w działaniu ? 15:13, 07.12.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

jusbjusb

1 0

W kwestii formalnej.
Mateusz ? imię męskie pochodzenia hebrajskiego Matanjah/Matisyahu oznaczające "dar od Jahwe".
Próba podpięcia pod polskie Maciej/Matiej historycznie nie powiodła się, bo to zupełnie inna bajka. 14:36, 08.12.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© hej.mielec.pl | Prawa zastrzeżone